Fiat “Maluch” oraz Benelli 650 Tornado pochodziły z tego samego kraju i miały podobne silniki… Motocykl był znacznie ciekawszy!

Od redakcji: Autorem tekstu jest Aleksander Nowak. Alex jest inżynierem, pasjonuje się techniką, a w garażu ma kilka różnych perełek motoryzacji. Na stronach Motogen.pl publikuje wciągające opisy motocykli, które zapisały się wyraźnie na kartach historii.

Niedługo minie półwieku, od czasu kiedy z taśm produkcyjnych zjechały pierwsze Fiaty 126 – pojazdy, przez wielu kochane, pożądane (szczególnie w naszym kraju). Mimo swoich wad do dzisiaj wspominanie są ciepło. Nic w tym dziwnego, w końcu to one przyczyniały się do zmotoryzowania naszego narodu w siermiężnych czasach.

W tym samym okresie, na początku lat 70-tych XX wieku, we Włoszech powstawał motocykl, który nieco nawiązywał do „Malucha”. Analogii było nawet całkiem sporo. Jednoślad pochodził z tego samego kraju, był dwucylindrowy, czterosuwowy, chłodzony powietrzem, w podobnej klasie pojemnościowej, ze zbliżoną konstrukcją rozrządu. Osiągi motocykla były jednak nieporównywalnie lepsze.

Warto poznać tę maszynę, mając świadomość, że kiedy obywatele PRL marzyli o małolitrażowych samochodach dla całej rodziny, to w Europie Zachodniej podobne konstrukcje jednostek napędowych były wykorzystywane w jednośladach, mających dawać właścicielowi jak najwięcej frajdy.

Marka z Pesaro ma już ponad wiek. Podczas drugiej wojny światowej fabryka odniosła spore szkody, jednak po jej zakończeniu wróciła do produkcji jednośladów. Konstruktorzy firmy Benelli starali się zawsze projektować maszyny nietuzinkowe, takie które wszelkimi sposobami miały łechtać zmysły kierowców. Nie inaczej było na początku lat 70-ych. Wtedy to firma wypuściła na rynek motocykl 650 o przydomku Tornado.

Benelli 650 “Tornado” już z założenia był monumentalny i jednocześnie mocno klasyczny. Jego sylwetka, duża jednostka napędowa i charakterystyczne potężne hamulce bębnowe podkreślały charakter maszyny i powodowały, że nikt nie przechodził obok niej obojętnie. Ładne lakierowanie, duża ilość chromu, to musiało się podobać. Wyjątkowy, niski, przez wielu kierowców uznawany wręcz za hipnotyzujący dźwięk, nie pozostawiał wątpliwości, że to motocykl stworzony ku radości motocyklistów.

Sercem 650-tki był czterosuwowy, dwucylindrowy chłodzony powietrzem silnik o pojemności skokowej 642,8 cm3. Zastosowano w nim rozrząd typu OHV, a na każdy cylinder przypadały 2 zawory. Wałek rozrządu znajdował się w kadłubie silnika, poruszał zaworami przy pomocy długich lasek popychaczy. Przy stopniu sprężania 8,0:1 jednostka ta uzyskiwała moc maksymalną 52 KM przy 7200 obr/min. Za zasilanie jednostki odpowiadały 2 gaźniki Dell’Orto VHB 29. Dźwignię ssania wyprowadzono na prawą stronę kierownicy, natomiast stacyjka znajdowała się na prawym boku motocykla. Sprzęgło było wielotarczowe w kąpieli olejowej. Napęd na tylne koło przekazywany był standardowo łańcuchem. Rozruch odbywał się za pomocą kickstartera znajdującego się z prawej strony motocykla. W kolejnych latach dodano elektryczny rozrusznik, który uruchamiano charakterystycznym dużym czarnym przyciskiem znajdującym się na kierownicy. Motocykl odpalał na tyle łatwo, że wielu motocyklistów chętnie korzystało z klasycznego nożnego „kopyta”. Instalacja elektryczna była dostarczana przez firmę Bosch i nie nastręczała specjalnych problemów. Skrzynia biegów posiadała pięć przełożeń, a dźwignia zmiany biegów znajdowała się po prawej stronie jednostki napędowej. Z lewej strony umieszczono tylny hamulec.

Za zatrzymywanie 650-tki odpowiadały 2 potężne bębny z 4 elementami ciernymi, które konstruowane były w taki sposób, aby dobrze odprowadzać ciepło wytwarzane w wyniku tarcia. Trzeba przyznać, że jak na konstrukcje bębnową dobrze radziły sobie z masą motocykla sięgającą 210 kg, a kierowcy do ich skuteczności nie mieli wielu zastrzeżeń. Koła były niezwykle klasyczne i wyposażone w opony o rozmiarze 3,50 x 18 z przodu oraz 4,00 x 18 z tyłu. Zawieszenie stanowił widelec teleskopowy Marzocchi i wahacz wleczony z tyłu podparty dwoma elementami resorującymi. Całość dawała zadowalający efekt i motocykl niezwykle chwalono za dobre prowadzenie. Nisko położony środek ciężkości powodował, że kiedy tylko Benelli ruszyło z miejsca, nie wyczuwało się sporej masy motocykla.

Pojazd ten był naprawdę dynamiczny. Spore pokłady momentu obrotowego od najniższych obrotów, jak i zestopniowanie skrzyni biegów powodowało, że start spod świateł, czy wyprzedzanie to była niesamowita przyjemność. Benelli ochoczo rwał do przodu bez jakiegokolwiek zawahania. Do 100 km/h przyśpieszał w 6 sekund, a jego prędkość maksymalna to 165 km/h, przy czym utrzymywanie stałej prędkości autostradowej na poziomie 130-140 km/h nie stanowiło dla maszyny największego problemu.

To wszystko odbywało się przy bardzo przyzwoitym spalaniu, które średnio wynosiło około 5L/100km. Zbiornik mieścił 17l paliwa, więc zasięg był całkiem przyzwoity. Solidna konstrukcja pojazdu powodowała, że chętnie wykorzystywany był on do turystyki. Wielu kierowców instalowało akcesoryjne bagażniki, które ułatwiały przewożenie bagażu, szczególnie w trakcie podróży we dwoje.

Motocykl doczekał się także wersji usportowionej z lekką owiewką i charakterystycznie wyprofilowaną kanapą, która kształtem miała nawiązywać do dawnych maszyn torowych. Odmiana ta jednak nie osiągnęła takiej popularności jak klasyczna 650-tka, która przy podobnych osiągach była jednocześnie znacznie bardziej praktyczna.

Benelli 650 mimo, iż nie był najnowocześniejszym motocyklem w swoich czasach, zyskał spore grono zwolenników. Podkreślali oni jego charakter i znakomite właściwości jezdne, co przekładało się na niesamowitą radość z jazdy. Nowy motocykl w 1973 roku kosztował 1779$ i choć cena nie należała do najniższych, to 650-tka znajdowała nabywców. Mimo, iż firma popadła później w kłopoty finansowe, to pamięć właśnie o takich maszynach jak Tornado spowodowała reaktywację produkcji dużych motocykli tej marki. Obecnie azjatycki romans dał mechaniczne owoce tego układu, a jednoślady Benelli nadal niezawodnie niosą radość z jazdy swoim właścicielom. Warto także przyjrzeć się klasykom tej firmy.

Więcej w Moto-Legendy, Motocykle, Wyróżnione
Laserowe skanery w kogutach radiowozów. Kontrola autostrad wkrótce się zacznie…

Krajowa Administracja Skarbowa zakupiła 100 aut, w tym głównie Fordów Transitów mających kontrolować dokonanie opłat za poruszanie się autostradami.

Zamknij