Kierowca najechał na tył innej ciężarówki, zginął jego pasażer. Sąd uznał, że odstęp został utrzymany, a kierowca miał prawo spojrzeć akurat w boczne lusterko.

W wypadkach typu “najechanie na tył” zazwyczaj z miejsca (i zazwyczaj słusznie) winą obciążany jest kierowca pojazdu znajdującego się z tyłu. Najczęściej powodem takich wypadków jest nieutrzymanie bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu…

A co, jeżeli odległość została utrzymana, a do zderzenia i tak doszło? Taka sytuacja miała miejsce w listopadzie 2017 roku, na autostradzie A16 nieopodal Rotterdamu w Niderlandach.

Warto wiedzieć:
Póki co polskie prawo nie precyzuje czym dokładnie jest “bezpieczna odległość od poprzedzającego pojazdu”. To ma się zmienić już w 2021 roku. Na drogach ekspresowych i autostradach odległość ma wynosić połowę prędkości wyrażoną w metrach – sprawdź szczegóły.

Przebieg wypadku

Holenderski kierowca prowadził ciężarówkę. Przed nim jechał ciężki żuraw na podwozu samochodu ciężarowego. Dalej jechały osobówki, pomiędzy nimi doszło do kolizji. Żuraw gwałtownie zahamował. Oskarżony także gwałtownie zahamował, ale z opóźnieniem.

Kierowca uderzył swoją ciężarówką w tył ciężkiego żurawia. Ponadto jego kabina została zmiażdżona przez własny ładunek. W tym wypadku zmarł 32-letni pasażer, podróżujący na prawym fotelu. Kierowca trafił do szpitala (już wrócił do zdrowia).

Zarzuty i obrona

Sprawa toczyła się w sądach niższej i wyższej instancji. Oba decyzje brzmiały identycznie, ale za pierwszym razem prokuratura złożyła odwołanie.

Oskarżyciel wnioskował o uznanie kierowcy winnym oraz o karę 60 godzin prac społecznych i odebrania prawa jazdy na 4 miesiące. Prokuratura uważała, że najechanie na tył było skutkiem błędów własnych kierowcy.

Kierowca z kolei bronił się, że tuż przed awaryjnym hamowaniem spoglądał w lusterka pojazdu, dlatego zareagował z opóźnieniem. Przedstawiono także dowody wskazujące, że przed hamowaniem utrzymany był prawidłowy odstęp pomiędzy pojazdami.

Decyzja sądu

Sąd zadecydował, że kierowca ciężarówki najeżdżającej jest niewinny i dlatego w sprawie wypadku nie poniesie odpowiedzialności karnej.

Przy ogłaszaniu decyzji podkreślono także, że kierowca nie może nieustannie pozostawać gotowy do awaryjnego hamowania. Zrozumiałym jest, że kierowca może oderwać wzrok od drogi, aby wykonać inne czynności związane z prowadzeniem pojazdu, jak spoglądanie we własne boczne lusterka.

Holenderski sąd zaznaczył także, że najechanie na tył nie zawsze oznacza, że kierowca nie utrzymał odpowiedniego odstępu od pojazdu poprzedzającego.

Refleksje?

W wyroku sądu odnaleźć można wyraźnie “ludzkie” podejście do nietypowego wypadku. Nie ma wątpliwości, że ważną rolę w sprawie odegrał dowód (nagranie z kamerki pokładowej?) potwierdzający zachowanie odstępu.

Ale nie ma także wątpliwości, że dokładnie taki splot zdarzeń w wypadku należy do zdecydowanej rzadkości, a na drogach należy zachowywać pełną czujność – tym bardziej na motocyklu.

Więcej w Newsy, Porady, Prawo i Przepisy, Ze świata
Nowości 2021: Trzecia generacja Suzuki GSX1300R Hayabusy?

W teaserze opublikowanym przez kanał Rush Gear na YT wskazówka prędkościomierza zbliża się do 300 km/h. A zatem nowy motocykl...

Zamknij