Mówi się, że Polska to mało atrakcyjne miejsce dla motocyklistów, brakuje tu tras motocyklowych i generalnie wieje nudą. Prawdziwy globtroter powinien wyjechać daleko poza granice naszego kraju, bo tylko takie wycieczki pobudzają prawdziwie naszą motocyklową wyobraźnię… Nic bardziej mylnego! Polska to każdy rodzaj krajobrazu, piękna architektura, tygiel religii i kultur oraz ciekawi ludzie. Żeby się o tym przekonać, wystarczy przejechać dookoła jej granic.

Wyjazd, jaki zaplanowałem i zrealizowałem wspólnie ze Sławkiem i Przemkiem, zajął mi 13 dni, podczas których pokonałem 4000 km, odwiedziłem kilkaset miejsc, w tym 3 najdalej wysunięte punkty kraju, zaliczyłem jedną wizytę w szpitalu, zarobiłem mandat i generalnie bardzo dobrze się bawiłem. Nie zrealizowałem przy tym zapowiedzianych 5000 km, bo po prostu okazało się to nierealne. Punkty, jakie wytypowałem, pozostają do odwiedzenia w sezonie 2018, kiedy to ponownie ruszę w pętlę, tym razem o mniejszym obwodzie 😉

Dookoła Polski w liczbach: ilość dni w trasie – 13; spalone paliwo – ponad 250 litrów; dzienne przebiegi – ok. 300 km;  średni koszt noclegu – 65 zł; liczba awarii – 0; liczba poszkodowanych uczestników wyjazdu – 1; liczba zrobionych zdjęć – 3000.

W artykule nie znajdziecie opisów miejsc noclegowych (poza dwoma przypadkami), ponieważ “szliśmy na żywioł” i wybieraliśmy opcję o najrozsądniejszej cenie, a w czerwcu, czyli przed sezonem urlopowym, wybór przyzwoitego miejsca nie było trudny. Nie znajdziecie tu także opisów trasy w stylu znanym wam zapewne z innych artykułów. Chętnym udostępnię plik kmz z wytypowanymi przeze mnie miejscami, a wy sami uznacie, jaka droga jest dla was najkorzystniejsza. W artykule chciałbym skupić się na miejscach, które zrobiły na mnie największe wrażenie. Tak przewrotnie – moje „top

Kruszyniany

Wieś znajdująca się w woj. podlaskim, w gminie Krynki. Miejsce o długiej historii, sięgającej Jana III Sobieskiego, który nadał tę ziemię Tatarom, walczącym u jego boku. Największe wrażenie zrobił tu na mnie cmentarz muzułmański – Mizar, którego początki sięgają 1704 r., drewniany meczet z końca XVIII w. (najstarszych w Polsce) oraz pozostała spuścizna tatarska. Zakochałem się w tutejszej kuchni!!! Jedzenie, jakie nam tam podano, było wg mnie jednym z najlepszych, jakie jadłem podczas objazdu Polski. Wrócę tu na pewno w 2018 roku!

Ruiny fabryki w Brożku

Pozostałości poniemieckiej fabryki zbrojeniowej Sprengchemie GmbH Forst/Lausitz to ponad 400 budynków ukrytych na olbrzymim terenie leśnym (zarówno naziemnych jak i podziemnych) oraz ponad 72 km betonowych dróg. W latach świetności cały teren zakładu poprzecinany był również torami kolejowymi. Produkowano tu proch strzelniczy, watę strzelniczą oraz Nitropen. Po wkroczeniu Armii Czerwonej, najcenniejsze urządzenia zdemontowano i wywieziono do ZSRR, resztę przejęły polskie władze. Poruszając się po tym obiekcie pamiętajcie o zachowaniu szczególnej ostrożności!!! Nadal znajdują się tu niebezpieczne materiały i niezabezpieczone miejsca, ale architektura robi piorunujące wrażenie.

Zabytki i park Łuku Mużakowa

Do tego punktu wliczę atrakcje znajdujące się w Łęknicy/Mużakowie oraz bezpośrednio z nimi sąsiadujące. Pierwsza to Geoaprk – ścieżka turystyczna powstała na terenie dawnej kopalni Babina, w której w latach 1920-1973 wydobywano węgiel brunatny i iły ceramiczne. Miejsce to w doskonały sposób przedstawia dewastację środowiska naturalnego, jego późniejszą rewitalizację oraz pokazuje, jak można prawidłowo tereny pokopalniane zagospodarować i udostępnić dla zwiedzających. Na terenie parku szczególną uwagę zwracają kolory jezior, zmieniające się w zależności od składu chemicznego wody (odczyn zarówno zasadowy jak i kwaśny).

Znajdziecie tu także wieżę widokową oraz kilometry ścieżek turystycznych do przejścia. Krajobraz idealnie nadaje się dla amatorów fotografii, jaki i dla osób, które po prostu chciałyby odpocząć. Następne miejsce, warte odwiedzenia, to pałac i park w Mużakowie, jedno z najładniejszych miejsc, jakie widziałem podczas podróży! Zamek wraz z parkiem, który przecina Nysa Łużycka, prezentują się przepięknie (park wpisany jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Warto zatrzymać się tu z aparatem na dłużej!

Bieszczady – Myczkowce

Myczkowce to jedna z najstarszych osad w Bieszczadach, położona malowniczo obok jeziora Myczkowieckiego. Odwiedzić możecie tu zaporę na Sanie, park miniatur cerkwi i kościołów i dawny gród obronny. Wieś jest cicha i można tu po prostu odpocząć. Odkryłem ją dzięki zaproszeniu Marty i Marcina, właścicieli “Myczkowianki”. Miejsce to mogę polecić każdemu, kto jest fanem dwóch kółek. Poza noclegiem, pysznie tu zjecie, napijecie się dobrego piwa, o atmosferze nie wspominając. Nam podobała się tak bardzo, że spędziliśmy tam dwa dni, przy okazji zaliczając Małą Pętlę Bieszczadzką, Ropienkę i lotnisko szybowców obok wsi Bezmiechowa Górna.

Pałac Gorzanów

Pałac Gorzanów, a w zasadzie cały zespół dworski, którego historia sięga średniowiecza, był przez ponad 300 lat siedzibą rodu Herbersteinów. Po II WŚ znacjonalizowały go polskie władze, w latach sześćdziesiątych opuszczono go i zaczął popadać w ruinę. Szczęśliwie jest on w tej chwili  pieczołowicie remontowany przez Fundację Pałac Gorzanów. Miejsce bardzo ciekawe historycznie, obecnie wykorzystywane również jako teatr. Szczególnie, ze względu na wystrój pokoi, polecam nocleg! Doskonałe jest również jako baza wypadowa do objazdu Kotliny Kłodzkiej. (Przy okazji chciałbym bardzo podziękować właścicielowi pałacu za oprowadzenie nas po nieruchomości).

Wiadukty w Stańczykach

„Stańczyki” czyli wiadukty nieczynnej linii kolejowej Gołdap – Żytkiejmy są jednymi z najwyższych wiaduktów w Polsce – 36 m. Uwagę zwracają doskonałą architekturą z pięcioprzęsłowymi łukami o równych odległościach. Z oddali skojarzyć można je z rzymskimi akweduktami. Budowle swoją historią sięgają lat 1912 – 1918, kiedy to budowano magistralę z Chojnic do Olity, w 1937 r. trasą tą kursowały trzy pary pociągów, a w 1945 r. tory rozebrano i stan ten trwa do dziś. Prac nad odtworzeniem trasy nie kontynuowano również ze względu na ochronę przyrody, która w tych okolicach – Puszcza Romnicka – jest niesamowita. Wiadukty polecam odwiedzić wiosną lub wczesnym latem, przyroda stanowi wtedy piękne tło do fotografii.

Budy – skansen

Jedno z ciekawszych miejsc, w jakim przyszło nam nocować, podczas podróży dookoła Polski. Leży ono w samym sercu Puszczy Białowieskiej. Znajduje się tu pensjonat, karczma oraz skansen. Bardzo urokliwe są domki kresowe, które w sprzyjających okolicznościach są świetnym obiektem do fotografowania. Miejscowość doskonała do odpoczynku i “naładowania baterii”! Szczególnie polecam tu kwas chlebowy! My przy okazji zaliczyliśmy wizytę w Białowieży.

Sky walk czyli spacer w chmurach

Jeden z najmocniejszych punktów na trasie dookoła Polski (z lekkim wypadem poza nasze granice), odwiedzony zupełnie przypadkiem. Konstrukcja, o której piszę, to 55 metrowa wieża widokowa, znajdująca się w Czechach, w miejscowości Dolna Morava, na szczycie góry Slamnik (1116 m n.p.m.) zachwycająca ażurową konstrukcją z szerokimi podestami oraz lokalizacją, która gwarantuje przepiękne widoki na masyw Śnieżnika Kłodzkiego, dolinę rzeki Morawy i Karkonosze. Dla odważnych wykonano platformy z siatki i zjeżdżalnię rurową o długości 101 metrów. Dojazd do konstrukcji zapewnia wyciąg krzesełkowy, co tylko nieznacznie podnosi adrenalinę we krwi. Generalnie mega dobra zabawa, z przepięknymi widokami.

Miejsca pamięci – obozy zagłady

Są w Polsce miejsca przerażające, pokazujące, co zdolny jest zrobić człowiek drugiemu człowiekowi. Zarazem ważne, bo stanowiące lekcję dla przyszłych pokoleń! O ich historii nie będę tu opowiadał, bo znana jest nam wszystkim, myślę, że wystarczą wam moje zdjęcia. Podczas podróży dookoła naszego kraju zatrzymaliśmy się w Bełżcu, Sobiborze (obecnie nie jest on dostępny w całości dla zwiedzających) oraz Muzeum Stutthof.

Tygiel religii

Piękno naszego kraju to prawdziwe bogactwo kulturowe, geograficzne i społeczne. Ściśle związane są z tym miejsca kultu religijnego, które mają w sobie coś fascynującego. Zachwyca ich architektura, historia i różnorodność.

Śluzy w Leśniewie Górnym i Dolnym

Śluzy Leśniewo Górne i Leśniewo Dolne wchodzą w skład obiektów inżynierskich budowanych przez Niemców w ramach tzw. Kanału Mazurskiego. Miał on zapewnić wodne połączenie Jezior Mazurskich z Morzem Bałtyckim i służyć transportowi towarów oraz odprowadzeniu nadmiaru wody z jezior do Bałtyku. Obiekty, w Leśniewie Górnym i Dolnym, nie zostały skończone i dziś służą turystom jako pomnikami myśli technicznej i ciekawostki inżynieryjne minionej epoki. 

Poza wcześniej omówionymi miejscami, polecam wam odwiedzić takie ciekawostki jak „Rondo im. bohaterów PGR” w Użbalach, restaurację z kolekcją tanich win z Gołdapii, ule w Kamiannej czy dystrybutory paliw firmy Temper Extakt z 1928 roku w Janowie Podlaskim.

Bardzo podobało mi się nad Bugiem, przejechałbym kolejny raz z Fromborka do Elbląga drogą 503 czy 534 i 68 – trasą Niedzica – Lubowla – Mniszek. Pogadałbym ponownie o motocyklowym światku z każdym, kogo spotkaliśmy na trasie. Zjadł golonkę w Hotelu Witnica czy napiłbym się piwa w Browarze Sulewski. Wschód, zachód, północ i południe Polski to odrębne klimaty – w każdym znalazłem coś dla siebie.

W razie pytań zapraszam na FB: Motocyklem w Nieznane.

Link do mapy znajdziecie tutaj