Po starcie z Poznania dotarłem do dwóch wsi: Boguszyna i Sądzi. W tych oddalonych od siebie o kilka kilometrów miejscowościach znaleźć można kilkumetrowe drewniane rzeźby, postawione w hołdzie bohaterom oraz zwykłym ludziom – społecznikom. Powstańca znajdzieciew Boguszynie, sanitariusza w Sądzi obok remiz strażackich.

Rzeźby skojarzyły mi się od razu z Podhalem, ale nic bardziej mylnego, obie stworzył regionalny rzeźbiarz – Jerzy Sowijak. Jego twórczość prezentowana jest w niemal każdej miejscowości w okolicy Bukowca Wielkiego – poza wymienionymi – znajdziecie jeszcze oracza, kowala, rybaka… Warto je zobaczyć ze względu na ich oryginalność.

Mapka trasy…

Kolejnym punktem postoju tego dnia był folwark w Zbarzewie, a precyzując ruiny pałacu, jaki stoi w centrum zabudowań folwarcznych. Powstał on w 1902 r. dla rodziny Hoerich, a od zakończenia II wojny światowej wraz z zabudowaniami oraz parkiem stanowi własność Skarbu Państwa.

Mieszkańcy z okolicznych domów nie mają nic przeciwko robieniu zdjęć, a przy okazji można sobie porozmawiać o dawnych motoryzacyjnych  czasach: o WSK-ach, MZ-kach. Nie polecam wchodzenia do środka budynku. Ktoś próbował go remontować, ale niestety skończyło się tu chyba tylko na chęciach i obecnie całość wygląda jak z filmów grozy: zarwany dach i wątpliwej jakości konstrukcja tego, co znajduje się w środku, uniemożliwia zwiedzanie, dlatego warto się pokręcić na zewnątrz.

Do Głogowa trafiłem przez Wschowę (tu zatrzymać się możecie przy pomniku buhaja Ilona (któremu cokół „udostępnił” Bismarck). Jest to chyba jedyny taki monument w Polsce. Zwiedzanie Głogowa rozpocząłem od wejścia na wieżę ratuszową, z której dzięki ładnej pogodzie mogłem podziwiać okolicę. Odwiedzenie jej polecam także z powodu perspektywy, z jakiej przyjrzeć się można ruinom kościoła św. Mikołaja oraz teatrowi im. A. Gryphiusa.Obie te majestatyczne budowle nie odzyskały swojej świetności po roku 1945. Natomiast bardzo pozytywne wrażenie zrobił na mnie rynek i otaczające go uliczki z pomniczkiem urwisa na czele. W bliskiej okolicy Odry znajdziecie dwa forty – Stern i Malakoff, opowiem o nich przy okazji opisu wycieczki w okolice Bolesławca.

Krzydłowice i zlokalizowane tam ruiny pałacu stanowiły główny cel wyjazdu. Intrygowały mnie one, odkąd zobaczyłem w sieci zdjęcia. Ten barokowy, dwukondygnacyjny pałac wzniesiono na przełomie XVI i XVII w. i stanowił on rezydencję Hansa Georga von Stoscha. Całość zdobiły elewacje z pięknymi detalami rzeźbiarskim, a fasada zwieńczona była przyczółkiem z balkonowym portalem wejściowym. Pałac przetrwał zawieruchę II Wojny Światowej, jednakże jego zagładę przyniósł pożar w 1947 r. Obecnie to otoczone fosą i parkiem miejsce stanowi idealny plener fotograficzny. Śmiem twierdzić, że niezależnie od pogody uzyskacie tu doskonały kadr, z horrorem włącznie. Ruiny pałacu odnajdziecie bardzo łatwo, znajdują się zaraz przy drodze w kierunku Rudnej.

Więcej w Turystyka, Wyprawy
Krótka wyprawa motocyklowa: lista rzeczy, które warto zapakować i mieć zawsze przy sobie

Co warto zabrać ze sobą na motocyklowy wypad? To najczęstsze pytanie dotyczące podstawowych przedmiotów, które każdy motocyklista powinien mieć przy...

Zamknij