Tak naprawdę ten motocykl ma bardzo mocny niski i średni zakres obrotów! Żeby zmusić mniejsze modele do szybkiej jazdy, trzeba było je kręcić niemalże do odcięcia zapłonu. W tym przypadku takie działanie jest zbędne. Oczywiście największa moc jest na najwyższych obrotach, jednak charakterystyka jej oddawania jest znacznie bardziej płynna. Dzięki temu jest nieco przyjaźniejszy dla kierowcy. Jest to nieco zwodnicze, bo przyspieszenia nie są tak gwałtowne, ale należy pamiętać, że ten motocykl ma najlepszy stosunek mocy do masy wśród całej offroadowej gamy modeli. Zresztą rubryczka w tabeli mówi sama za siebie… KTM SX 250 ma najlepszy stosunek mocy do masy wśród całej offroadowej gamy modeli…

 

Od razu po zajęciu miejsca za sterami można wyczuć, że ten model jest gabarytowo większy i muszę powiedzieć, że czułem się na nim lepiej niż na mniejszych dwutaktach. Co prawda dane wskazują tylko na 15 mm większy rozstaw osi, ale tak niewielkiej różnicy raczej bym nie wyczuł. Prowadzenie jest bardzo zbliżone. Odczuwalna jest nieco większa masa, jednak w żaden sposób nie utrudnia to pokonywania poszczególnych odcinków toru. Może nie sprawiał wrażenie już tak zwinnego i lekkiego, ale z drugiej strony wydał mi się stabilniejszy na dziurach, zarówno tych przed wejściem, jak i po wyjściu z zakrętu.

 

Test KTM SX 250 jest częścią pełnej prezentacji nowych modeli KTM z serii SX oraz SX-F, którą znajdziecie tutaj.