Super Duke ma nie za wiele wspólnego z rozsądkiem i polityczną poprawnością. Jego moc jest nieuzasadniona, a osiągi niepotrzebne. Ale właśnie dzięki temu przywraca wiarę w to, że czasami emocje biorą górę. I to jest w nim najpiękniejsze.

 

KTM wyszedł z trochę dziwnego, jak na dzisiejsze czasy, założenia, że ktoś ich bestią w postaci Super Duke chciałby wybrać się na wczasy. Głupota? Nie do końca. Znam jeszcze kilku motocyklistów, dla których najważniejszym parametrem są emocje i przyjemność z jazdy. Rozsądek? Tej definicji goście z KTM-a nie szukali nawet w „internetach”.

KTM Super Duke GT – ćwierć tysiąca na godzinę

KTM Super Duke GT jest krzykliwy i niepokorny. Pomarańczowa, kratownicowa rama jest tak wulgarna, że trudno jest wyobrazić sobie na KTM gościa, któremu spod motocyklowej kurtki wystają poły marynarki. GT tak samo jak jego kuzyn – notabene Nagi Książę – ma w sobie szaleństwo. I dołożenie do niego kufrów i kawałka owiewki wcale go nie utemperowało. Silnik wciąż dysponuje niebagatelną mocą 173 KM, które pozwalają pchać do przodu jego 228 kg z prędkością ponad „ćwierć tysiąca” kilometrów na godzinę (dokładnie nawet odrobinę więcej, bo 260 km/h).

 

KTM Super Duke GT

 

Wersję Super Duke GT od standardowego golasa różni przebudowany nieco zadupek z elegancko wkomponowanymi mocowaniami kufrów, które zmyślnie wtapiają się w linię motocykla powodując, że nie wystają one za bardzo poza jego obrys. Choć na pierwszy rzut oka nie wyglądają na pojemne, to w każdym z nich można zmieścić pełnowymiarowy kask. Fakt, że włożony do góry nogami, ale co to ma za znaczenie?

 

Sporych rozmiarów przednia owiewka nie jest wcale wysoka. To nisko zwieszony „nos” motocykla z lampą dotykającą niemal przedniego błotnika budzi, jak do tej pory, najwięcej stylistycznych kontrowersji. Jeśli nawet wygląd nie do końca nam odpowiada, to szybko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, kiedy zaczniemy jechać Super Duke GT. Bo to akurat czyni genialnie.

 

Zobacz dane techniczne KTM 1290 Super Duke GT w naszym katalogu motocykli

 

Czytaj dalej na następnej stronie>>>

 

 

KTM Super Duke GT – ostra jazda

Na pokładzie KTM znajdziemy typowy dla tego koncernu układ. Zestaw zegarów oraz sam komputer pokładowy jest podobny do tego z modelu Adventure. System nawigacji po menu z jednej strony wydaje się bardzo przejrzysty, ale czasem odciąga troszkę naszą uwagę.

 

KTM Super Duke GT

 

Mnie najbardziej przeszkadzała jedna, a właściwie dwie cechy tego układu. Super Duke GT wyposażono w odłączaną kontrolę trakcji i ABS, ale samą możliwość ich wyłączenia zakopano dość głęboko w komputerze. Nie można też systemów dezaktywować podczas jazdy, jak chociażby w takich pojazdach jak nowa Honda Africa Twin, czy większości modeli BMW. Dodatkowo każde kolejne odpalenie (nawet jeśli motocykl wyłączymy tylko wyłącznikiem awaryjnym) ponownie uruchamia oba systemy i aby mieć fajną zabawę, znów trzeba grzebać w ustawieniach. A dopiero bez systemów zaczyna się prawdziwa ostra jazda.

 

Po wyłączeniu systemów bezpieczeństwa jesteśmy zdani sami na siebie. ABS nie przeszkadza w podniesieniu tylnego koła przy hamowaniu, a kontrola trakcji nie obniża w żadnym stopniu potencjału silnika. Daje to oczywiście efekt uboczny w takiej postaci, że motocykl właściwie niechętnie jeździ na dwóch kołach naraz, ale jestem w stanie mu to wybaczyć.

 

KTM Super Duke GT

 

W ogóle ten silnik to niezłe zaskoczenie. Dwucylindrowa V-ka daje z siebie naprawdę wiele oferując, o dziwo, bardzo wysoką kulturę pracy. Mimo tylko dwóch cylindrów, słusznej pojemności i, co by nie mówić, sporego wysilenia (173 KM) silnik pracuje bardzo spokojnie. Wykazuje niezłą elastyczność, dzięki czemu można nim jechać naprawdę kulturalnie i przepisowo w mieście nawet na piątym biegu.

 

Sama skrzynia wspomagana jest przez quisckshifter. Downshifter działał zdecydowanie gorzej, ale tylko do mementu, kiedy zorientowałem się, że go po prostu nie ma. Redukcje bez sprzęgła wydały się nie do końca precyzyjne. Tym bardziej należy się duże uznanie dla skrzyni, bo znosiła moje gapiostwo naprawdę dzielnie. Przy zachowaniu zasad sztuki redukcje wychodziły aksamitnie.

 

W podwoziu również postawiono na elektronikę. Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Zawias WP nafaszerowany czujnikami, akcelerometrami i jednostką sterującą jest zwyczajnie genialny. Motocykl prowadzi się precyzyjnie i możemy w czasie jazdy zmieniać jego charakterystykę w zależności od naszych upodobań i warunków na drodze. Nawet na najbardziej komfortowym trybie pozostaje niezwykle precyzyjny i nie ma większego znaczenia, czy jedziemy solo, czy z pasażerem.

 

Zobacz dane techniczne KTM 1290 Super Duke GT w naszym katalogu motocykli

 

Czytaj dalej na następnej stronie>>>

 

 

KTM Super Duke GT – nie udaje enduro

KTM-owi jakby wciąż nie odpowiadało tylko to, że zakręty pokonujemy tak wolno. Po każdym kolejnym sami zaczynamy mieć też do siebie pretensję, że nie próbowaliśmy przejechać go o 20-30 km/h szybciej. Na długich, autostradowo nudnych przelotach najlepiej ustawić sobie maksymalnie komfortowy tryb.

 

W połykaniu nudnych kilometrów wspomaga nas tempomat. Obsługa jest prosta i intuicyjna.

 

Pozycja za kierownicą przypadła mi do gustu. Lekko pochylona, najbardziej wygodna. Pasażer też nie ma powodów do narzekań, choć oczywiście, można znaleźć wygodniejszy motocykl, to bez wątpienia nawet kilkusetkilometrowa wyprawa jednego dnia nie będzie przyczynkiem do złożenia pozwu rozwodowego.

 

KTM Super Duke GT

 

Wyposażeniem, jakie mnie zaskoczyło, był hill holder. Motocykl po zatrzymaniu na wzniesieniu nie stacza się. Mnie akurat sprawiało to więcej kłopotów, bo kiedy chciałem wykorzystać grawitację do cofania, hamulec wstrzymywał motocykl. Na szczęście tę funkcję także można dezaktywować.

 

KTM Super Duke GT to nadal istny wariat. Choć często nie rozumiem wyznawców religii, jaką bez wątpienia jest KTM, to w tym przypadku przyznaję, że GT to jeden z fajniejszych motocykli na rynku. W moim stylu, ostry, bezkompromisowy i, co wydaje się być niewykonalne, dość uniwersalny.

 

Jedną z większych zalet Super Duke GT jest to, że gdy szukając dla niego konkurencji, najchętniej obok postawilibyśmy BMW S 1000XR i Ducati Multistradę, to ma nad nimi niezaprzeczalną przewagę. W żadnym punkcie nie udaje, że jest enduro. Powstał na bazie szalonego nakeda i nikt nie wpadł na głupi pomysł, aby gonić za modą i zwiększyć mu prześwit oraz skoki zawieszeń. To byłby zbędny zabieg, który bez wątpienia popsułby trakcję GT, a ta jest zwyczajnie genialna.
 

Cena: 76 990 zł


3383 zł – kufry
377 zł – mocowanie GPS
843 zł – tylna kanapa
1 054 zł – przednia kanapa
5 658 zł – bez pakietu w/w
5 077 zł – pakiet z w/w

 

Zobacz dane techniczne KTM 1290 Super Duke GT w naszym katalogu motocykli

 

Więcej w Testy Moto
Canyon U-bag i Banana-bag. Torby dla singla

Do redakcyjnego laboratorium trafiły dwie motocyklowe torby tekstylne firmy Canyon, przewidziane do montażu w tylnej części motocykla. Jak U-Bag i...

Zamknij