Kiedy w zeszłym sezonie firma 4SR pojawiła się na rynku, miała naprawdę mocne wejście. Kombinezony 4SR były w miarę tanie, a oferowały tyle samo, co niemal dwukrotnie droższa konkurencja.

Stwierdzenie, że kombiki 4SR są tanie, było nie do końca zgodne z prawdą. One po prostu kosztują normalnie, podczas gdy konkurencja nalicza sobie kosmiczne marże. Powoli się to zmienia, ale jeszcze nie tak dawno można było wybrać: kupić kombinezon w Polsce albo sprowadzić sobie ten sam model zza zachodniej granicy wraz z butami, rękawicami i kaskiem. W obu przypadkach cena końcowa wynosiła niemal tyle samo. Firma 4SR obrała inną strategię – postanowiono sprzedawać w Polsce kombinezony za cenę taką, jak w innych krajach. Model RR Edition kosztuje obecnie 2083 zł (bez sliderów), a zanim dolar i euro oszalały, cena była jeszcze niższa – ok. 1600 zł (!).


W przeciwieństwie do innych firm, 4SR nie ma całej gamy różnych modeli. Jeśli chcesz kupić kombinezon dwuczęściowy, to kupujesz model RR Edition, który występuje w dziewięciu wersjach kolorystycznych. Każdy z nich jest stylizowany tak, żeby wyglądał na jednoczęściowy. Biorąc pod uwagę kierowane do mnie pytania w stylu „wygodnie jest ci zakładać jednoczęściówkę na miasto?”, można chyba przyznać, że RR Edition faktycznie na pierwszy rzut oka nie wygląda na dwuczęściowy. Każdy egzemplarz posiada jedną wewnętrzną, zamykaną rzepem kieszeń. Wnętrze jest wyłożone siatkową wyściółką, która dobrze spełnia swoją rolę.


For Street Racing
Mówiło się, że jakość tych kombinezonów jest porównywalna ze znacznie droższymi i to właśnie chcieliśmy sprawdzić. Od razu zdradzę, że tę markę należy zestawiać z takimi, jak: Berik, Arlen Ness czy ze średnimi modelami Alpinestars lub Dainese. Jakiekolwiek porównywanie do mTTr, Probiker, Tschul czy innych lowendowych produktów jest kompletnie nie na miejscu – to całkiem inne kombinezony.


Dodam jeszcze, że jeden z naszych polskich mistrzów, Paweł Szkopek, ściga się w kombinezonie 4SR (oczywiście, w wersji jednoczęściowej).

 

Protektory
O tym, jak rozpoznać w kilka sekund, czy mamy do czynienia z prawdopodobnie dobrym kombinezonem, czy z tanim „zamiennikiem”, pisałem w naszym teście kompletu Modeka XP. Pozwolę sobie zacytować ten akapit:


Różnicę stanowią protektory, które różnią się diametralnie. Tania „skóra” to ochraniacze znane z ubrań tekstylnych, zazwyczaj bardzo popularne, żółto-czarne protektory, używane w większości tanich ciuchów. Mogą to być też jakiekolwiek inne niskobudżetowe wynalazki, zazwyczaj jednowarstwowe. W porządnych kombinezonach regułą jest stosowanie znacznie lepszych, kilkuwarstwowych protektorów, z czego warstwa zewnętrzna jest zazwyczaj twarda, a wewnętrzna miękka. Takie ochraniacze są znacznie większe – np. w spodniach osłaniają one nie tylko kolana, ale i całą piszczel aż do miejsca, w które sięga but. Czasem stosuje się w tym miejscu dwa osobne ochraniacze – jeden na kolanie, drugi poniżej. Poza większą powierzchnią są one także znacznie grubsze, ale dzięki bardzo dobremu przyleganiu kombinezonu do ciała w niczym to nie przeszkadza. Część producentów stosuje ochraniacze firmowane własnym logo, niektórzy jednak używają sprawdzonych produktów innych firm, np. Betac czy Prolife.


W kombinezonie 4SR nie znajdziesz prowizorycznych ochraniaczy niczym na rower. Zastosowano protektory Prolife na ramionach i łokciach (sięgają pod protektor w rękawicach) oraz Beatec na kolanach (piszczel także jest osłonięta aż pod sam but). Jedynie wkładki piankowe na biodrach nie budzą zaufania. Niestety, wyjmować można jedynie ochraniacze na barkach i protektor pleców.


Jazda
Jak już kombinezon się dopasował (bo, jak to zwykle bywa, na samym początku podróże były udręką), to jazda w nim stała się czystą przyjemnością. Krój jest przemyślany – nic nie uwiera, a strecz poprowadzono jak należy. Zakończenia rękawów oraz kołnierza wykonano z neoprenu, co pozytywnie wpływa na wygodę (konkurencja stosuje neopren tylko w wyższych, a co za tym idzie, drogich modelach). Użyto także licznych przegubów, czyli rozciągliwych skórzanych elementów. Jest ich sporo, a to kolejna rzecz, która charakteryzuje jedynie wysokie modele. Ciężko jest się do czegokolwiek przyczepić i nie będę na siłę szukał wad – po prostu pod tym względem jest świetnie. W zimniejsze dni może przeszkadzać, że zastosowano przewiewny strecz, jednak to sprawa indywidualna, bo ta wada w upał staje się zaletą. Według mnie jednak przewiewny strecz powinien zostać domeną perforowanych kombinezonów.


Wykonanie
Wykonanie stoi na wysokim poziomie, jednak są dwie rzeczy, które trzeba poprawić. Po pierwsze, rzepy po jednym sezonie użytkowania były dość mocno zużyte. Tragedii nie ma, ale dobrze by było zastąpić je lepszymi. Poza tym w testowanym egzemplarzu na łydkach w miejscu szycia skóry ze streczem pojawiło się kilka drobnych dziur. Po prostu strecz rozrywał się w miejscu, przez które przechodziła nić. Wystąpiło to dość szybko, ale, na szczęście, dziury się nie powiększały. Wada pojawiła się na obu nogawkach w dokładnie tym samym miejscu, co pozwala sądzić, że nie jest to problem wyłącznie egzemplarza testowego. Pozostałe szycia wypadły znacznie lepiej – żadnej urwanej czy nawet odstającej nitki (co ważne, w 4SR nie szczędzono podwójnych szwów). Siatkowana wyściółka spisała się dobrze. Suwaki również nie sprawiły najmniejszych problemów… poza jednym wyjątkiem. Już w pierwszych dniach użytkowania urwał się uchwyt z zamka w kurtce. Chociaż w tym przypadku wydaje mi się, że po prostu miałem pecha.


Skóra jest dobrej jakości, jednak nie aż tak jak choćby ta z testowanego przez nas Spyke. W miejscach, które miały ciągle styczność np. z bakiem motocykla, pojawiły się ślady. Po deszczu nie wystąpiły żadne problemy z farbowaniem.


Podsumowanie
Jeśli kiedykolwiek będę chciał kupić dla siebie kombinezon, to prawdopodobnie będzie to właśnie 4SR RR Edition. Nie jest doskonały, ale stosunek ceny do jakości wypada znakomicie. Jest on także doskonałą propozycją dla osób, które posiadają dobre ciuchy tekstylne, ale chciałyby dodatkowo skórę. Nie będą bowiem musiały wydawać ogromnej sumy, żeby nabyć kombinezon oferujący tyle, co dobre modele konkurencji.


Plusy:
– bardzo dobry stosunek jakości do ceny,
– przeguby w każdym możliwym miejscu,
– neoprenowe wykończenia rękawów i kołnierza.


Minusy:
– brak możliwości wyciągnięcia protektorów piszczeli i łokci oraz pianki na biodrach,
– kiepskie rzepy,
– wady egzemplarza testowego (strecz przy szwach na łydkach i końcówka w zamku kurtki).

Testowany kombinezon dostarczył nam oficjalny polski importer.
 

Więcej w Testy Moto
Shoei Hornet DS – zawodowy turysta

Kiedyś rozmyślałem, jak może radzić sobie w offroadzie kask enduro wyposażony zarówno w daszek, jak i tradycyjną szybkę. Od zawsze...

Zamknij