Po weekendzie przejrzałem portale informacyjne z różnych regionów. Niestety, w świadomości społecznej, wypadek motocyklisty to temat bardzo chwytliwy

W miniony weekend było kilka wypadków z udziałem motocyklistów. W najbardziej spektakularnym poszkodowany kierowca jednośladu, 19-latek nie posiadał prawa jazdy i był pod wpływem nie tylko narkotyków, ale i alkoholu. Komentarze były mocno nieprzychylne dla wszystkich motocyklistów, a wielu czytelników wręcz zarzekało się, że będą zajeżdżać drogę “szaleńcom”.

Faktem jest, że wśród społeczności zarówno motocyklowej jak i pozostałych użytkowników dróg mnóstwo jest idiotów przesadnie łamiących przepisy. Jadąc autostradą, wielu motocyklistów porusza się rozsądnie, a tylko głośne wydechy sprawiają, że mijani kierowcy aut odczuwają, jakby różnica prędkości była znaczna. Jednak największym „wrogiem” społeczności motocyklowej są media a właściwie czytelnicy tych mediów.

Haczyki

Czy Dacia Sandero prowadzona przez lokalna nauczycielkę z Borów Wielkich, która wypadła z drogi na wskutek swojego błędu zrobi na kimś wrażenie? Czy tytuł „wypadła z drogi, wszystko ok” zachęci kogokolwiek do przeczytania materiału? Naszym zdaniem nie. Większość portali elektronicznych żyje z reklam, które uzależnione są od statystyk wejść na stronę. Zatem winni takiej sytuacji są sami czytelnicy. Dlaczego? Już tłumaczę…

Materiał o kultowych motocyklach, w ciągu danego tygodnia przeczytało, powiedzmy tysiąc osób. Nowinki techniczne sprzedają się nieznacznie lepiej, a jeszcze bardziej zmiany przepisów, chociaż jeśli nie zostaną podparte „agresją czytelnika”, zaginą w gąszczu treści. Jednak czy przeczytalibyście treść: kobieta o sześciu głowach na R1 uderzyła w stację paliw przy 350 km/h, wszyscy zginęli – zobacz zdjęcia z wypadku? Z pewnością tak. Jechała tak szybko na R1, kobieta a do tego o sześciu głowach? Ciekawość. Drugim powodem, dla którego czytelnicy chcą wchodzić na materiał, jest złość.

A więc tytuł: mandat za złe parkowanie wzrośnie o 40 zł, nikogo nie zainteresuje. Ale jeśli damy sensacyjny tytuł „Skandal, mandaty wzrosną o 40%, a rząd wypłaca sobie premie” wzbudzi w Was złość i zapewne go przeczytacie. Kolejnym takim haczykiem, szczególnie na mężczyzn jest erotyka. A więc zdjęcie z piękną modelką na ciekawym customie zobaczycie chętniej na okładce materiału, niż smutnego pracownika GUSu prezentującego dane statystyczne.  Po co o tym piszę?

Wina czytelnika?

Tylko po to, żeby uzmysłowić Wam, że to Wy, wchodząc na takie czy inne treści, kreujecie to, co dostaniecie w kolejnych materiałach. Jeśli korzystacie z portali bezpłatnych, niestety jesteście narzędziem w pościgu za statystykami wejść, w końcu ktoś musi zapłacić innym za napisanie treści. A jest to reklamodawca, dla którego liczy się zasięg jego reklamy. Im więcej osób wejdzie na stronę w ciągu tygodnia, tym więcej zobaczy tę reklamę. Kasa się zgadza.  Zatem następnym razem hejtując jakąkolwiek redakcję za pogoń za sensacją zastanówcie się, czy nie jest to wynikiem Waszych ostatnich wejść, tego, jakie materiały czytacie, co Was interesowało i dlaczego dajecie się złapać na trzy wspomniane haczyki.

A wracając do poprzedniego wątku, wypadki motocyklowe to medialny temat. Może dlatego, że szary „Kowalski” nie zna przyjemności z jazdy motocyklem, może dlatego, że też by chciał, ale się boi podjąć taką decyzję, a strach powoduje nienawiść, złość do tych, którzy się nie bali. Faktem jest, że wiele osób „przeszarżowało” ze swoimi umiejętnościami w pierwsze ciepłe dni. Motocykle kojarzą się nie tylko z akcjami charytatywnymi, ale i adrenaliną, prędkością. Niemal pewne jest, że wypadek motocyklowy wynika z przekroczenia prędkości i łamania przepisów, zresztą, czy czytelnika, Janusza 54 l, właściciela Opla Astry z gazem obchodzi prawda? Czy będzie jej dochodził, czy raczej ważne są emocje wynikające z treści materiału i chęć zatrzymania go na stronie? A że jacyś „chopperowcy” wożą dzieci z domu dziecka, czy w ogóle kogoś to obchodzi?

Mieć czy być

W świecie pościgu za sukcesami, statystykami sprzedaży, konsumpcją, „mieć” zamiast „być” wartościowe treści powoli zaczynają być ciężarem. Liczy się opakowanie, nie zawartość. Zobaczcie rynek filmów. Naprawdę dobre, dające do myślenia, ciężkie, ale poruszające podświadomość obrazy są klapą finansową. Niszą. To chłam robiony pod publiczność, działający na prostych emocjach, ładna aktorka, motyw zemsty przez cały film plus trochę efektownych scen zawsze przyciągną widza. Podobnie jest z portalami. Pozostaje jeszcze pytanie, co i kiedy widz wybierze i czy w danej sytuacji zamiast ciężkiego kina nie woli coś prostego…to już pytanie do samego widza. Wracając do tytułów opisujących sytuacje z udziałem motocyklisty, to wina statystycznego czytelnika, że łapie się na syf z wypadkiem motocykla w tle.

A tak swoją drogą całkiem niedawno miałem okazję przewozić autem szwagra z żoną. Mijaliśmy trzy wypadki po drodze, dwa z udziałem samych aut, jeden z udziałem motocykla sportowego. Samochodowe, nie zrobiły na nich żadnego wrażenia. Motocyklowy spowodował, że w ciągu minuty wyjęli telefony i zaczęli szukać informacji o wypadku w sieci. Przypadek czy zaprogramowanie podświadomości tytułami z sieci?

Na koniec krótka informacja: nie staramy się być SuperFaktem, raczej pokazać Wam, jak to wszystko działa i jak macie wpływ na pracę mediów.


Więcej w Po godzinach, Śmieszne, felietony, Wyróżnione
Skrzyżowanie w Lublinie: kierowca zaproponował motocykliście jointa, a to był policjant…

Podobno "dzielenie się jest dbaniem o innych". Tym razem jednak dobro nie powróciło w zamierzony sposób...

Zamknij