Wyścigi MotoGP bez publiczności byłyby smutne… Ale i tak lepsze, niż powrót na tory dopiero w 2021. Oczywiście, o ile zorganizowanie wyścigów będzie możliwe i bezpieczne.

Kolejne rundy MotoGP zostają anulowane. Wiadomo już, że GP Niemiec nie odbędzie się, ponieważ rząd tego kraju zablokował organizację wydarzeń sportowych. GP Holandii (28 czerwca) zawieszone jest próżni. GP Finlandii (12 lipca) także stoi pod znakiem zapytania z powodu opóźnień z homologacją nowego toru. Kolejną rundą w kalendarzu jest więc GP Czech 9 sierpnia… Zerknijcie do aktualizowanego kalendarza MotoGP 2020.

Scenariusze optymistyczne i pesymistyczne…

W minionym tygodniu szef IRTA (zrzeszenie zespołów wyścigowych) wysłał do zespołów klas MotoGP, Moto2 i Moto3 maila z prośbą, aby te przygotowały listę z minimalną liczbą osób, które byłyby niezbędne do rozegrania rundy.

David Emmet z MotoMatters ocenia, że do rozegrania rundy z wyścigiem 3 klas potrzebne byłoby 1000 – 1500 osób. Są to zawodnicy, mechanicy, ale także dostawcy opon, czy obsługa telewizyjna, a wszyscy przybywają z wielu różnych krajów rozsianych na wszystkich kontynentach.

Wersja optymistyczna

W niedzielę szef Dorna Sports (zarządca MotoGP) udzielił wywiadu. Carmelo Ezpeleta skupił się na najbardziej optymistycznym scenariuszu, który stara się zrealizować.

Jeżeli wszystko poszłoby dobrze, to wyścigi mogłyby ruszyć już w sierpniu – z minimalną liczbą osób oraz bez publiczności. W takim przypadku rozegranych mogłoby zostać nawet 12 wyścigów (oryginalnie sezon miał 20 wyścigów), a późniejsze rundy już odbywałyby się z udziałem widzów.

Jeżeli rundy odbywałyby się, to z zachowaniem ścisłych zasad higieny. Ponadto organizator zapowiada zaopatrzenie się w testy na obecność COVID-19, które byłyby obligatoryjne dla wszystkich na torze, przed i po rundzie.

Opcja średnia

Ezpeleta przyznaje także, że istnieje ryzyko zorganizowania tylko 8 wyścigów, które przesunięte zostałyby na późniejszą część sezonu. Najprawdopodobniej bez publiczności.

W regulaminie MotoGP istnieje zapis, według którego potrzeba przynajmniej 13 rund, aby sezon uznać za przepisowy. Zarządcy FIM zgadzają się, że w obecnej, wyjątkowej sytuacji regulamin można zmodyfikować.

Ciemny scenariusz

Według Ezpelety najgorszym scenariuszem jest wybranie 2-3 torów w ciepłym klimacie, aby tam rozegrać kilka wyścigów w listopadzie i być może w grudniu. Odbyłyby się one bez publiczności.

Najczarniejsza wersja zdarzeń

W tym samym wywiadzie Carmelo Ezpeleta przyznał:
“Oczywiście wzięliśmy pod uwagę, że Mistrzostwa Świata 2020 mogą nie odbyć się w ogóle. Bylibyśmy głupi, gdybyśmy o tym nie myśleli. Taki scenariusz byłby ogromnym ciosem ekonomicznym dla Dorny, ale nie skłaniamy się ku tej opcji.

Niczego nie wykluczamy, ale teraz skupiam się na tym, aby zorganizować wyścigi już od sierpnia.”

Rozwój pandemii jest trudny do przewidzenia, a do równania doliczyć należy także decyzje rządów każdego z krajów. Nie można więc skreślić najczarniejszego scenariusza, w którym wyścigi startują dopiero w 2021 roku…

Tego nie chciałby nikt.

Zobacz też: Rozwój silników i aerodynamiki zamrożony aż do startu sezonu 2021.

Więcej w MotoGP, Sport
Brutalne nagranie z wyścigu hillclimb na KTMie 1290 Super Duke R – piekielny dźwięk

Co za dźwięk! Co za brutalne traktowanie manetki gazu!

Zamknij