Sytuacja nagle się odwróciła, kiedy podczas targów motocyklowych przypadkiem wszyscy znaleźliśmy się na stoisku Junaka i stanęliśmy obok modelu NK 650. Traf chciał, że był tam też największy hejter i tetryk redakcji – Wiewiór, który wypowiedział magiczne słowa: „zobaczcie, on chyba wcale nie jest taki zły!”.

 

Nagle, wcześniej zaaferowani targowymi sprawami, po raz pierwszy dostrzegliśmy, że obok nas stoi motocykl. Całkiem miły dla oka wygląd – stwierdzili wszyscy. Macanie plastików nie ujawniło tandety, a pierwsze przymiarki były zastanawiająco obiecujące.

 

To może yyy… ten, no… byśmy zobaczyli jak to jeździ? Sam już nie wiem, kto pierwszy odważył się wypowiedzieć te słowa, ale były one początkiem drogi do tego, że oto Junak NK 650 wylądował w naszym redakcyjnym garażu – i to od razu na kilka miesięcy!

Dalekowschodnie korzenie

Tajemnicą poliszynela jest pochodzenie NK 650. Nawet producent chyba niespecjalnie już chce się z tym kryć, bowiem na zegarach i kilku emblematach widnieje logo producenta. CF Moto, czyli chińska fabryka co ciekawe, ma już całkiem długą historię, założona została bowiem w 1989 roku, zatrudnia ponad 1200 osób i do tej pory wyprodukowała 98 różnego rodzaju pojazdów, od quadów przez UTV, kończąc na skuterach i motocyklach.

Wzorce od najlepszych

Przyglądając się Junakowi NK, nie trudno dostrzec podobieństwa do Kawasaki ER6N. Dwucylindrowy silnik rzędowy, bardzo podobnie pociągnięta rama, układ kanapa-kierownica na zbliżonym poziomie… ale czy to ujma? Wręcz przeciwnie, dla NK bycie podobnym do japońskiego Kawasaki działa tylko na korzyść, bowiem ER6 jest jednym z bardziej udanych motocykli uniwersalnych klasy 600, który w naszych testach wypadał dużo lepiej niż np. Yamaha XJ6.

Pierwsze wrażenia

Wybierając się na pierwszą jazdę testową NKiem byłem przygotowany na wszystko. O moim wyjeździe poinformowane zostały lokalne służby medyczne, przed przekręceniem kluczyka sprawdziłem, czy moja polisa na życie jest ciągle aktualna oraz czy gwiazdy nie przewidują dla mnie złej koniunkcji Marsa tego dnia. I co? I nic! Junak NK 650 okazuje się po prostu normalnym motocyklem, gdzie słowa te są naprawdę najwyższą formą uznania dla chińskiej myśli technicznej.

 

Junak prowadzi się pewnie i neutralnie. Geometria zawieszenia sprawia, że lepiej poczujemy się w miejskim gąszczu i podczas dynamicznej jazdy po krętej drodze niż na szybkich autostradowych przelotach.  Dwucylindrowy silnik rzędowy generuje osiągi godne posiadanej pojemności, nie jest to więc „chińskie” 600, które objedzie pierwsza lepsza 250-tka. Jak to dwucylindrowy silnik w układzie R – najwięcej radości mamy w niskim i średnim zakresie obrotów, po czym przy mniej więcej 8.000 obr./min. warto już zmienić bieg na wyższy. Producent deklaruje 61 KM oraz 56 Nm i jestem skłonny uwierzyć w te deklaracje (czytaj: i tak sprawdzimy go na hamowni).

 

Trudno powiedzieć abyśmy sprawdzili prędkość maksymalną. Podczas naszej próby licznik zatrzymał się przy 199 km/h, przy czym motocykl rozpędzał się dalej. Nie chce nam się jednak wierzyć, że wskazania te były dokładne, dlatego przyspieszenia i v-max będziemy musieli jeszcze sprawdzić z urządzeniami GPS.

Jakieś wady?

Jedynym poważnym felerem NK jest układ hamulcowy – bez zbędnego owijania – nie jest niebezpieczny, ale skuteczność jego pozostawia wiele do życzenia. Sytuację poprawiłyby lepsze komponenty – na czymś w końcu przecież trzeba było oszczędzić. I tu oczami wyobraźni widzę użytkownika, który kupuje NK na pierwszy motocykl, robi nim 5-6 tysięcy kilometrów nabierając wprawy i kiedy mankamenty podzespołów zaczynają mu doskwierać i tak zbliża się powoli pora na wymianę niektórych materiałów eksploatacyjnych jak łańcuch i klocki. Do tego dorzućmy przewody hamulcowe w stalowym oplocie, a na liście życzeń pozostałaby tylko bardziej wydajna pompa hamulcowa.

Podsumowanie

Pierwsze wrażenia są miłym zaskoczeniem. Spodziewaliśmy się raczej przeciętnie wykonanego motocykla, który w rzeczywistości jeździ tragicznie. Jazdy testowe wykazały, że oprócz wspomnianych hamulców, trudno ponadto zarzucić Junakowi cokolwiek poważniejszego.

 

Wisienką na torcie jest cena. 16.900 zł za nowy motocykl tej klasy wydaje się być trudne do uwierzenia.  Tymczasem to prawda. Junak według mnie ogólnie ujmując , jeździ dużo lepiej niż testowany przez nas rok temu Hyosung GT650P… i oczywiście jest od niego tańszy.

 

Pozostaje kwestia awaryjności, ale o tym będziemy mieli okazję przekonać się przez kilka najbliższych miesięcy. Jedno jest pewne, NK nie będzie miało z nami lekkiego życia, więc wszystkie mankamenty z pewnością zostaną wykryte. Motocykl postaramy się zabrać na tor, aby sprawdzić go w ekstremalnych warunkach, zaliczy też pewnie kilka turystycznych wyjazdów i szybkich przelotów autostradą, zatem z pewnością poinformujemy Was o naszych kolejnych wrażeniach.

 

Kolejna część sagi o naszych przygodach z Junakiem NK 650 już za miesiąc!

 

POJEMNOŚĆ 649,3 CCM
MOC 61 KM przy 9.000 OBR./MIN.
MOMENT OBROTOWY 56 Nm przy 7.000 OBR./MIN.
SKRZYNIA BIEGÓW 6 biegów
WYMIARY 2120 x 780 x 1100 mm
WYSOKOŚĆ KANAPY 790 mm
ZBIORNIK PALIWA 17 L
MASA 203 kg
CENA 16.900 zł

 

Więcej informacji na stronie importera, firmy ALMOT.

Więcej w Testy Moto
HARLEY-DAVIDSON BREAKOUT – PRZYSZŁO NOWE

Harley jaki jest, to każdy, nawet świeżo upieczony motocyklista, wie doskonale. Pierwsze skojarzenie biegnie ku chopperowi ociekającemu chromami, ze złowrogo...

Zamknij