Żyjemy w czasach, kiedy motocykl przestał być zarówno podstawowym środkiem transportu jak i dobrem luksusowym. Ot pojazd dla pasjonatów, fanów bądź osób, które poszukują sprawnego środka transportu. Motocykliści na szczęście mają coraz częściej więcej niż jeden motocykl…

Jeden z nich jest podstawowym wołem roboczym, pojazdem wielozadaniowym, drugi to zabawka do jazdy w weekend, rundę z żoną albo przyjemną, spokojną wycieczkę wokół komina.

Z racji faktu, że taki model  ma być  „pieszczochem” w idealnym stanie, nie musiałby mieć osiągów, ale wygląd, klimat, najlepiej sporo lat i zupełnie uniwersalny charakter. Idealne wydają się klasyki z przełomu lat 70 i 80. Dlaczego? Mają uniwersalny charakter, nieźle się prowadzą,  ich wygląd jest już ponadczasowy a komfort, który oferują, będzie wystarczający dla dwóch osób. Nie ma w nich doskonałości technicznej, ale jest klimat. Są też bardziej bezawaryjne niż konstrukcje z lat 60/70.

UJM z końca lat 70

Jakie wziąłbym sprzęty? Tutaj nie ma znaczenia. Stare Hondy CB750/900, pierwsze GoldWingi (GL1000), „pompy do gnoju”, czyli CX500/650 – ale mogą to być poczciwe Fourki lub ich następcy. Tempo nie ma znaczenia, więc nawet niewielkie pojemności mają sens.

Z Kawasaki zdecydowanie polecam serię Z/KZ od 400 do 1100 ccm, z Suzuki GS a wśród „fortepianów” stare XS, XJ o wszelkiej pojemności. To fajne motocykle do majsterkowania, dokupowania części oraz zabawy w klasyki. Do nich możecie znaleźć oldschoolowy kask, kufry z epoki, skórzaną ramoneskę i poczuć się, jak za dawnych lat. A po wycieczce wyczyścić, nasmarować, zatankować i pozostawić do następnego, ładnego weekendu.

Przyznam, że moja pasażerka wielokrotnie była bardziej zadowolona z rundy na klasyku niż ze znacznie szybszej jazdy Multistradą czy GSem. I nie dlatego, że wspomniane maszyny są gorsze – są dużo lepsze, ale ich doskonałość wyklucza pierwotne odczucia przyjemności jazdy motocyklem. Przyjdzie czas na wyjazdy za granicę, GS czy Multi będą idealne.

Pozostaje jeszcze kwestia chopperów, cruiserów itp. Nie jest to moja bajka stylistyczna, a miłość do chromu i klasyki wyrażam poprzez sympatię do UJM.

A na koniec pytanie do Was, jaki motocykl wybraliście na podstawowy?


Więcej w Po godzinach, Śmieszne, felietony
Suzuki TL1000R w zgniatarce. Czym podpadł?

Wyobraźcie sobie ślicznego, zadbanego youngtimera, jakim niewątpliwie staje się Suzuki TL1000R. Doposażony w kilka tuningowych dodatków stoi dumnie na placu....

Zamknij