Całkiem niedawno znalazłem w sieci film, który pokazuje proces produkcyjny Suzuki GSXR 750, najprawdopodobniej pierwszego “wodniaka”. Patrząc na dokładność i jakość obróbki oraz powtarzalność części nie dziwią osiągi i bezawaryjność motocykla. Z drugiej strony nakład środków na zautomatyzowanie procesów wytwórczych musi być gigantyczny, za to koszty wytwarzania, za sprawą eliminacji czynnika ludzkiego może być relatywnie niewielki. I teraz powstaje pytanie” czy produkcja wielkoseryjna motocykli w Polsce w ogóle ma sens? Nie mylić oczywiście z montownią ekskluzywnych modeli za gigantyczne sumy.

Idea stworzenia motocykla od podstaw: projekt, wdrożenie i automatyzacja produkcji a na koniec skuteczna dystrybucja. Czy w naszym kraju może się to udać? Moim zdaniem, patrząc na kulturę techniczną Japończyków choćby sprzed 25 lat, raczej marna szansa. A jeśli ktoś nawet znajdzie kilkadziesiąt milionów złotych (o ile nie miliardów) czy nie lepiej po prost wpłacić ich na lokatę? Oczywiście to tylko dywagacje. Mimo wszysto nie widzę kolejnego, wielkoseryjnego, polskiego motocykla. Raczej chałupniczy montaż krótkich serii na lokalny rynek albo zmianę loga na modelach importowanych z zagranicy. Mam nadzieję, że się mylę…oby!

Więcej w Ciekawostki
Tracktor Bike – motocykl zbudowany z ciągnika rolniczego

Jeśli odwiedzicie dziadka na wsi a w szopie stoi stary, zdezelowany ciągnik rolniczy możecie z niego zrobić...np. motocykl. Podobną drogą...

Zamknij