Targi Intermot rozpoczęły tegoroczną karuzelę imprez wystawienniczych poświęconych motocyklom, skuterom, czterokołowcom i wszystkiemu co z tym związane.

 

Kompleks targowy w Kolonii to 110 000 m2 powierzchni, która od 6 do 10 października 2010 została opanowana przez motocykle i miłośników motocykli. Na halach wystawienniczych pojawiło się w tym roku 1 097 wystawców z branży motoryzacyjnej reprezentujących aż 34 kraje i 1 575 marek oraz ogromna ilość zwiedzających. Organizatorzy liczyli, że w 2010 przez Intermot przeleje się fala 200 000 widzów. Patrząc na dotychczasową frekwencję i to co można obejrzeć jest to bardzo prawdopodobne.

 

Na halach pojawili się właściwie wszyscy najwięksi gracze z motocyklowego światka. Niestety jednak ze względu na odbywające się już za miesiąc targi w Mediolanie nie zobaczyliśmy wszystkich premier maszyn, które w 2011 pojawią się w salonach sprzedaży. Wygląda na to, że większość producentów postanowiła nam dozować emocje, podkręcać atmosferę wokoło swoich nowości i pokazać je w ostatniej chwili.

Japonia nie zachwyca, Kawasaki broni honoru

Bardzo zawiedli Japończycy. Tutaj honor podtrzymało tylko Kawasaki, które sypnęło nowościami. Podczas ciekawej prezentacji okraszonej ładnymi hostessami, a trzeba zauważyć, że ładnych dziewczyn przy motocyklach w tym roku było wyjątkowo mało, pokazano długo oczekiwany model ZX-10R. To właśnie ten sportowy motocykl jest swoistą wisienką na torcie tegorocznej oferty Zielonych. Oprócz tego na Intermocie pokazano również bardziej turystyczną wersję miejskiego Z1000, czyli model Z1000SX. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Kawasaki wykazało się niewielką inwencją twórczą i po prostu dołożyli owiewki do Z-eta. Jednak już w momencie kiedy usiądzie się na ten motocykl widać, że nie jest to wszystko co zmienili inżynierowie zielonych. Wygląda na to, że SX zaskoczy wielu i może stać się bardzo silną konkurencją dla maszyn Hondy czy Suzuki. Oprócz tego na stoisku pojawił się również mniejszy Zet, czyli Z750R oraz VN1700 Voyager Custom. Całości przedstawienia premier na 2011 dopełnił model W800. Motocykl do złudzenia przypomina maszyny jeżdżące po drogach w latach 60-tych. Kawasaki bardzo zadbało o szczegóły tego jednośladu. Zegary, kanapa, przednie światło czy w końcu bak z wyjątkowym logo robią piorunujące wrażenie. Wygląda na to, że nowoczesność w retro stylu może się bardzo spodobać wielu nabywcom, a co za tym idzie podbić słupki sprzedażowe Kawasaki i zagrozić na rynku takim jednośladom jak Triumph Bonneville.

Suzuki – nowe Gixery i większy GSR

W tym roku nie zawiodło również Suzuki. Producent nie przygotował dla nas co prawda tyle nowości co Zielony konkurent, ale za to można je było wszystkie oglądać właśnie na Intermocie. Na stoisku zaprezentowano sportowe motocykle GSX-R600 oraz GSX-R750. Maszyny nareszcie mają na pokładzie hamulce od Bremo z przodu, niestety producent nie zdecydował się na stalowy oplot przewodów. Szkoda bo taki zabieg nie jest zbyt kosztowny, a zdecydowanie byłby pożądany przez wielu klientów. Nie zabrakło również czegoś dla tych którzy nad sportowy charakter przedkładają wygodę i jazdę w mieście. To właśnie dla nich powstał GSR750.

 

Ciekawostką na stoisku Suzuki był koncept elektrycznego motocykla. Maszyna przy swoich mocno futurystycznych kształtach i rozwiązaniach technicznych prezentowała się bardzo ciekawie. Powstaje tylko pytanie kiedy Japończycy zdecydują się na seryjną produkcję tego modelu i jak finalnie będzie on wyglądał. Oprócz tego z ekologicznych jednośladów ponownie zaprezentowano Burgmana na ogniwa paliwowe.

Yamaha – powiało nudą

Bardzo kiepsko wypadła natomiast druga połowa japońskiej „wielkiej czwórki”. Yamaha nie zaprezentowała właściwie nic. Podczas konferencji prasowej na Intermocie zobaczyliśmy to, co jest już wszystkim doskonale znane, czyli FZ8 i Super Tenere. Gdyby nie to, że na stoisko wjechały malutkie skutery elektryczne marki nie było by co oglądać. Tak czy inaczej powiało nudą. Być może na Eicmie zobaczymy model Stryker i dowiemy się nareszcie czy rzeczywiście będzie on godnym konkurentem dla fabrycznego customa jakim jest Honda Fury.

Honda – tylko nowe kolory

Również u Hondy było, po prostu nudno. Zamiast nowości na wielkim stoisku, które zresztą dobrze ukryto między wystawami producentów z Chin i Tajwanu, pojawiły się maszyny w nowych malowaniach. Nowa kolorystyka CBR600RR czy CB1000R nie powalała na kolana. Sytuację ratował nieco model VT750S nawiązujący do klasyki jednak, jak na oczekiwania zwiedzających to zdecydowanie za mało. Mamy nadzieję, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wszystkie nowości zobaczymy na Eicmie, a Wielkie Skrzydło pokaże się w końcu tak jak powinno, szczególnie, że marka w tym roku wraca na salony wystawiennicze.

Coraz większy kawałek rynku dla Europy

Intermot pokazał natomiast, że bardzo dobrze na rynku czują się za to marki europejskie. Ilość nowości nie była zbyt wielka, ale stoiska producentów prezentowały się mimo wszystko bogato i ciekawie. Ciągły i miarowy rozwój marek ze Starego Kontynentu jest widomym znakiem, że Japończycy muszą się coraz bardziej starać w walce o klienta.

BMW – nowa jakość turystyka?

Niemieckie BMW, dla którego Intermot to domowa impreza zaprezentował dwa modele. Turystyki z sześciocylindrowymi silnikami to według Bawarczyków zupełnie nowy wymiar podróżowania motocyklem. Ma być jeszcze wygodniej, jeszcze bardziej prestiżowo i jeszcze ciekawiej. No cóż czas pokaże, co o nowych jednostkach napędowych i rozwiązaniach technicznych zastosowanych w modelach K 1600 GTL i K 1600 GT myślą sami użytkownicy.

Husqvarna – udana współpraca

Związana z BMW Husqvarna również zaprezentowała dwie nowości TC449 i TE449. Włoskie offroadowe sprzęty dostały silniki pochodzące z G450X. Widać, że współpraca marek się zacieśnia i daje bardzo ciekawe rezultaty. Nieco zmienione wzornictwo również może przyciągać nowych klientów do Huski. Czy jednak tak rzeczywiście będzie?

Więcej o motocyklach Romet