W miniony weekend Sanok gościł najlepszych zawodników w lodowej odmianie speedwaya. Jednak wbrew pozorom silny mróz nie sprzyjał rywalizacji, a o emocje zadbał nowy regulamin.

 

Zastanawiacie się o co chodzi? Mróz przeszkadzał w ściganiu się na lodzie? Gdy w Polsce wiele osób cieszyło się z łagodnej zimy organizatorzy sanockich zawodów zastanawiali się, czy w ogóle uda im się je rozegrać. Ujemne temperatury przychodziły w nocy, za dnia zaś znikały. Dopiero na krótko przed zawodami przyszedł silny mróz, a to sprawiło, ze lód stał się bardzo twardy, a zarazem kruchy.  Około 120 kolców w każdym kole, mierzących po 3 centymetry, wbijało się w zamarzniętą wodą i wyrywało ogromne kawałki.  Lodowy tor zrobił się dziurawy niczym szwajcarski ser, a zawodnicy musieli się bardzo pilnować, by nie stracić przez to wywalczonych pozycji.

 

Przejdźmy teraz do samych zawodów. Stawka była silna i jasne było, że nie wszyscy, którzy mają odpowiednie umiejętności, załapią się do tegorocznego cyklu Grand Prix. Miejsc premiowanych awansem było pięć. Wyścigi były podzielone na pięć serii, w każdej z nich każdego zawodnika na torze widzieliśmy raz. Gdy się zakończyły, wszyscy zawodnicy zaliczyli po jednym pojedynku z każdym z rywali. Następnie były półfinały i finał, ale o tym za moment.

 

Pierwsza seria wyglądała na typowo rozgrzewkową. Brakowało mijanek, ale najważniejsze dla polskich kibiców było zwycięstwo w drugim biegu Grzegorza Knappa i punkt Piotra Strugały w następnym wyścigu. Piąta gonitwa to wspólny start naszych reprezentantów. Ponownie zwyciężył Knapp, a za nim na mecie pojawił się Strugała. Następnie pojawiły się problemy z maszyną startową, która nie wytrzymała dwucyfrowej temperatury poniżej zera. W ósmej gonitwie fani byli świadkami pierwszej widowiskowej akcji. Znajdującego się na drugiej pozycji Jana Klatovskyego minąć chciał Charlie Ebner, jednak w tym czasie blisko wewnętrznej części toru przemknął Rene Dunki, który wyprzedził obu zawodników. Na nieszczęście dla Szwajcara jego maszyna zdefektowała na następnym okrążeniu. Pierwszy występ tego zawodnika skończył się tak samo i Dunki postanowił wycofać się z dalszej rywalizacji.

 

W dziewiątej odsłonie mogliśmy podziwiać emocjonująca walkę o dwa punkty Jo Saetre z Peterem Klauzem, którego ostatecznie wyprzedził Ebner. Jeszcze więcej walki było na torze w kolejnym wyścigu. Atomowym startem popisał się Robert Henderson, którego starał się dogonić Knapp. Nie miał łatwo, bo gdy taśma poszła w górę, jego motocykl lekko podniosło, przez co stracił jeszcze więcej dystansu do Szweda. Nasz rodak dogonił go na drugim kółku i przez chwilę był na prowadzeniu, ale Henderson przypuścił udany kontratak. Knapp nie dawał jednak za wygraną i szukał okazji do zdobycia trzech „oczek”. Ta nadarzyła się na ostatniej prostej, kiedy to rozpędzony Polak minął tuż przed samą metą Szweda, wprawiając w euforię kibiców. Podobnie jak Henderson, w jedenastym biegu spod taśmy ruszył Danił Iwanow. Rosjanin zyskał dużą przewagę nad swoim rodakiem Nikolaiem Krasnikowem i wydawało się, że tak zakończy się ta odsłona. Jak na siedmiokrotnego Mistrza Świata przystało, Krasnikow nie odpuścił i po dwóch nieudanych atakach wyprzedził o błysk szprychy Iwanowa na prostej start–meta. Potwierdził tym samym zasadę, że w ice racingu nie ma przewagi nie do odrobienia. Jak by tego było mało, w następnej odsłonie ten sam manewr na Martinie Leitnerze wykonał Stefan Pletschacher.

 

Następne wyścigi nie obfitowały już w tyle emocji. O punkty walczył Grzegorz Knapp, jednak w piętnastym biegu „przedobrzył” i atakując Leitnera, przekroczył wewnętrzną część toru, za co wykluczył go brytyjski arbiter Jim Lawrance. Mimo tego naszemu rodakowi udało się wejść do półfinałów, w których startowała czołowa ósemka po dwudziestu gonitwach.

 

Półfinały były dwa i w każdym z nich startowało czterech jeźdźców. W pierwszym z nich Knapp uległ Krasnikowowi, ale pokonał znacznie bardziej doświadczonych Plestchachera i Leitnera. To dało mu upragniony awans do Ice Speedway Gladiators World Championship. Z drugiego półfinału awansowali Iwanow i Henderson.

Wielki finał nie był emocjonujący, a Knapp musiał uznać wyższość Rosjan, jednak pokonując Hendersona zapewnił sobie miejsce na podium sanockich zawodów. Zwyciężył Krasnikow przed Iwanowem.

 

Wyniki:
1.Nikolaj Krasnikow (Rosja) (3,3,3,3,3) 15+3+3
2.Danił Iwanow (Rosja) (3,3,2,3,3) 14+3+2
3.Grzegorz Knapp (Polska) (3,3,3,w,2) 11+2+1
4.Robert Henderson (Szwecja) (2,2,2,3,3) 12+2+0
5.Jan Klatovsky (Czechy) (3,3,1,2,2) 11+1
 ————————————————————————–
6.Martin Leitner (Austria) (2,1,2,2,3) 10+0
7.Stefan Pletschacher (Niemcy) (2,1,3,1,2) 9+1
8.Fredrik Johansson (Szwecja) (0,2,3,2,1) 8+0
9.Paweł Strugała (Polska) (1,2,1,3,1) 8
10.Jo Saetre (Norwegia) (1,0,2,2,0) 5
11.Charly Ebner (Austria) (2,1,1,1,0) 5
12.Peter Klauz (Czechy) (1,1,0,0,2) 4
13.Jouni Seppanen (Finlandia) (u/w,2,0,1,1) 4
14.Mirosław Daniszewski (Polska) (1,0,1,0,1) 3
15.Rony Haring (Szwajcaria) (0,0,0,1,o) 1
16.Rene Dunki (Szwajcaria) (d,d,-,-,-) 0
17.Piotr Hejnowski (Polska) (0,0) 0
18.Martin Behal (Czechy) (0) 0

 

 

W niedzielne popołudnie rozegrano natomiast VI Ice Racing Sanok Cup. Do gwiazd z dnia poprzedniego dołączyli Franky Zorn, Per Olof-Serenius i bracia Dimirij i Witalij Chomicewiczowie. Formuła zawodów była bardzo pokręcona dla kibica nie interesującego się żużlem mniej niż kilka lat. Rywalizacja toczyła się tak samo, jak kilka lat temu w klasycznej odmianie speedwaya. W skrócie: 24 zawodników i tyle samo biegów. 16 żużlowców rozpoczyna walkę od samego początku, zaś czołowa ósemka później. Po dwóch startach skończonych na pozycji trzeciej lub czwartej zawodnik odpadł z turnieju.

 

Rywalizacja przebiegała pod dyktando Rosjan, którzy nie mieli sobie równych i zajęli pierwszych pięć miejsc. Szóstą lokatę wywalczył 67-letni (!) Szwed, Per Olof-Serenius, który utwierdza nas w kolejnej zasadzie ice racingu, że nie liczy się wiek, tylko umiejętności. Za nim sklasyfikowany został Grzegorz Knapp, który walczył dzielnie i pokonał wielu lepszych od siebie zawodników. Udowodnił tym samym, że ciągle się rozwija i jeśli dopisze mu szczęście, namiesza w cyklu Grand Prix 2012.

 

Klasyfikacja końcowa:
1. Nikołaj Krasnikow (Rosja)
2. Dmitrij Kołtakow (Rosja)
3. Danił Iwanow (Rosja)
4. Dmitrij Chomicewicz (Rosja)
5. Witalij Chomicewicz (Rosja)
6. Per Olof-Serenius (Szwecja)
7. Grzegorz Knapp (Polska)
8. Jan Klatowsky (Czechy)
——————————————–
12.Paweł Strugała (Polska)
18.Mirosław Daniszewski (Polska)
21.Piotr Hejnowski (Polska)

 

Szósty sanocki weekend z ice racingiem był bardzo udany. Mimo że momentami brakowało emocji, kibice bawili się świetnie i nie zabrakło dobrego wyniku sportowego Grzegorza Knappa. Kto nie był, niech żałuje, gdyż mimo mrozu warto oglądać ice speedway i „Gladiatorów” pochylających się na łukach tak mocno, że niewiele brakuje im do zahaczenia kierownicą o zamarzniętą nawierzchnię. Okazja do nadrobienia zaległości nadarzy się dopiero za rok, chyba że na poznańskiej malcie uda się rozegrać zaplanowany turniej o Poznańskie Koziołki.

 

Natomiast pierwszy występ Grzegorza Knappa w Mistrzostwach Świata już w następny weekend w rosyjskim Krasnogorsku.