Za nami pierwsza z czterech zaplanowanych przez Hondę imprez Gymkhana. Krajowi pionierzy technicznej jazdy między pachołkami zmierzyli się na parkingu przy centrum Handlowym M1 w Markach.

 

Gymkhana jest sportem, który zyskuje na świecie coraz więcej entuzjastów, a w Europie jest nowością. W przeciwieństwie do wyścigów motocyklowych można ją łatwo zorganizować na względnie niedużych, równych nawierzchniach, takich jak parkingi, place czy nieużywane fragmenty lotnisk. Od zawodników Gymkhana wymaga zdolności szybkiego pokonywania serii zakrętów, slalomów, nawrotów czy ósemek. Bardzo ważna jest umiejętność zapamiętania trasy i koncentracja.

 

O krótkie podsumowanie imprezy poprosiliśmy Michała Dudka z firmy Honda Poland:

 

„To była nasza pierwsza tego typu impreza, wiec jak łatwo się domyślić, musieliśmy zmierzyć się z odrobiną problemów organizacyjnych. Nie wiedzieliśmy jaka będzie frekwencja ani odbiór wśród uczestników. Na szczęście na miejscu stawiło się około 40 startujących, a do nas trafiały same pozytywne opinie. Motocykliści chcieli jeździć jak najwięcej, a dla nas priorytetem była ich dobra zabawa, dlatego w miejsce sobotnich przejazdów na czas postanowiliśmy przeprowadzić więcej jazd treningowych w grupach. W niedzielę mimo niesprzyjającej pogody, udało się zorganizować dwa przejazdy na czas w których udział wzięło 26 osób. Zdajemy sobie sprawę, że jest sporo rzeczy, które musimy dopracować, ale teraz mamy doświadczenie. Niewykluczone, że dzięki sporemu zainteresowaniu w Warszawie odbędzie się jeszcze w tym roku kolejna edycja”.

 

Nam pozostaje pogratulować odwagi w organizacji czegoś zupełnie nowego i nieznanego naszym motocyklistom. Podpytani przez nas uczestnicy twierdzili, że bawią się świetnie. Warto podkreślić, że wszystko to odbywa się w bezpiecznych warunkach. Oczywiście przydarzyło się kilka drobnych upadków, ale minimalne prędkości sprawiały, że uczestnik podnosił swój motocykl i kontynuował przejazd. Do tego aby wystartować, wcale nie trzeba ponosić dodatkowych kosztów oprócz wpisowego. Motocykle nie wymagają przeróbek, nie trzeba mieć też 200-konnego potwora, aby okazać się najlepszym. Jak się okazało, imprezę wygrał zawodnik na Hondzie VTR 250, a największe wrażenie robiły zwinne i lekkie skutery.

 

Szkoda tylko, że – proporcjonalnie do frekwencji startujących – nie pojawiło się więcej widzów. Osoby przechadzające się pieszo były chyba bardziej zaaferowane przeceną na „schab wieprzowy bez kości 12,99 PLN” w markecie, niż motocyklami kręcącymi się wkoło po placu. Natomiast niewątpliwie dobrze, że przypadkowi ludzie mają możliwość zetknięcia się z motocyklami, zobaczenia ich z bliska i przekonania się, że to nic złego. Takie imprezy mają szansę zmienić niekorzystny wizerunek motocyklisty.

 

Kolejna z czterech zaplanowanych imprez odbędzie się 25–26 czerwca na parkingu centrum handlowego w Tychach. Szczegóły, gdy tylko poda je organizator, będziecie mogli oczywiście znaleźć u nas na stronie. Głodnych jazdy zapraszamy również do Lublina na imprezę z cyklu Honda Fun&Safety 2011.

Więcej o motocyklach Honda

Więcej w Relacje
Motocykliści w Parlamencie – kolejny raz i nie ostatni…

Przeczytajcie o czym dokładnie dyskutowano, jakie padły obietnice i wnioski podczas spotkania z motocyklistami, jakie w ubiegłym tygodniu odbyło się...

Zamknij