Estońskie władze wpadły na świetny pomysł egzekwowania od kierowców jazdy zgodnie z przepisami. Policja twierdzi, że pomimo mandatów, kierowcy jeżdżą zbyt szybko. Same kary pieniężne czasem zwyczajnie wliczają w ogólny koszt korzystania z samochodu, a liczba ofiar wypadków na drogach nie spada. Dlatego aktualnie testowany jest nowy pomysł.

Jak powiedział specjalista ds. innowacji Policji i Straży Granicznej Estonii, Elari Kazemetsa: „Narodził się pomysł, że należy spojrzeć na sytuację z innego punktu widzenia. Zastanawialiśmy się, jak zmienić zachowanie ludzi na drodze, stosując podejście zorientowane na człowieka.

 

Kary finansowe nie mają już takiego wpływu. Kierowcy traktowali je jak rachunki za przejazd. Płacą i puszczają w niepamięć. Z drugiej strony, bardzo denerwował ich czas, który przy okazji musieli spędzić w radiowozie. Połączyliśmy więc te dwie wartości i stąd pomysł na przymusową przerwę.”

 

Póki co jest to system pilotażowy, działający na trasie Tallinn – Rapla. Policjanci przygotowali dla kierowców dwa wymiary kary:

  • przekroczenie prędkości o max 20 km/h = 45 minut przymusowego postoju
  • przekroczenie prędkości o 21-45 km/h = 60 minut przymusowego postoju.

Możliwość wyboru postoju czasowego zamiast mandatu pieniężnego dotyczy wyłącznie kierowców karanych za prędkość po raz pierwszy. Pozostali muszą płacić.

Policja zbada efekty karania kierowców stratą czasu, a nie stratą pieniędzy i jeżeli wyniki eksperymentu zostaną uznane za zadowalające, program rozszerzony zostanie na cały kraj.

Więcej w Ze świata
Chińska droga extremalna – czy wasz dojazd do pracy też tak wygląda?

Urwisko, wąska droga, pionowe ściany. Niekorzystne warunki atmosferyczne - oblodzenie, deszcz czy mgła mogą spowodować niewielki błąd, który w tym...

Zamknij