BMW wyznaczyło sobie konkretny cel technologiczny, zanim wypuści na rynek motocykl elektryczny.

Każdy duży producent motocykli wie, że w przyszłości ogromna część rynku jednośladów będzie elektryczna. Póki co BMW Motorrad posiada w swojej ofercie jedynie elektryczny skuter C-Evolution. Jednak jak mówi szef BMW Motorrad, Christoph Lischka, skuter służy tylko do transportu miejskiego, a potrzebny jest także motocykl dla tych motocyklistów, którzy chcą cieszyć się z elektryka na górskich zakrętach.

Na początku grudnia BMW zaprosiło niedużą grupę dziennikarzy na test przedpremierowego BMW E-Power Roadster. Nikt z BMW nie krył, że motocykl jest we wstępnej fazie konstrukcji: bateria pochodzi z samochodu serii 2 typu plug-in hybrid, a silnik pożyczony został z przedłużonej serii 7 na rynek chiński. Przód motocykla przeszczepiono z S1000RR, natomiast tył z R1250GS. Ciekawostką jest przeniesienie napędu za pomocą wału – nietypowe dla elektryków, ale charakterystyczne dla BMW.

E-Power Roadster jeździł całkiem sprawnie – nic dziwnego, bo ma 200 Nm momentu obrotowego. Baterię o pojemności 13 kW można naładować w niespełna godzinę, ale problemem jest wytwarzne ciepło. Bateria nagrzewa się, co spowalnia proces ładowania – jest to bariera, którą dopiero trzeba pokonać.

Celem jest osiągnięcie ładowania na poziomie 6 km zasięgu w minutę. To oznacza, że w przyszłości półgodzinny przystanek gwarantowałby 180 km zasięgu.

Prezentacja BMW E-Power Roadster była jedynie dowodem na to, że BMW pracuje nad elektrykiem. Szef BMW Motorrad przyznał jednak, że firma póki co nie ma zamiaru wypuszczania go na rynek, ponieważ problemem technologicznym jest zasięg.

“Jesteśmy zadowolenie z tego, co osiągnęliśmy ze skuterem C-Evolution, ale to jest rozwiązanie do transportu miejskiego” – mówi Christoph Lischka. “Z kolei E-Power Roadster jest sportowym motocyklem dla kogoś, kto chce jeździć po górskich drogach i się z tego cieszyć.

Taki motocyklista potrzebuje 200 km zasięgu, a więc nie wypuścimy motocykla, dopóki nie będzie mógł osiągnąć 200-300 km prawdziwej jazdy. W tym momencie rynek oraz infrastruktura nie są na to gotowe.

Nie chcemy być jak Tesla, nie chcemy instalować wszędzie stacji szybkiego ładowania – te kosztują około 110 000 euro za sztukę. W BMW chcemy zarabiać pieniądze, a nie palić pieniądze.”

Nowe wynalazki

Mimo, że BMW wciąż czeka na rozwój technologii, to nie czeka biernie. Ostanio pisaliśmy o patencie na konstrukcję elektrycznego BMW – obudowa baterii miałaby stanowić element nośny.

Teraz z kolei na światło dzienne wycieka kolejny patent, tym razem opisujący łatwy sposób ładowania bezprzewodowego.

Skoro smartfony można ładować indukcyjnie, jedynie kładac je na specjalnej podstawce, to dlaczego nie motocykle?

Jedynym elementem nie-gumowym, który w motocyklu dotyka podłoża, jest stopka boczna. BMW opracowało więc specjalną podkładkę z cewką oraz stopkę boczną z odpowiednimi odbiornikami energii. Opierając motocykl na stopce, na podkładce, ten będzie się ładował. Proste! Niestety ten sposób wciąż nie wspiera szybkiego ładowania. Krótko mówiąc, na rozwój technologii wciąż należy jeszcze poczekać…

Więcej w Elektryczność, Newsy, Nowości rynkowe
SKUTER, KTÓRY STOI W PIONIE I SAM PARKUJE: WYNALAZEK Z INDII

Samostabilizujące skutery są coraz bliżej! Na pewno nie znacie firmy Liger Mobility. Jest to nieduży start-up z Indii, który kilka miesięcy...

Zamknij