Fabryka Benelli obchodzi w tym roku setną rocznicę powstania. Choć historia nie była dla tej marki łaskawa (fabryka została zniszczona, a w latach sześćdziesiątych Benelli mocno dotknęło załamanie na rynku jednośladów), przetrwała do dziś. W 2005 roku właścicielem Benelli został koncern QianJiang (posiadający również markę Keeway), ratując ją przed upadkiem.

 

Koło TNT 1130 nie można przejść obojętnie. Masywna sylwetka zwężająca się ku tyłowi, reflektor przypominający owadzie oczy czy wyeksponowany silnik sprawiają wrażenie, że mamy do czynienia z poważnym przeciwnikiem. Trzycylindrowa rzędówka obiecuje wiele i dopełnia obrazu mocno nietypowego motocykla. Co ciekawe, TNT 1130 wcale nie zostało zaprojektowane przez Włochów. Za design odpowiada Brytyjczyk Adrian Morton, który studiował z byłym już szefem biura projektowego Ducati, Pierrem Terblanchem.

ergonomia

Gdy siadamy za sterami żółtego cuda, od razu zaskakuje pozycja – na Benelli siedzi się w iście sportowym stylu. Na początku tylko dziwne wrażenie sprawia szeroka kierownica, która w połączeniu z wysoko umieszczonymi i odsuniętymi do tyłu podnóżkami burzy znany wszystkim sposób siedzenia na sportowym motocyklu. W Benelli prawie nigdzie nie widać oszczędności, niesłuszne wiec będą zarzuty o niskiej jakości narzuconej przez nowego właściciela. Pokaźny zbiornik paliwa „przedłużają” osłony chłodnic, zamontowane po obu stronach. Gdzieś z przodu, daleko pod kierownicą, znajdują się zegary. Poza klasycznymi wskaźnikami jak prędkość, obroty czy temperatura silnika, kryje się tam magiczny przycisk z napisem TNT. Jest to system, który w teorii ma uwalniać moc motocykla przez inne mapy zapłonu, ale w praktyce zmiana jest mało odczuwalna. Jeśli pierwszy raz mamy styczność z TNT, problem może stanowić znalezienie stacyjki; ukryta jest z przodu zbiornika paliwa, tuż przy samej ramie. Kluczyk na szczęście jest długi i otwierany jak nóż sprężynowy, niemniej jednak trzeba się trochę namęczyć, żeby wcelować nim do stacyjki.

 

Trochę kłopotów przy manewrowaniu sprawia długi promień skrętu, co jest dość nietypowe w nakedach. Bardziej spodziewałem się poręczności 600-tki niż muscle bike-a. Przez to manewrowanie po parkingu lub zawracanie w ciasnej ulicy może być utrudnione.

Potrójny fun

Po odpaleniu silnik wydaje z siebie dźwięki jak kilogram śrub wrzucony do pralki podczas wirowania. Nawet konstrukcje Triumpha, dla którego również charakterystyczny jest ten typ silnika, zdają się zachowywać bardziej cywilizowanie. Ale tak ma być! Trzycylindrówka Benelli to nie japońska, cicha i wychuchana jednostka. Seryjny tłumik zdecydowanie nie jest cichy i brzmi bardzo basowo.

 

Silnik ciągnie od samego dołu, a uśmiech na twarzy poszerza się wraz z rosnącymi obrotami. Przy 3000 obr./min Benelli ma już 90 ze swoich 117 Nm momentu obrotowego. Pełen szał! 7000 to granica, którą rzadko trzeba osiągać nawet przy dynamicznej jeździe. Mimo, że silnik nie wkręca się tak jak czterocylindrowe jednostki, dostęp do mocy na każde zawołanie załatwia sprawę. Cały układ zasilania i napędu ma, tak lubianą przez redakcję cechę bezpośredniości w działaniu. Zdecydowany obrót gazu i tylne koło próbuje nas wyprzedzać, podczas gdy przód pozostaje przy ziemi. To efekt przeniesienia masy na przednią oś. Nieco pochylona pozycja zachęca do szybkiego przemykania między samochodami i dynamicznego atakowania zakrętów. Do tego ułatwia osiągnięcie prędkości maksymalnej wynoszącej 230 km/h – to w zupełności wystarczy zwłaszcza na nieobudowanym sprzęcie.

Zawieszenie

Za pewne prowadzenie odpowiada klasyczny upside-down z przodu i centralny amortyzator zamocowany w systemie dźwigni do wahacza z tyłu. W wersji EVO przednie teleskopy mają możliwość pełnej regulacji; w zwykłym TNT możemy jedynie ustawić wstępne napięcie tylnej sprężyny. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – ilu z nas grzebie w zawieszeniu przed wyjazdem na miasto? Motocykl trzyma się jak przyklejony do asfaltu. Nawet przy pokonywaniu nierówności TNT nie próbuje wyrwać nam kierownicy z rąk i zapewnia stabilność prowadzenia. Najwyraźniej włosi doskonale zestroili podwozie do dynamicznej jazdy pod kierowcę o statystycznych europejskich gabarytach.

 

Hamulce to również żaden high-tech, a mimo to są skuteczne. Z przodu zamontowano czterotłoczkowe zaciski Brembo, uruchamiane zwykłą pompą diagonalną. Zestaw ten w połączeniu z seryjnymi przewodami w stalowym oplocie i tarczami o średnicy 320 mm sprawia, że zatrzymanie motocykla nie stanowi problemu.

 

Dość wysoko zamontowane podnóżki pozwalają zejść naprawdę nisko w zakrętach, których pokonywanie to czysta przyjemność. Masywne, kute półki i sztywna rama trzymają motocykl idealnie na obranej trasie. Motocykl, mimo sporej wagi, podczas jazdy jest poręczny. Manewrowanie w korku, po chwili przyzwyczajenia się do szerokiej kierownicy, nie sprawia większego kłopotu o ile będziemy uważać na wspomniany promień skrętu

Czy coś może pójść źle?

TNT produkowane jest od 2004 roku aż do teraz. Zmiany w modelach były raczej kosmetyczne i ograniczały się do malowania, lusterek oraz przemianowania na “Cafe Racer”. Silniki to od początku do końca własna konstrukcja firmy. Należą one do trwałych jednostek, niemniej jednak przez kilka lat borykały się z problemami. Często po rozgrzaniu aż do momentu włączenia wentylatorów motocykla nie dało się ponownie odpalić. Rozrusznik blokował się i szybko wykańczał akumulator. Fabryka uznawała gwarancję, ponieważ rozrusznik miał zbyt wysoki pobór prądu. Niestety, do Benelli nie można wsadzić akumulatora o większej pojemności z racji ekstremalnego wręcz upakowania wszystkich elementów. Również koło zębate nie wytrzymywało przeniesienia napędu ze startera i uszczelnienia pompy cieczy chłodzącej. Suche sprzęgło nie dzwoni może jak w Ducati, choć na pewno je słychać. Niestety, do obsługi dźwigni sprzęgła potrzeba silnej ręki.

Podsumowanie

Jeśli szukasz motocykla, który zdecydowanie wyróżnia się z tłumu, burzy wszelkie standardy i ma niespotykany desing, to Benelli TNT 1130 jest stworzony dla Ciebie. Ciężko znaleźć używane egzemplarze, a jedyny importer na Polskę, niestety, nowych nie sprowadza. Niemniej jednak warto poświęcić czas i poszukać go na własną rękę. TNT wyróżnia się z tłumu innych pojazdów jak biały punkt na czarnym tle. Nie sposób go nie zauważyć, a ciekawe spojrzenia innych upewniają nas, że motocykl jest wyjątkowy. Oczywiście życie to sztuka wyboru. Benelli nie jest pozbawione wad, ale decydując się na jego zakup kierować się będziecie sercem, nie rozumem.

Więcej w Testy Moto
Husqvarna TE 310

Husqvarna wśród mieszkańców naszego kraju zdecydowanie bardziej kojarzy się z kosiarkami niż z motocyklami. Dorwaliśmy do testu model enduro tej...

Zamknij