Motocykle o pojemności 300 cm3 stają się coraz popularniejsze. Sięgają po nie początkujący jeźdźcy oraz ci bardziej doświadczeni, którzy wiedzą, że w mieście, albo na ciasnych torach kartingowych nie jest ważna moc, a lekkość prowadzenia i umiejętności. Benelli 302 S jest motocyklem, którym mogą się zainteresować nie tylko nowicjusze. Benelli 302S jest nakedem, ale potrafi zachowywać się jak ścigacz. Sprawdzamy też, czy bardziej jest chiński czy włoski.

Tekst: Paweł Boruta
Zdjęcia: Tomasz „Tomazi” Parzychowski

Benelli to marka, która wywodzi się z Włoch. Jednak aktualnie prawa do niej posiada chiński koncern Qianjiang, firma wytwarzająca ponad 1,2 miliona jednośladów rocznie. Technicznie więc, włoskie Bennelli to motocykle chińskie. A jednak wykonywane są z prawdziwie europejskim, wysokim standardem. W teście postaram się przy okazji rozstrzygnąć, czy Benelli 302S jest motocyklem chińskim, czy włoskim. Punkty zdecydują!

Dobre wzorce

Pierwsze spojrzenie na Benelli 302S to szybkie przewinięcie filmu pod tytułem „gdzieś to już widziałem”. Ale nie mam na myśli kopii konkretnej maszyny, tylko poszczególne elementy przypominające dobrze znane konstrukcje. No cóż, takie coś można spotkać nie tylko u producentów z Chin. Ściągania unika zawsze najpiękniejsze Ducati oraz… BMW, które z tylko sobie znanych powodów tworzy motocykle genialne, ale nie za piękne.

W Benelli 302 S ja widzę przednie światło wielu modeli KTM, ramę á la Ducati, zbiornik nakedów Yamahy, boczne osłony chłodnicy Triumpha Speed Triple, a tylne zawieszenie z Kawasaki ER-6. Oczywiście to subiektywne wrażenia, każdy może sobie dopasować co tyko zechce.

Ważne jest to, że całość prezentuje się ciekawie. Sylwetka jest dynamiczna, nowoczesna i sugeruje sportowe zacięcie motocykla. Najważniejsze i tak jest wykonanie, a do niego nie mogę się przyczepić. Motocykl po prostu jest porządnie poskładany, plastiki są niezłej jakości, nawet spawy ramy nie rażą. W pierwszej rundzie 1:0 na motocykl włoski.

Możliwości regulacji

Benelli 302 S oferuje w tym zakresie duże pole do popisu. Nie ukrywam, że mam hopla na punkcie możliwości dopasowania motocykla pod siebie. Zawsze ustawiam wysokość dźwigni zmiany biegów i hamulca tylnego, zazwyczaj opuszczając je względem ustawień fabrycznych. Tutaj mamy nie tylko możliwość regulacji wysokości samych dźwigni, ale także połączenia tego z długością tych elementów (dzięki mimośrodowemu oprawieniu samych końcówek). Operując oboma zmiennymi, możemy idealnie wyregulować dźwignie pod nasz wzrost, rodzaj i rozmiar obuwia, czy inne indywidualne preferencje. Trochę gorzej z klamkami, gdyż tam otrzymujemy wybór pomiędzy „normalną ręką”, a „łapą niedźwiedzia”. Kobiecym, drobnym dłoniom może być nadal trochę za wysoko. Mimo to, kolejny punkt zdobywają Włochy – wynik 2:0.

Również zawieszenie oferuje możliwości zabawy z nastawami. Z przodu pojawiło się regulowane tłumienie odbicia (w prawej goleni), a z tyłu napięcie wstępne sprężyny i tłumienie odbicia (wygodnym pokrętłem, bez konieczności użycia narzędzi). No cóż – 3:0. Dodam, iż wstępne nastawy są przyjemnie sportowe, nie ma często spotykanego w mniejszych motocyklach bujania. Amortyzacji jest pod dostatkiem, cały czas mamy poczucie pewnego kontaktu z opon z asfaltem.

Silnikowe zaskoczenie

Muszę przyznać, że po odbiór motocykla testowego pojechałem w pośpiechu, bez teoretycznego przygotowania z czym będę się mierzyć. Spodziewałem się dudniącego singla, ale pierwsze uruchomienie rozwiało wątpliwości.

Dwucylindrowy silnik chodzi niezwykle gładko na biegu jałowym. Niemal jak najlepsze motory R4! Zupełnie inaczej niż pięćsetki tego producenta, które na wolnych obrotach pracują dość nerwowo. Pierwsze wrażenie – silnik działa jak odkurzacz, ale nie zdążyłem jeszcze wkręcić go pod czerwone pole. Reakcja na dodanie gazu na postoju jest raczej ospała.

W czasie jazdy silnik odznacza się naprawdę niezłą elastycznością i nie generuje wielu wibracji. W całym zakresie obrotów miarowo przyspiesza, nie zapewniając wyraźnego kopa przy ciśnięciu pod czerwone pole. Jadę 90 km/h – jest super. Próbuję przyspieszyć do 120, też nieźle, chociaż nie wyrywa z butów. W końcu mamy tylko 38 KM, nie można o tym zapomnieć. A może by tak pojechać autostradowe, przepisowe 140? Czemu nie! Motor nadal nie wibruje i cały czas odczuwam pewien zapas mocy.

To może pociągniemy go do maksa? Elektroniczny, czytelny licznik wskazuje nieco ponad 160 km/h. Kolega z pracy, któremu dałem się na chwilę przejechać Benelli 302 S, po powrocie powiedział: „Stary, jak się go dobrze pogoni, to chodzi jak ścigacz”. Stąd też tytuł tego artykułu, ponieważ ta opinia mi się spodobała i pasuje do Benelli 302 S, mimo, że jest on nakedem.

W tej kategorii muszę zarządzić remis – 1:1, gdyż ten silnik nie jest ani włoski, ani chiński. Jest jak najbardziej japoński pod względem kultury pracy i sposobu oddawania mocy mniejszych jednostek z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wynik na tę chwilę – 4:1.

Skrzynia jak złoto

Do tej pory chwaliłem wszystkie skrzynie biegów motocykli Benelli, a miałem okazję jeździć prawie wszystkimi modelami, nie licząc najmniejszych 125 ccm. Ale w tym przypadku nie jest po prostu dobrze, a wręcz rewelacyjnie!

I nie mam na myśli tylko bardzo lekkiego, precyzyjnego i cichego zapinania kolejnych przełożeń. Kolejny plus, paradoksalnie, wynika z bardzo ciasnych przełożeń, do czego na początku miałem dużo zastrzeżeń. Szczególnie czuć to między 3, 4 i 5 biegiem, gdzie różnica w obrotach jest ledwo wyczuwalna. W czasie spokojnych wypraw na miasto można spokojnie jechać na szóstce 60 km/h, ale czy o to chodzi?

Mamy zupełnie odwrotną sytuację, niż w długo przełożonych sportowych „litrach”, w których 200 km/h na dwójce nie jest specjalnym wyczynem. Po przedstawieniu moich uwag przedstawicielowi importera usłyszałem, że Włosi specjalnie tak zgrali przełożenia, gdyż Benelli 302 S ma być motocyklem typowo miejskim.

Ja ze swoim mechanicznym zacięciem natychmiast zmieniłbym tylną zębatkę na mniejszą. O tyle, by 6. bieg stał się nadbiegiem, a nie dochodził do czerwonego pola na obrotomierzu, jak ma to miejsce teraz. Motocykl nie straciłby na przyspieszeniu, ale komfort jazdy z wyższymi prędkościami byłby wyższy. Bo po co komu w pełni wykorzystane 6 biegów w zakresie od 0 do 160 km/h, skoro w niektórych maszynach wystarczy 5 przełożeń do osiągnięcia licznikowych 3 stów? Oczywiście musimy brać poprawkę na moc, ale dłuższe przełożenie końcowe w tym motocyklu ma sens. Tutaj ciężko mi wydać ocenę, ale opierając się na dość długich przełożeniach wielu motocykli z Italii, dam głos na Chiny. Mamy 4:2.

Poczuj się jak kierowca wyścigowy

Sama praca skrzyni, jak już wcześniej wspomniałem, jest perfekcyjna. Biegi zarówno w górę, jak i w dół wchodzą jedwabiście. Także bez sprzęgła, co stawia Benelli 302 S jako świetną maszynę do uczenia się takiej techniki jazdy.

Bardzo często przed wolnymi zakrętami zwalniałem zdecydowanie za bardzo, tylko po to, by poczuć się jak w wyścigu, zrzucając z szóstego biegu na dwójkę w ciągu kilku chwil. Jaką mam dać ocenę? To trudne, gdyż włoskie skrzynie są na ogół kiepskie. Jednak tutaj muszę potraktować Włochy jako wzór motoryzacyjnej doskonałości i mamy 5:2. Halo! Ducati, Moto Guzzi – poprawcie się. Aprilię jeszcze można do Benelli porównać…

Zwinny jak tchórzofretka

Jako dziecko miałem w domu tchórzofretkę. Było to wyjątkowo złośliwe bydle, ale zwinne jak nie wiem co. Podobnie oceniam skłonność Benelli 302S do wchodzenia w zakręty. Przypomina mi mojego ulubionego, starego Mostera 695, który prowadził się jak rower i dosłownie sam skręcał. Tutaj mamy podobnie.

Pewności dodają markowe opony – Pirelli Angel ST. Nie ma tu miejsca na „drewniane” gumy, które pamiętam w „chińczykach” sprzed lat. Zdecydowany punkt dla Włochów – aktualny wynik to 6:2.

Rozdwojenie jaźni

W ciągu dnia zegary mają białe tło i czytelne, ciekawe rozplanowanie. Nie znajdziemy tutaj komputera pokładowego, ale są najważniejsze wskaźniki, w tym takie dodatki jak zegarek, obrotomierz, wyświetlacz biegów i wskaźnik poziomu paliwa. Na ten ostatni nie musimy często zerkać, gdyż zbiornik mieści aż 16 litrów, a spalanie oscyluje w okolicach 4 litrów na setkę.

W nocy układ wskaźników zmienia się na ciemny i otrzymuje zupełnie inny rozkład. Szkoda, że nie można tego ustawić ręcznie, a robi się to automatycznie. Czasami, wracając z pracy przez las miałem festiwal światła – jasno / ciemno / jasno / ciemno. Tak co chwilę, gdy czujnik uznawał, że mamy dzień, albo noc. Zauważyłem też problem z intuicyjnym ustawieniem zegarka, ale to samo przechodziłem w moim Scramblerze Ducati. W tej kategorii nie przyznam punktów, gdyż ciężko mi określić stronę. Nie jest to wadą, trzeba się po prostu przyzwyczaić.

Hamulce stroszą piórka, ale…

Z przodu pracują czterotłoczkowe zaciski i pokaźnych wymiarów tarcze (260 mm, co w tej klasie nie jest złe). Z tyłu zaś typowa tarcza 240 mm z odpowiednio wydajnym jednotłoczkowym zaciskiem. Seryjnie otrzymujemy przewody w stalowym oplocie, co jest typowe dla maszyn z Włoch. Wydajność nie jest jednak rewelacyjna, współczesne standardy stawiają poprzeczkę wyżej. Hamulce po prostu są wystarczające, z tego względu uznaję remis. Tuż przed finiszem 7:3 dla Włoch. Lepsze przednie klocki powinny poprawić pracę układu.

Galeria zdjęć: Benelli 302 S

Podsumowanie

Benelli 302S to ciekawy motocykl dla początkujących, dający sporo frajdy z jazdy i poczucie bezpieczeństwa za sprawą fajnie zestrojonego zawieszenia, markowych opon, dobrego wykonania, świetnej skrzyni biegów, kultury pracy silnika i zwinnego prowadzenia. Drobne niedociągnięcia można w łatwy sposób ogarnąć – przełożenie da się skrócić, przednie klocki zastąpić lepszymi, a do zegarów w nocy można się przyzwyczaić.

PlusyMinusy
+ dobra jakość wykonania
+ rewelacyjna skrzynia biegów
+ intuicyjne, zwinne prowadzenie w zakrętach
+ wysoka kultura pracy dwucylindrowego silnika
– zbyt krótkie przełożenie główne
– zmienny układ zegarów (dzień / noc), bez możliwości wyboru
– trochę zbyt słabe hamulce

Motocykl oferuje dużo radości z jazdy i zupełnie nie odczuwamy, że powstał w Chinach. Z dalekiego wschodu jest tylko cena – 17 990 zł. Ale przecież nie możemy tego traktować jako wadę. Jako bonus, za całokształt i klimat dodaję dodatkowy punkt na stronę Włoch. Finalny werdykt to 8:3. Wychodzi więc, że Benelli 302S nie jest chińskie! To wyjątkowo przyjemny miejski naked ze sportową duszą z południa Europy.

Benelli 302 S – dane techniczne:

Silnik
Typ: dwucylindrowy, czterosuwowy, chłodzony cieczą, 4 zawory na cylinder
Pojemność skokowa: 300 cm3
Średnica cylindra x skok tłoka: 65 mm x 45,2 mm
Stopień sprężania: 12:1
Moc maksymalna: 28 kW (38 KM) przy 11000 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 25,6 Nm przy 9000 rpm
Smarowanie: mokra miska olejowa
Zasilanie: wtrysk paliwa
Układ wydechowy: z katalizatorem, norma Euro 4
Sprzęgło: wielotarczowe, mokre
Skrzynia biegów: 6-biegowa
Przeniesienie napędu: łańcuch
Zapłon: elektroniczny
Rozruch: elektryczny

Podwozie
Rama: kratownicowa, stalowa
Zawieszenie przednie: upside-down 41 mm, regulacja tłumienia odbicia, skok 135 mm
Zawieszenie tył: boczny element resorująco-tłumiący, regulacja napięcia wstępnego i tłumienia odbicia, skok 46 mm
Centralny amortyzator z hydrauliczną regulacją
Hamulec przedni: podwójny, tarczowy 260 mm, zaciski czterotłoczkowe
Hamulec tylny: tarczowy 240 mm, zacisk jednotłoczkowy
Opona przednia: 120/70-ZR17
Opona tylna: 160/60 – ZR17

Wymiary i masy
Rozstaw osi: 1410 mm
Długość: 2130 mm
Wysokość (bez lusterek): 1120 mm
Szerokość (bez lusterek): 800 mm
Wysokość siedzenia: 795 mm
Prześwit: 175 mm
Masa własna (bez płynów): 185 kg
Pojemność zbiornika paliwa: 16 l (w tym rezerwa 3 l)
Średnie spalanie: 4.3 l / 100 km
Emisja CO2: 99 g/km

Więcej w Motocykle, Testy Moto, Wyróżnione
Jednoślady to świetny sposób na koronawirusa: Brytyjskie Zrzeszenie Dealerów Motocyklowych rusza z kampanią

Safe to Ride, czyli Bezpiecznie jest Jeździć. Tak brzmi hasło zrzeszenia zachęcające ludzi do jazdy własnymi jednośladami w czasie epidemii.

Zamknij