Mimo że na świecie Bell jest bardzo znaną i cenioną marką, to w Polsce przez długi czas brakowało oficjalnego importera. Dopiero w 2010 roku firma Bartini postanowiła to zmienić. Obecnie sieć dystrybucji jest niewielka – otworzono ok. dziesięciu sklepów stacjonarnych, ale ciągle ich przybywa.

 

Gdy otrzymałem do testów Bella M-4R, nie wiedziałem, czego się po nim spodziewać. Wcześniejsze dwa miesiące spędziłem jeżdżąc w high-endowych kaskach, które teoretycznie (patrząc na cenę) powinny być lepsze od testowanego teraz modelu. Za Bella M-4R trzeba zapłacić 1550 zł, co stawia go gdzieś po środku oferty tej firmy. Są modele zarówno znacznie droższe, jak i o wiele tańsze. Jednak jak na polskie warunki, jest to kwota całkiem spora i statystyczny Kowalski raczej bardzo dobrze się zastanowi, zanim wyda taką sumę na kask.

 

Bell M-4R
Na pierwszy rzut oka jest to standardowy integral. Kształt skorupy również się nie wyróżnia – nie jest wydłużony jak w torowych kaskach, zresztą M-4R do takich nie należy. To garnek robiony z myślą o użytku drogowym. Do zestawu z kaskiem dołączany jest pokrowiec, osłona podbródka i deflektor na nos. Wykonana z antyalergicznego materiału, wyściółka może być w całości wyciągnięta do prania. Ciekawostką jest wyjątkowo gruby, pokryty warstwą antifog wizjer z Lexanu, , który ma aż 3,2 mm grubości, co ma gwarantować ogromną wytrzymałość. Dobre wrażenie robi także waga kasku – 1200 g – jak na kompozytową skorupę – to, co prawda, nie rekord, ale i tak bardzo dobry wynik.

 

Wentylacja
Na szczęce znajduje się wlot wentylacyjny, zamykany małym przełącznikiem. Kolejne dwa są na górze skorupy i obsługuje się je niewielkimi suwakami. Niestety, czy są zamknięte, czy otwarte – różnicy prawie nie ma (jest to cecha większości kasków). Mimo to nawiew na twarz w M-4R można regulować. Co więcej, zakres regulacji jest ogromny – od takiego, gdzie wiatr jest prawie nieodczuwalny do na prawdę solidnej „wichury”. Jak to możliwe? Wizjery niektórych kasków można rozszczelnić, czyli otworzyć je w specjalnej pozycji, tak żeby powietrze dodatkowo dostawało się do wnętrza kasku. Jednak jest to pozycja zero-jedynkowa – albo wizjer jest całkiem zamknięty, albo delikatnie otwarty, bez możliwości regulacji, czy wizjer ma odstawać od uszczelki 1 mm, czy 1cm. Bell nie posiada typowej pozycji rozszczelniającej, jednak wizjer można dźwignąć tak, żeby między uszczelką a szybą powstała szczelina. Jej rozmiar można dowolnie regulować przymykając lub otwierając wizjer nieco bardziej, regulując tym samym nawiew na twarz w bardzo dużym stopniu. Nie ma tutaj sytuacji, gdzie podnoszony do góry wizjer automatycznie przeskakuje o kilka centymetrów. Nie zdarzało się także, by szyba samoczynnie opadła lub podniosła się pod wpływem wiatru – pozostaje stabilna w takiej pozycji, w jakiej ją zostawiliśmy (chociaż nie gwarantuję, że będzie tak przy każdych prędkościach). Przekłada się to na znakomitą regulację siły nawiewu. Dużo kasków pozwala na lekkie uchylenie szyby, ale raczej nie zdarza się, żeby w ten sposób można było aż tak dobrze regulować nawiew. Poza tym bardzo ważne w tym wszystkim jest to, że wiatr nie wieje wówczas w oczy, co często ma miejsce w innych kaskach i sprawia, że jazda jest uciążliwa. Wentylacja na górze skorupy nie wypada już tak dobrze, ale nigdy nie było mi w tym kasku za gorąco, więc swoje zadanie spełnia. …za Bella M-4R trzeba zapłacić 1550 zł, co stawia go gdzieś po środku oferty tej firmy…

 

Cisza
Jeszcze niedawno gdyby zapytać się gdzieś o najcichszy kask, to sporo osób wskazałoby Schubertha S1 Pro. Osobiście zacząłem już uważać, że naprawdę ciche kaski nie istnieją. Nawet wspomniany Schuberth, mimo że z szumem radził sobie bardzo dobrze, to z głośnymi wydechami było już gorzej. A jaki jest Bell? Jeszcze cichszy. Powiedziałbym nawet, że o wiele cichszy. Kask ten tłumi bardzo dobrze zarówno szum powietrza, jak i ryk silnika, a niewiele kasków sobie z tym radzi. Jeśli ktoś jeździ na cichym wydechu, to różnice mogą być niewielkie. Im wydechowi dalej do homologacji, tym większy kontrast między poszczególnymi kaskami. Motocykl, na którym jeździłem podczas testów Bella, był naprawdę głośny. Normalnie bez stoperów ciężko byłoby wytrzymać, jednak jeżdżąc w M-4R zupełnie o nich zapomniałem. Pod tym względem więc kask wypada doskonale. Dopóki kaski nie będą miały aktywnego tłumienia, to lepiej już chyba nie będzie.

 

Nawet po uchyleniu wizjera nie pojawiają się żadne niechciane świsty czy gwizdy. Robi się głośniej, ale wciąż jest bardzo dobrze. Dodam, że po zamknięciu szyba bardzo dobrze przylega do uszczelki, nie pozostawiając nawet najmniejszej szpary.

 

Jak się w tym jeździ?

Rewelacyjnie. O najważniejszych zaletach już napisałem – jest cicho, a wentylację można regulować w dużym zakresie. Kask jest lekki i bardzo dobrze wyważony; nie ciąży na głowie. Wnętrze jest przyjemne w dotyku i dobrze wykonane, co będzie ważne przede wszystkim dla osób jeżdżących bez kominiarek. Wyprofilowanie na uszy jest prawidłowo zrobione – nic nie uciska, jest po prostu tak, jak być powinno. W efekcie nawet po długim dniu na motocyklu kask ten nie męczy. Jednak żeby nie było zbyt pięknie, to antifog jest wyjątkowo kiepski i nie radzi sobie w warunkach, w których nie powinno być żadnego problemu. Wizjer nie zaparowuje, ale wydychane powietrze skrapla się na nim, bardzo pogarszając widoczność. Po uchyleniu szyby jest lepiej. Można dokupić FogCity, żeby problem został zażegnany, jednak mimo wszystko w seryjnym kasku minus ten występuje i jest uciążliwy. Bell M-4R to jeden z najlepszych kasków, jakie przeszły przez motogenową redakcję…

 

Drugą rzeczą, jaka mnie denerwowała, jest zapięcie DD. Zazwyczaj jestem zwolennikiem tego rozwiązania, ponieważ jest bardzo wygodne w użyciu, szybkie i najbezpieczniejsze ze wszystkich, które istnieją. Jednak w Bellu M-4R pierścienie D przesuwały się nieco względem siebie i wówczas pasek blokował się podczas rozpinania. Trzeba było je poprawić i dopiero wtedy wszystko było OK. Działo się tak dość często. Poza tym pasek z zapięcia mechacił się, więc warto go przypalić zapalniczką, żeby tego uniknąć. Nie jest to, co prawda, wada, która ma wpływ na jazdę, jednak warto o tym wspomnieć. Poza tym ciężko byłoby się do czegoś doczepić, aczkolwiek jest jeszcze jedna rzecz, która będzie problematyczna dla osób posiadających więcej niż jeden wizjer do tego kasku. Chodzi o sposób, w jaki zamontowano wizjer. Mechanizm mocowania wykonano z metalu i żeby wymienić szybę, potrzebny jest imbus. W efekcie na zmianę trzeba poświęcić znacznie więcej czasu niż w przypadku tradycyjnych rozwiązań.

 

Podsumowanie
Bell M-4R to jeden z najlepszych kasków, jakie przeszły przez motogenową redakcję. Pod niektórymi względami jest nawet numerem 1. Jeździło mi się w nim po prostu rewelacyjnie. Niestety, nie ustrzegł się kilku wad. Jeśli producent wyda kiedyś poprawioną wersję tego modelu, to bardzo możliwe, że okaże się on kaskiem niemal idealnym.

 

Gdybym szukał kasku integralnego dla siebie, to bardzo prawdopodobne jest, że kupiłbym właśnie tego Bella. Sytuacja komplikuje się, gdy ktoś chciałby mieć w serii pinlocka, blendę przeciwsłoneczną i szybki w wymianie. Wówczas Schuberth S1 Pro spełni te wymagania, chociaż pod kilkoma względami jest gorszy. Jeśli nie zależy Ci na ciszy, to wybór staje się znacznie większy.

 

Plusy:
– wyjątkowo cichy,
– lekki i dobrze wyważony,
– w całości demontowana wyściółka z antyalergicznego materiału,
– wyjątkowo gruby wizjer z odpornego na zarysowania Lexanu (3,2″).

 

Minusy:
– kiepski antifog,
– niewygodny demontaż wizjera,
– zapięcie DD działa gorzej, niż powinno.

 

Bell M-4R występuje także w wersji z dopiskiem “Indy Carbon“. Jego cena jest znacznie wyższa, ponieważ trzeba za nią zapłacić 2249 zł. W zamian waga została zredukowana do 1000 g. Dodano także drugi wizjer, przyciemniony o 30%, a całość zapakowano nie w zwykły pokrowiec, ale w specjalną torbę na kask. Za wizjer, który jest gratis, normalnie trzeba zapłacić 185 zł. Poza tym Bell ma w swojej ofercie także inne akcesoryjne wizjery: przyciemniany o 15 % (185 zł), niebieski lustrzany (290 zł), złoty lustrzany (290 zł) oraz standardową szybę ze zrywkami za 199 zł.

Więcej w Testy Moto
Shoei Qwest

Najnowsza propozycja Shoeia ma być odpowiedzią na turystyczne potrzeby ludzi, którzy z różnych względów preferują typowe kaski integralne, niż szczękowe....

Zamknij