Włosi z właściwym sobie wdziękiem i wrodzonym smakiem produkują przecudne pojazdy, czy to samochody, czy jednoślady. Pozostają też niekwestionowanymi liderami w wytwarzaniu odzieży i akcesoriów motocyklowych. Do tego zacnego grona zaliczamy włoską markę Bell, producenta wysokiej jakości kasków motocyklowych. Jakiś czas temu marka ta powróciła w chwale na polski rynek. I bardzo dobrze, bo na klasycznego jeta, którego Bell ma w ofercie, polowałem już od dawna.

 

Jeśli jeździcie wspaniałym klasykiem, cafe-racerem lub po prostu lubicie nietuzinkowe nakrycia głowy, nie możecie nie zwrócić uwagi na ten kask. Nawet Steve McQueen nie potrafił oprzeć się urokowi tego „garnka” i upalał swojego Triumpha świecąc nagim torsem, ale chroniąc głowę właśnie włoskim jetem.

 

Pierwsze, co rzuca się w oczy – tu nikt nie szedł na łatwiznę. W końcu za model RT w kolorach Solid (jednobarwne malowania) płaci się w sumie niemało, bo 785 zł. Tu jednak pojawia się to małe „ale”. Wychodzę z założenia, że nie powinno nikogo być stać na tanie rzeczy. Po latach obcowania z jednośladami, przywdziewania najróżniejszych ciuchów czy kasków, stwierdzam autorytatywnie, że za jakość trzeba zapłacić, aby pozbyć się wszelakich problemów. I tu się nie zawiodłem. …lakierowanie na bardzo wysokim poziomie, błyszcząca, idealna wręcz powierzchnia, pod klarem umieszczone dwa drobne logo Bell

 

Niecierpliwy jak dzieciak przy choince, otworzyłem pudełko i pierwsza niespodzianka: wewnątrz znajdowała się zamykana na suwak torba ze skóry ekologicznej, a w niej… Tak, a w niej w pokrowcu spoczywał kask. I gadżety – metki, foldery z opisami technicznymi, daszek dopinany na zatrzaski… A sam RT? Cóż, nie spodziewałem się tego. Uwierzcie mi, lakierowanie na bardzo wysokim poziomie, błyszcząca, idealna wręcz powierzchnia, pod klarem umieszczone dwa drobne logo Bell (część czołowa i tył kasku). Zewnętrznej części dorównuje środek. Tu jest nawet lepiej! Przyzwyczajony do tekstylnych wykończeń sportowych kasków, z lekkim niedowierzaniem spoglądałem na skórzane elementy wyściółki wewnętrznej, utrzymane w  miodowo-brązowym kolorze, połączone z czarnym, delikatnym w dotyku materiałem. Wyściółkę umieszczono w kasku na stałe, ale przy specyfice otwartych „garnków” nie ma problemu z czyszczeniem, więc niepotrzebne nam demontowane elementy. Pasek, trzymający kask na czerepie motocyklisty, jest parcianą plecionką. Standardowo już podkładki pod brodę utrzymane są w stylu wyściółki (skóra i materiał), a zapięcie typowe dla turystycznych skorup: część męska, metalowa zapinka i żeńska z przyciskiem do zwalniania blokady zapięcia. Jak na ten rodzaj kasku, to dobre rozwiązanie; tu nikt nie będzie wymagał podwójnego D, które stosuje się głównie w integralach przeznaczonych do szybkiej, sportowej jazdy. Dodatkowym elementem, w który producent zaopatrzył jeta, jest zapięcie – skórzany pasek z zatrzaskiem – umiejscowiony z tyłu kasku, a mający za zadanie zabezpieczenie paska gogli przed zsunięciem.

 

RT jest znakomicie dopasowany. W sumie w ciemno wybrałem rozmiar, ale okazało się, że nie ma mowy o pomyłce. Bardzo dobrze przylega do głowy, a po wyregulowaniu długości paska z zapięciem, nie ma możliwości, aby swobodnie i w sposób niekontrolowany przemieszczał się na głowie użytkownika. Wewnątrz, w okolicach uszu jest też trochę wolnej przestrzeni, co umożliwia używanie okularów – ważna rzecz dla osób z wadami wzroku lub dla tych, którzy chcą zadać szyku przywdziewając klasyczne Ray Bany, model Aviator (tak, to te klasyki amerykańskich policjantów). Jednak uwaga! Łatwość założenia okularów idzie, niestety, w parze ze zwiększeniem głośności wewnątrz kasku, o czym przekonałem się na własnej skórze. Ale coś za coś. Dodam tylko, że niedogodności pojawiają się przy jeździe z prędkościami… hm… nazwijmy je „autostradowymi”. Przy cruisingu czy szybkich przelotach przez miasto wszystko jest OK, a szumy są praktycznie niesłyszalne. Tak przy okazji, to mogłem sam pomyśleć i zamówić do RT dopinaną szybę, sięgającą do brody. Byłby to strzał w dziesiątkę! Nie dość, że chroni przed naporem wiatru, to jeszcze klimatycznie zbliża jeźdźca do pomyleńców z pierwszej części Mad Maxa. I to jest to!…w chwili obecnej kask ten pasuje najbardziej do neoklasyków czy wszelkiej maści chopperów/cruiserów…

 

RT używałem podczas różnych warunków pogodowych. W deszczu skórzane elementy wyściółki narażone są na zmoknięcie. Zostają też na nich zacieki, które znikają po delikatnym przetarciu wilgotną szmatką. Warto jednak pomyśleć o właściwej pielęgnacji i zabezpieczeniu skóry, aby mogła nam służyć jak najdłużej. Tekstylne elementy wnętrza bardzo dobrze pochłaniają wilgoć, co jest istotne, zwłaszcza gdy przygrzewa słońce lub nagle przyjdzie nam się spocić, np. po niespodziewanym manewrze nieuważnego kierowcy auta… Bell produkuje swoje jety w niezmienionej formie od 1971 roku. To, że zachowano klasyczny kształt, nie oznacza jednak archaizmu konstrukcyjnego. Kaski te wykonuje się z zastosowaniem najnowocześniejszych technologii. Wewnętrzna powłoka skorupy RT wytwarzana jest z kompozytów, podczas gdy jej zewnętrzna część to specjalnie dobrane żywice epoksydowe, odporne na wpływ warunków atmosferycznych i działanie promieni UV (do tego dochodzi jeszcze lakierowanie jako kolejna warstwa ochronna). Taka konstrukcja skorupy i użyte materiały gwarantują wysoki poziom bezpieczeństwa. Kompozyty mają za zadanie przyjąć jak największą dawkę energii kinetycznej, wytwarzanej w momencie uderzenia. Pamiętajmy jednak, że w otwartym kasku mimo wszystko brakuje nam ochrony twarzy…

 

Kształt i forma kasku RT, kiedyś będąca synonimem przeznaczenia do sportu i szybkiej jazdy, w chwili obecnej pasuje najbardziej do neoklasyków czy wszelkiej maści chopperów/cruiserów. Na 100% tym nakryciem głowy zainteresują się właściciele cafe-racerów, jako że Bell idealnie pasuje do klimatu tego typu motocykli. Nie jest jednak powiedziane, że RT nie można używać na jakimkolwiek innym jednośladzie. Osobiście jeździłem w nim zarówno na mocnym, dużym nakedzie ze sportowym zacięciem, jak i na skuterze. W obu przypadkach sprawdzał się znakomicie.

 

Może trochę na wyrost, ale bellowskiego jeta oceniam bardzo wysoko. Dlaczego? Po części uwielbiam ten klimat, który przypomina czasy, kiedy motocykle były prawdziwymi motocyklami. Po drugie, jakość stoi tu na najwyższym poziomie. Po trzecie, w chwili obecnej, przynajmniej na polskim rynku, brakuje mu bezpośredniej konkurencji. Dawno już nie spotkałem się z jetami innych, liczących się marek (kiedyś dostępne były bez problemu Arai, teraz tylko model Freeway, bliższy kształtem kaskom samochodowym, czy Uvex, którego dawno nie spotkałem, lub wreszcie MOMO Design, ale to nie ten styl i klimat), a o większości dostępnych wolałbym przez grzeczność nie wspominać.

 

Chcesz jakości, stylu i klimatu? Zdobądź Bella!

 

Dla dociekliwych

Ciekawostką jest historia marki Bell. Wnikliwi pewnie wiedzą, że kaski te pochodzą ze Stanów Zjednoczonych. Testowany przez nas produkt jest jednak Made in Italy. Włosi kupil bowiem 10 lat temu licencję, przez co marka Bell oferowana jest teraz zarówno w USA i Europie, choć są to zupełnie inne produkty.

Więcej w Testy Moto
Harley Davidson Forty-Eight

Forty-Eight swoim stylem przypomina czasy weteranów wojennych wracających do domów z Harleyami, Indianami w specyfikacji wojskowej, zupełnie nieprzydatnymi w codziennym...

Zamknij