Na czasie
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Barton Blade-R to motocykl 125 na prawo jazdy kategorii B. Wygląda potężnie, ma azjatyckie pochodzenie, kosztuje ponad 13 000 złotych. Sprawdzamy, testujemy!

Poważny wygląd szybkiego motocykla, oświetlenie full LED dookoła, dwa potężne hamulce z przodu, szeroka opona 150 z tyłu, piękna kratownicowa rama, rozbudowane owiewki, brak jakiejkolwiek naklejki zdradzającej pojemność…

Nie ściemniam, na pierwszy rzut oka ten motocykl wygląda jak sportowa 400-tka. A swojego niemotocyklowego wujka z łatwością przekonasz, że “tu naprawdę jest 125, ale koni mechanicznych, bo to przecież pełnoprawna 600-tka”

Video test motocykla Barton Blade-R 125

Przygotowaliśmy dla Was test motocykla klasy 125 ccm, a jest nim Barton Blade-R. W filmie i w teście postaramy się odpowiedzieć na pytania po co komu motocykl klasy 125 w sportowym wydaniu? Czy tego typu sprzęt ma już prawo nazywać siebie “sportowym” i to nawet pomimo faktu, że legalnie można nim jeździć nawet z prawkiem kategorii B? Czy warto zastanawiać się nad sportem 125, którego akt urodzenia sięga aż do fabryki w Chinach, a który nowy kosztuje ponad 13 tysięcy złotych?

Pełny test motocykla możecie obejrzeć w formie video powyżej lub przeczytać poniżej.

Barton Blade-R 125 – tak, to Chińczyk, ale…

Blade-R skrywa pewien sekret, ukryty zupełnie na widoku, na przykład na wlewie paliwa albo na kluczyku, gdzie wytłoczone jest logo Taro

Barton, jako polski importer, ściąga ten motocykl z Chin, z fabryki o nazwie Taro. Barton nie jest jedyny, bo niemalże identyczne konstrukcje, ale pod inną nazwą, podbiły już na przykład Wielką Brytanię. Czy to złe zjawisko? No raczej nie, bo finalnie mamy do czynienia ze sprawdzonym motocyklem, od sprawdzonego producenta, którego gwarantem w Polsce jest sprawdzony importer. Jak to mówią po amerykańsku: win-win!

Dlaczego Blade-R wygląda tak poważnie, jak 400-tka?

Istnieje jeszcze jedna “ukryta” cecha tego motocykla, do której będę się odwoływał w tym filmie. Można ją zauważyć zerkając po owiewkę. Znajdziecie tam ogrom niewykorzystanej przestrzeni! Dlaczego…? Podpowiedź znajduje się na tłumiku. Wygrawerowane są tam dane homologacyjne na pojemności 125, 250 oraz 380 ccm.

Konstrukcja tego motocykla przystosowana jest do kilku różnych wersji silnikowych – w Polsce dostępna jest wyłącznie 125-tka, ale może tu pracować także jednostka 250 oraz 380!

Silnik 125 w Blade-R

Skoro jesteśmy przy silniku, to dostajemy tu jednostkę renomowanej chińskiej marki Zongshen. Pracuje w niej jeden cylinder z – to nieoczywiste – chłodzeniem cieczą. Wibracje przenoszone na kierownicę i całą konstrukcję nie są dramatyczne, ale zauważalne.

Za to poważną i zdecydowanie zauważalną zaletą są osiągi. Jest to najmocniejsza 125-tka w ofercie Bartona i jednocześnie jeden z najmocniejszych “Chińczyków klasy 125” na naszym rynku. Ma 12,6 KM mocy oraz 11 Nm momentu obrotowego.

Sprawdziłem, że licznikowa prędkość maksymalna wynosi, godne szacunku 118 km/h. Blade R jeździ wystarczająco dynamicznie, aby nie było wstydu przy kolegach na innych 125tkach.

Waga i prowadzenie Bartona Blade-R

167 kilogramów już z paliwem to jednocześnie wada i zaleta. Jak na taką kategorię motocykli, jest to niemały wynik. Po ucięciu z 20 kilogramów pewnie Blade R z pewnością były jeszcze bardziej dynamiczny.

Z drugiej strony ta masa nie bierze się znikąd. Pamiętacie wspomniane przystosowanie konstrukcyjne do większych silników? Dzięki temu podwozie jest sztywne i responsywne, nie ma tutaj mowy o wyginających i pływających wahaczach czy ramach, co zdarza się w najtańszych Chińczykach. 

Zawieszenie w Barton Blade-R

Jestem zaskoczony zawieszeniem. Bo nawet po przesiadce z dużych i zaawansowanych motocykli topowych marek, Barton za kilkanaście tysięcy złotych oferuje przyjemny kompromis pomiędzy komfortem jazdy, a responsywnością i pewnością prowadzenia w zakrętach.

Okazuje się, że tym motocyklem naprawdę da się zadowalająco pobawić na krętych drogach! Jestem przy okazji przekonany, że zabawa na torze kartingowym też byłaby przednia, a przy odrobinie wprawy udałoby się powyprzedzać mniej doświadczonych riderów na większych motocyklach.

Pozycja za kierownicą Blade-R

Pozycja na Bartonie Blade-R jest taka, jakiej oczekuje się w dynamicznej 125-tce. Łączy wrażenia sportowe z komfortem użytkowania w mieście, czy w podróży. Mam 179 cm wzrostu i uważam, że pozycja byłaby bardzo dobra… ale jest jedynie poprawna, ponieważ potężnym minusem jest kanciasty, szeroki kształt zbiornika.

Na co dzień kanciatość nie przeszkadza, ale przy próbie zejścia w zakręt, okazuje się, że na udzie w okolicach pachwiny robi się osobliwa dźwignia, a przez to ciężko jest poprawnie zaprzeć się o zbiornik. Gdybym miał posiadać Blade-R’a w garażu, pierwszym zakupem byłyby gumowe naklejki stomp-grip, może chociaż trochę pomogłyby w chwycie kolanem o bak.

Skrzynia biegów w Barton Blade-R

Skrzynia biegów to moje kolejne pozytywne zaskoczenie, świadczące o całkiem niezłym dopracowaniu konstrukcyjnym “Blejda”. Mamy tu 6 przełożeń i każde z nich, w każdej sytuacji wchodziło na swoje miejsce gładko i precyzyjnie.

Jeździłem spokojnie po mieście oraz ostro po pagórkach. Zmieniałem przełożenia ze sprzęgłem, ale najczęściej bez niego. Ani razu nie trafiłem na niechciany luz. Pomyślano też o wyświetlaczu biegów wkomponowanym w zegary – jest wyraźny i przejrzysty.

Hamulce zaskakują pozytywnie i negatywnie

Hamulce to bez zająknięcia jeden z najciekawszych podpunktów w Bartonie Blade-R. Dostajemy podwójny układ z przodu, co już jest rzadkością w 125tkach. Kolejnym ewenementem są potężne, 4-tłoczkowe zaciski montowane radialnie. Pracują one na wielkich tarczach o średnicy 300 milimetrów, o budowie typu wave. Robią ŁAŁ, szczególnie wizualnie!

Gdyby hamowały tak jak wyglądają, dostałyby ocenę celującą. Ale w praktyce są “jedynie” dobre, może bardzo dobre. Oferują przyjemne wyczucie i niezłą moc hamowania, idealne dla początkującego motocyklisty. Przy odrobinie chęci da się nawet unieść tylne koło! A jeżeli trafi się ktoś o bardziej agresywnych oczekiwaniach względem hamulców, to myślę że stosunkowo niskim kosztem można poprawić ich wydajność – wystarczyłaby pewnie zmiana klocków na “ostrzejsze” i być może przewodów hamulcowych na takie w stalowym oplocie.

Układ CBS, ale nie ABS, w Bartonie Blade-R

Dlaczego w powyższym akapicie twierdzę, że hamulce są dobre, ale jednocześnie narzekam, że nie są celujące?

Prawo dotyczące motocykli kategorii 125 ccm wymaga zastosowania układu ABS (zapobiega blokowaniu się kół) lub ewentualnie zamiast niego CBS, czyli układu łączonego. Znaczy to, że hamując jednym z hamulców, automatycznie aktywuje się też ten drugi, poprawiając stabilność jednośladu.

Konstruktorzy Blade-R’a póki co zastosowali łatwiejsze i tańsze rozwiązanie w postaci CBSu. Niestety ABSu nie otrzymaliśmy – być może pojawi się w wersji na kolejny rok.

W praktyce w Blejdzie zostajemy z widowiskowo wyglądającym układem, w którym część tłoczków z przodu nie działa po użyciu przedniej klamki, bo podłączona jest do tylnej pompy. Aby więc użyć pełnej siły hamowania dwoma przednimi zaciskami montowanymi radialnie, trzeba pamiętać także o wciśnięciu hamulca tylnego. Ciekawy myk techniczny, chociaż zdecydowanie wolałbym zwykły układ ABS.

Efekt jest następujący: Blade-R potrafi zablokować koła, bo nie ma ABSu. Za to ma CBS, więc przy hamowaniu, aż do momentu zablokowania kół, motocykl pozostaje bardzo stabilny.

Ciekawostki insajderskie – ile kosztuje transport kontenera motocykli z Chin?

Barton Blade R kosztuje 13 199 złotych. To wcale niemało, ale z drugiej strony mamy tu do czynienia z motocyklem azjatyckim niezłej jakości!

Przy tej okazji mam dla Was trochę insajderskich informacji na temat cen i dostępności. Być może zauważyliście, że w Polsce (i w całej Europie) chińskie 125-tki stały się droższe i trudniej osiągalne. To między innymi dlatego, że kilka chińskich fabryk musiało przestawić produkcję i uzyskać normy homologacyjne Euro5, a w tym procesie Chińczycy postawili nacisk najpierw na motorowery, a dopiero później na 125tki. (Stąd problemy z dostępnością, czy np. z brakiem skomplikowanego ABSu w Blade-R.)

Kolejnym problemem są zwiększające się ceny jednośladów z Chin. Jedną z ogromnych części składowych kosztów importera jest transport z Azji. Wyobraźcie sobie, że w przypadku takiego Blade R, koszt ściągnięcia kontenera (jeszcze bez cła i podatków) wynosi szokujące 2110 złotych w przeliczeniu na sztukę!

Dowiedziałem się też, ile kosztuje przetransportowanie kontenera z Chin do Polski. W takim kontenerze, w zależności od wielkości modelu i jego kartonu, mieści się od około 30 do około 100 motocykli lub skuterów 125. Dziś, jeszcze bez cła i podatków, taki transport kosztuje 80 000 zł. Jeszcze w 2019 roku było to 7 000 złotych! Aż boli…

Podsumowanie: czy warto kupić Bartona Blade-R? Czy to prawdziwie sportowy motocykl?

Przejdźmy do podsumowania i jednocześnie odpowiedzmy sobie na pytania ze wstępu. Barton Blade R z całą stanowczością ma prawo, aby mianować się motocyklem sportowym. Oczywiście pierwiastek sportu jest tu adekwatny do pojemności, czyli nieduży. Tego typu sportowa 125-tka pali znikome ilości paliwa, jest świetna do nauki jazdy albo do codziennego komunikowania się po mieście. Jednocześnie wciąż pozwala na satysfakcjonującą zabawę na krętych drogach lub w czasie wypadów poza miasto, a nawet dalej. Z pewnością przyjemnie sprawdzi się też na niedużym torze.

Barton Blade-R ma kilka wad, ale ma też sporo zalet. Świetnym wyglądem, sportowym charakterem jazdy, dynamiką oraz ogólną jakością wykończenia zdecydowanie do siebie zachęca. Wszystko to świadczy o tym, że jest Chińczykiem z wyższej półki. Do tego jest motocyklem nowym z 2-letnią gwarancją.

Pytanie czy Barton Blade-R jest wart 13 199 złotych? Mi osobiście ciężko na to pytanie odpowiedzieć, bo ciężko mi wczuć się w klienta docelowego oraz zbyt długo mam pełne prawo jazdy. Za to jestem 100-procentowo pewien, że Blade-R wart jest poświęcenia mu uwagi i zainteresowania, a także wart jest umówienia własnej jazdy testowej, aby o wszystkim przekonać się samodzielnie.


Więcej w Do 125 kat. B, Motocykle, Testy Moto, Wyróżnione
forum o mechanice motocyklowej
Mechanika motocyklowa dla początkujących cz.2: seria głupich pytań

Każdy z nas spotkał się z powiedzeniem, że nie ma głupich pytań, tylko głupie odpowiedzi. W przypadku Internetu zasada ta...

Zamknij