Bella

Najnowsze wydanie Aprilii Tuono jest po prostu… piękne! Tu nikt z redakcji nie miał wątpliwości. Wysoka jakość, dbałość o detale, piękne kształty i ten „głośny” image. Aprilia wygląda dynamicznie nawet wtedy, gdy stoi w miejscu! Nieco kontrowersyjna może wydawać się przednia mini owiewka, ale właśnie przez to, że jest inna i wcale niebrzydka, to w ogólnym rozrachunku zaliczam ją „in plus”. Z ciekawszych elementów stylistycznych warto wymienić polerowany, bananowy wahacz (specjalność Aprili), tylną lampę i kierunki oparte na technologii LED oraz przetłoczenia na ramie. Czadowo wygląda też umieszczony pod reflektorem amortyzator skrętu oraz złota pokrywa silnika – krótko: włoska szkoła stylizacji w najlepszym wydaniu.

 

Zajmując miejsce za sterami siadamy na połączeniu dwóch światów. Od pasa w dół czujemy się jak na motocyklu stricte sportowym, podkurczone i lekko przesunięte w tył nogi mają dzięki temu doskonały kontakt ze smukłą talią i zbiornikiem paliwa. Góra przyjmuje już bardziej cywilizowaną pozycje typową dla sprzętów typu naked. W końcu nic w tym dziwnego, gdyż Aprilia Tuono 1000 R powstała poprzez zmienienie kierownicy, owiewek i kilku detali w sportowym modelu RSV 1000.

 

Przed oczami feeria barw, a wszystko za sprawą złotej kierownicy i wielokolorowej regulacji przedniego zawieszenia. W czytelnie zaprojektowanym zestawie zegarów dominuje wyskalowany do 12 000 obr./min. obrotomierz. Tuż po nim w oczy rzuca się sporych rozmiarów ciekłokrystaliczny, posiadający multum funkcji wyświetlacz. Ustawić w nim możemy sobie wszystko, co wymarzymy, a nawet więcej. Wspomnę tylko o regulacji flasha obrotów, podświetlenia, lap-timerze, miejscu do wpisania szczegółów regulacji zawieszeń i ciśnienia opon… brakuje chyba tylko „wężyka” czy „tetrisa”, aby było czym się zająć na długich czerwonych światłach.

 

Aprilia jak każda znająca swoją wartość kobieta wymaga, abyś się do niej nieco dostosował. W tym przypadku objawia się to pozamienianymi miejscami przycisków kierunkowskazów i klaksonu oraz daleko odsuniętymi klamkami sprzęgła i hamulca. Sytuację ratuje nieco regulacja ich obydwu, ale szczerze powiem, że ustawić sobie możemy je jedynie daleko lub bardzo daleko. Ogólnie przyciski są nieco inaczej pomyślane i odbiegają od przyjętych standardów. Dla przykładu – wybór świateł krótkie/długie obsługujemy wciskając, a nie przełączając. To samo tyczy się awaryjnego odcięcia zapłonu. Oprócz tego przy lewej manetce miejsce dla siebie znalazły dwa dodatkowe kontrolery. Dzięki nim obsługujemy wszelkie funkcje komputera pokładowego, łącznie z licznikami przebiegu dziennego.

Silnik

Jak widać pierwszy kontakt z Aprilią Tuono 1000 R to same pozytywne wrażenia. Zobaczmy co kryje się pod kusymi niczym spódniczka od Armaniego owiewkami. Serce jest identyczne, jak w sportowej siostrze. Nadal dysponuje mocą 133 KM, maksymalnym momentem obrotowym 102 NM i olbrzymim potencjałem. W stosunku do poprzedniej generacji zachowanie źródła napędu nabrało trochę ogłady. Dzięki nowym mapom zapłonu i dłuższemu układowi dolotowemu poprawiono charakterystykę mocy w średnich rejestrach obrotów. Dwa wałki wyrównoważające skutecznie dbają o to, aby silnik nie generował zbędnych wibracji. Do nas docierają jedynie jak to zwykli mówić właściciele Harleya-Davidsona – “Good vibrations”.

 

Widlasta dwójka bardzo lubi wysokie obroty i wchodzi na nie błyskawicznie. Prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero powyżej 7.000 obr./min., co dla wielbicieli takich konstrukcji może okazać się minusem. Na szczęście istnieją jeszcze miłośnicy atomowych przyspieszeń na wysoko kręconym silniku i najwyraźniej Tuono stworzona jest właśnie dla tych drugich…

Jazda

Jak już wspomniałem, Aprilia Tuono nie jest raczej przeznaczona dla grupy odbiorców pod tytułem: “Emeryci i renciści”. Po mocniejszym odkręceniu gazu na pierwszych dwóch biegach trzeba uważać na ochoczo podnoszące się przednie koło. Skoro już przy biegach jesteśmy – skrzynia jest niestety bardzo humorzasta. Aprilii często zdarza się złapać międzyluz, a do przełączania z jedynki na dwójkę potrzebny jest styl a`la brutalny włoski macho, bo delikatne potraktowanie dźwigni poskutkuje jedynie wybraniem pozycji neutralnej. Mimo zastosowanej hydrauliki, do obsługi sprzęgła potrzeba sporej siły, co daje się we znaki zwłaszcza podczas miejskich przejazdów. Nie zapominajmy, że konstrukcje V2 znane i lubiane są ze swojego dużego momentu dostępnego już od niskich obrotów. Mimo eksplozji mocy w górnych zakresach, dół charakterystyki silnika też nie daje powodów do narzekań – jeżeli chcemy sobie spokojnie “popyrkać” po okolicy, to nic nie stoi na przeszkodzie aby wrzucić wysoki bieg i bez stresu przejechać pół miasta.

 

A propos poruszania się po miejskiej dżungli. Wydawać by się mogło, iż motocykl klasy 1000 ccm będzie zachowywał się ciężko i nieporadnie, otóż nic z tego! Włoska Bella z gracją estradowej modelki lawiruje pomiędzy samochodami, nie dając powodów do narzekań co do masy, szerokości czy zachowania stabilności. Denerwująca jest jedynie średnica zawracania (spuścizna sportowych przodków) oraz śliczne lusterka, w których niestety kompletnie nic nie widać.

 

Wyjazd za miasto to doskonała okazja do rozprostowania prawego nadgarstka. Tu jedynie potwierdziły się pokładane przez nas nadzieje, bowiem jak inaczej, niż wspaniale może zachowywać się motocykl który od strony konstrukcyjnej prawie całkowicie opiera się na modelu sportowym? Stabilność podwozia nawet w mocnym pochyleniu jest wzorcowa, wysoko poprowadzone sety podnóżków nie przeszkadzają przypadkowym otarciem o asfalt, a dzięki szerokiej kierownicy dyrygowanie Aprilią Tuono jest dziecinnie łatwe. Gorzej ma się sprawa z ochroną przed powietrzem napierającym przy wysokich prędkościach ale to przecież normalne dla konstrukcji naked-bike. Jeżeli przyjdzie Ci ochota na bicie rekordów prędkości, to zawsze będziesz mógł próbować schować się za przednią miniowiewką. Efekt średni, ale prawdziwi desperaci dadzą radę tak podróżować.


Oprócz miernej ochrony przed wiatrem, przy próbie dłuższej turystyki humor popsuje nam zajmowana pozycja. Jak już wspomniałem: o ile od pasa w górę jest jak najbardziej w porządku, o tyle mocno podkurczone nogi dadzą o sobie znać szybciej niż się spodziewasz…

 

Do czego dochodzimy? Do tego, iż Aprilia Tuono to w 100 procentach miejski lub podmiejski sprzęt. Dlatego korzystamy z najbliższego zjazdu i wracamy do cywilizacji. A tu jak wiadomo, dziury, koleiny, tarki i inne niespodzianki. To daje okazję aby dowiedzieć się co nieco o zawieszeniu… a według mnie jest ono fenomenalne!

 

Pokonując kolejne metry asfaltową wstęgą niemalże czujesz strukturę podłoża, doskonale wiesz, na co jeszcze możesz sobie pozwolić. Jednocześnie po tym jak wyregulowałem zawieszenie, moje przeguby dłoni oraz kręgosłup nie wołały o litość, wręcz przeciwnie! Jeżeli nie trafisz na niewielkie, szybko po sobie następujące nierówności, na których motocykl dostaje febry, to jedzie się całkiem komfortowo. Plus dla makaroniarzy!

Stój!

W kwestii hamowania. Przód jest w praktyce obsługiwany jednym palcem, bo skuteczność oraz dozowalność wgryzających się w 320 mm tarcze zacisków Brembo jest piorunująca. Natomiast nie wiem co za cretino italiano był odpowiedzialny za konstrukcję tylnego hamulca. Zero skuteczności i zero wyczucia. Opcje są dwie: albo naciskamy hamulec i nie osiągamy żadnego efektu albo kopiemy w pedał i blokujemy tył.

Podsumowanie

Aprilia Tuono 1000R to doskonały motocykl dla ludzi którzy wiedzą czego chcą. Nieposkromiona i prychająca ogniem z tłumików moc, włoski temperament i charakter ulicznego zabijaki – to jest to co tygryski lubią najbardziej. Oryginalność i możliwość wybicia się z tłumu masowej “japońszczyzny” dawana jest niejako w pakiecie. Wszystko to w cenie 40.500 zł. Mi spodobała się ta urocza Włoszka, a Wam?

 

Za użyczenie pojazdu motogen.pl dziękuje firmie Motorista.

Motorista
ul. Wysockiego 65
03-202 Warszawa
tel/fax 022 675 50 30

Więcej w Testy Moto
Arai Chaser – NAPRAWDĘ dobry motocyklowy garnek!

Arai - firma uważana jako jedna z dwóch najlepszych producentów kasków na świecie. Kto raz przekona się co oznacza NAPRAWDĘ...

Zamknij