Tradycyjne akumulatory, w tym w miarę nowoczesne litowo-jonowe, oparte są na płynnym lub półpłynnym elektrolicie. Rozwiązanie to, poza wciąż niewystarczającą pojemnością i trwałością, wymusza regularny, prostokątny kształt baterii. Jest także drogie w produkcji. Jest to spora przeszkoda dla konstruktorów elektrycznych motocykli, zwłaszcza tych niewielkich. Akumulatorowy odpowiednik średniego, 15-litrowego zbiornika paliwa (ok. 130 kW) zajmuje objętość dwóch sporych pudełek po butach, którą ciężko upchnąć w małym pojeździe.

Producenci aut i motocykli patrzą więc w stronę akumulatorów półprzewodnikowych, które zdają się być przyszłością motoryzacji. Zastosowane w nich elektrody i elektrolity mają postać stałą, dzięki czemu są dużo bardziej gęste. Wpływa to na dużo szybszy czas ładowania, lepsze odprowadzanie ciepła i bezpieczeństwo użytkowania – nie ma ryzyka wybuchu. Akumulatory tego typu będą też dużo tańsze w produkcji, dzięki czemu wyposażone w nie pojazdy nie będą odbiegać ceną od swoich spalinowych odpowiedników.

Dla segmentu motocykli ważna jest jeszcze jedna cecha akumulatorów półprzewodnikowych – można je formować w dowolny kształt. Dużo łatwiej będzie więc wykorzystać niewielką przestrzeń, a sama bateria stanie się elementem konstrukcyjnym jednośladu. Technologia ta obecnie jest w fazie rozwoju i pracuje w sposób właściwy tylko na urządzeniach o niewielkim poborze prądu. Producenci zapewniają jednak, że w ciągu najbliższych kilku-kilkunastu lat będzie w pełni gotowa dla wszystkich rodzajów pojazdów. Najbliżej celu jest obecnie Toyota, która planuje wprowadzenie na rynek aut z tym źródłem energii już w 2020 roku.

Więcej w Elektryczność, Nowości rynkowe
Nowy Triumph Bonneville Speedmaster

Pod koniec września informowaliśmy o planowanej prezentacji Triumpha Bonneville'a Speedmaster. Już wiemy, że to bobber bazujący na znanym, lubianym i...

Zamknij