Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony W Poznaniu jeszcze będzie pięknie... Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

W Poznaniu jeszcze będzie pięknie...

W ubiegłym tygodniu na torze „Poznań” odbyło się spotkanie, w którym uczestniczyli członkowie komisji rządowych z różnych ministerstw, a także prezydent Poznania - Jacek Jaśkowiak. Spotkanie było inicjatywą posła Macieja Banaszaka, który chyba jako jedyny stara się działać w sprawie sportów motorowych na poziomie władz lokalnych i krajowych. Czy wreszcie coś się zmieni?

Grupa parlamentarzystów spotkała się z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem, włodarzami Automobilklubu Wielkopolski oraz gośćmi zaproszonymi przez Macieja Banaszaka. Wśród nich był między innymi Włodzimierz Zientarski. Podczas spotkania odbyła się debata, przedstawiano piękne pomysły i ściskano sobie dłonie w towarzystwie kamer i aparatów lokalnych mediów. Czy spotkanie coś zmieni?

 

Zacznijmy od tego, że chyba nikt nie chciałby być na miejscu prezydenta Poznania. Jacek Jaśkowiak obiecywał swoim sąsiadom zrobienie porządku z torem, co oznaczałoby zamknięcie obiektu z powodu nadmiernego hałasu. Nie spodziewał się jednak, że brać motoryzacyjna nie zamierza zostawić tak tego tematu i od hucznych zapowiedzi Jaśkowiak przeszedł do delikatnego zwrotu ku środkowi zapominając, że nie da się zadowolić wszystkich. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy jego biuro objęło patronatem Mistrzostwa Świata Supermoto. Zdziwienie to jednak nie trwało długo, ponieważ w zeszłym tygodniu Jaśkowiak powiedział, że to pomyłka urzędników i nie może objąć patronatem takiej imprezy, ponieważ „rodzi ona konflikty społeczne”. Jakie to konflikty? Z jednej strony Jaśkowiakowi grozi podpalenie wycieraczki, a z drugiej - palenie gumy na podjeździe. Oczywiście to wyolbrzymianie z mojej strony, ale tak mniej więcej sytuacja wygląda.

 

Jak Jaśkowiak chciałby rozwiązać problem? Z jednej strony zapewnił prezesa Automobilklubu Wielkopolski - Roberta Werle, że nie zamierza likwidować toru i chce przedłużenia umowy AW z miastem na dalsze zarządzanie obiektem. Z drugiej strony mówi się o poszukiwaniu nowej lokalizacji. Działka pod nowy obiekt ma być zlokalizowana w pobliżu autostrady, a cała operacja może kosztować nawet 130 milionów euro. Najpierw trzeba jednak znaleźć gminę, która zgodzi się na budowę toru - tutaj do akcji miałby wkroczyć urząd wojewódzki.

 

Oprócz obrońców ciszy i spokoju tor ma jeszcze jeden problem - spory o grunty, na których został zbudowany. Spory te trwają od jakichś 20 lat. Chodzi o ziemie zabrane w czasach stalinowskich. Batalia w sądzie wydaje się nie mieć końca i kiedy kończy się jedna sprawa, to od razu zaczyna się kolejna. Miasto chce się dogadać, ale zewsząd słyszy się, że czas na negocjacje na linii miasto - spadkobiercy już dawno minął i jeśli pobudka jest szczera, to miasto prawdopodobnie obudziło się z ręką w nocniku. Poza tym nikt we władzach miejskich nie wyda zgody na wypłacenie spadkobiercom kilkudziesięciu milionów złotych na odszkodowania, kiedy ma na głowie remont Kaponiery, zagospodarowanie terenu starego dworca Poznań Główny, przebudowę estakady na wylocie na Katowice i inne inwestycje.

 

Jaśkowiak chciałby więc modernizować tor, który już istnieje, ale tutaj trzeba wrócić do problemu z terenami, na których obiekt funkcjonuje. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyda pieniędzy na coś, co zaraz może zostać odebrane. Chyba nawet najbardziej szalony polityk, mający kuzyna prowadzącego firmę budowlaną, nie wpadnie na taki pomysł.

 

Nowa lokalizacja? Brzmi pięknie. Tutaj pojawia się jednak kolejny problem. Nikt przy zdrowych zmysłach śledząc sprawy torów w Poznaniu, Gostyniu i przede wszystkim w Lublinie, nie wyłoży nawet 1 euro na budowę nowego obiektu. Dlaczego? Za 10 lat może się okazać, że jakiś developer kupi w pobliżu spore połacie terenu, postawi na przykład osiedle domków jednorodzinnych, a mieszkańcy będą chcieli mieć spokój i wtedy oczywiście będą dążyć do zamknięcia obiektu. Dodatkowo przedstawiciele komisji ministerialnych sami przyznali, że polskie prawo budowlane nie przewiduje takich obiektów jak tor wyścigowy. Tor jest zatem traktowany jak zwykła droga.

 

Wszystkie media uznały spotkanie za udane. Prezes AW i prezydent uścisnęli sobie dłonie, posłowie zapowiedzieli zmiany w prawie i wciągnięcie planu odbudowy polskiego motorsportu do planów Ministerstwa Sportu i Turystyki, prezydent już wydał wirtualne 40 milionów euro na modernizację toru w Poznaniu i 130 milionów euro na budowę nowego obiektu. Wszyscy zapewnili, że zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i z tego, że tor jest potrzebny, ponieważ rocznie wydaje się miliony złotych z tytułu kosztów wypadków drogowych.

 

Niestety w zapewnieniach na poziomie rządowym jest jeden problem - zbliżają się wybory, a po nich składy komisji i ministerstw oraz ich cele z pewnością ulegną zmianie. Prezydent Jaśkowiak pozostanie ze spaloną wycieraczką i śladami opon na podjeździe i któreś z tych śladów będzie musiał usunąć opowiadając się za jedną ze stron, bo jak wiadomo  - nie da się wszystkim dogodzić.

Autor: Wojciech Grzesiak
oceń ten materiał:
Tor Tor "Poznań"
Tor Tor "Poznań"
Tor Tor "Poznań"
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści