Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Terapia dla kierowców, czyli drogowa frustracja w korku Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Terapia dla kierowców, czyli drogowa frustracja w korku

Wejście w średni wiek zdecydowanie obniżyło moje spektrum tolerancji. To dziwne, powinienem być dużo bardziej otwarty i cierpliwy. Przede wszystkim z powodu wieku i doświadczenia. Jednak stojąc autem, tak autem, w korku po prostu puszczają mi nerwy. Dobitnie się o tym ostatnio przekonałem.

Na czym polega owa nietolerancja? Ostatnio wyjeżdżałem autem ze Stolicy. Godziny szczytu, a do tego początek roku akademickiego, więc luźno w Warszawie będzie dopiero na ferie w lutym. Jak ciężkie jest to zadanie wie tylko ten, kto spędził godzinę w bezsensownym, autostradowym korku. Oczywiście dużo chętniej zakorkowany fragment pokonałbym motocyklem, ale tym razem musiałem wybrać auto. Kiedy moja frustracja, spowodowana zestrojeniem świateł i spóźnionymi reakcjami kierowców przede mną, sięgnęła zenitu pojawiła się grupa motocyklistów. Wjechali w pięciu przede mnie i stali w korku. Szerokość pobocza czy luki między autami były na tyle duże, że przejazd byłby formalnością. Do tego lał deszcz. Ale „oni” stali!!!

 

 

 

 

 

Po kilku minutach zacząłem sam do siebie gadać w klimacie „no jedź”, „dajesz”, „co za osły”. W pewnym momencie zorientowałem się, że moja kobieta zwiększa głośność radia, a ja z pianą na ustach wręcz krzyczę którędy powinni się przecisnąć.

 

Chwilę później zacząłem rozważania o doświadczeniu, że kiedyś motocyklista był Kimś, że duch motocyklowy umiera w narodzie; potem przeskoczyłem na wzajemną pomoc, spryt w zdobywaniu części, ciuchów, akcesoriów czy funduszy na jazdę – ot takie realia motocyklowe w czasach, gdy zaczynałem przygodę z jednośladami. Już miałem sformułować wniosek, że obecnie na moto najczęściej wsiadają „przegrańcy” chcący zaistnieć, kiedy do motocykli dojechała koleżanka - najprawdopodobniej miała słabsze tempo i wolniej przeciskała się w korku. W tym momencie wszyscy zgodnie ruszyli pasem awaryjnym.

 

Szczerze - poczułem się jak kretyn. Po pierwsze już na starcie zwątpiłem w innego człowieka, po drugie nie wziąłem pod uwagę, że mogą na kogoś czekać, a po trzecie zamiast wykazać się tolerancją zwyczajnie wyszła ze mnie cała złość spowodowana jazdą autem.  

 

Dzień później pojeździłem testowym Scramblerem Cafe Racer i miałem chwilę na własne przemyślenia.  Przestałem doradzać w myślach innymi kierowcom jednośladów – „żyj i pozwól żyć innym”. Niech każdy jeździ tak, żeby czuł się komfortowo i nie zrobił sobie i innym krzywdy.  A przed jazdą autem szczególnie w długie weekendy zacząłem pić herbatkę ziołową (która wg atestów nie wpływa ujemnie na prowadzenie pojazdów mechanicznych)…

 

Najważniejszy wniosek jest jednak inny. Nic nie wzbudza takiej złości w motocyklistach (i nie tylko), jak jazda autem w korkach. Jeśli nikt tego jeszcze nie robi - mam nową niszę dla psychologów. Terapia dla kierowców!

 

To się musi sprzedać!

 

 

 

 

 

 

 

 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści