Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Straż Miejska, czyli przeczuwam dym milordzie Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Straż Miejska, czyli przeczuwam dym milordzie

Temat fotoradarów, zwłaszcza tych przenośnych używanych przez Straż Gminną (Miejską i Wiejską), poruszaliśmy już kilkukrotnie. I prawie za każdym razem wszelkie dyskusje kończyły się krótkim podsumowaniem: I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Tak było wtedy. A dziś?

Kilka dni temu w Białymstoku postawiono Strażnikom Miejskim zarzuty poświadczenia nieprawdy, tworzenie fałszywych dowodów w postępowaniu o wykroczenia i działanie na szkodę interesu publicznego, a także osób, które nie popełniły wykroczenia oraz w celu osiągnięcia korzyści osobistej przez sprawców wykroczeń (nie płacili mandatów, nie naliczano im punktów karnych – mówiąc krótko, osiągnęli korzyść). Prokuratura w wyniku śledztwa ustaliła, że na przełomie lat 2006-2008 białostocka straż nie ukarała sprawców wykroczenia (pomimo ich ustalenia), a poświadczali w dokumentacji, że były nimi inne osoby (najczęściej były to osoby z rodziny sprawcy). Ostatecznie Sąd uznał, że w ponad połowie przypadków (10 na 18) doszło do popełnienia przestępstwa, wskutek czego skazano osiem osób. Co ciekawe, Sędzina w uzasadnieniu wyroku napisała, że zdaje sobie sprawę z tego, że  przypadek Białegostoku to "kropla w morzu" wśród kilkuset przebadanych przez śledczych postępowań, jednak jak czytamy dalej:

Ale, co do zasady, sąd chciałby, żeby było to zrozumiane jako ostrzeżenie dla innych instytucji, dla samej straży miejskiej […]”.

Ale to dopiero początek problemów strażników. Jakiś czas temu NIK opublikował raport dotyczący fotoradarów, stanowiący jedną z szerszych analiz przeprowadzonych do projektu „Działania Policji i organów administracji publicznej na rzecz bezpieczeństwa obywateli w ruchu drogowym”. NIK wprost stwierdza, że:

W wielu gminach coraz mniej strażników wychodzi na patrole, a coraz więcej zajmuje się wystawianiem mandatów na podstawie zdjęć z fotoradarów. Dzieje się to kosztem dbałości o porządek publiczny. Strażnicy powinni zajmować się przede wszystkim ochroną spokoju i porządku na terenie miast i gmin, patrolować osiedla, parki i place zabaw. Robią to jednak zbyt rzadko. 

Mówiąc krótko, straż powołana do zapewnienia spokoju, bezpieczeństwa i porządku publicznego zamienia się w straż drogową. Rzecz jasna znajdą się obrońcy strażników. No w końcu chyba nie ma osoby, która nie kojarzyłaby filmów, na których pokazują jak wspaniale są przygotowani do pilnowania porządku w mieście. Potyczki z dilującymi czosnkiem staruszkami, pałowanie chodnikowych sprzedawców sznurówek, czy walenie po oczach gazem groźnym 65-kilogramowym miłośnikom przerzucania żelaza, to wręcz polecane hity. No pełne zaangażowanie i profesjonalizm połączone z narażaniem życia w obronie obywateli. Mimo to, obecnie NIK wprost proponuje odebranie fotoradarów strażnikom.

 

 

Jak czytamy dalej w raporcie:

Statystyki prezentowane przez straże wykazują stały i znaczący wzrost ujawnianych przez nie wykroczeń. W latach 2005-2009 wyniósł on 23%. NIK zwraca jednak uwagę, że liczba interwencji w najważniejszej dla obywateli sprawie porządku publicznego wzrosła średnio zaledwie o 2,7%. Zwiększyła się za to znacząco (o blisko 200%) ogólna liczba wykrywanych przewinień komunikacyjnych. W 2005 r. wykroczenia komunikacyjne stanowiły 27,4%, a w 2009 r. już 65,2% ogólnej liczby wszystkich ujawnionych wykroczeń. Ich liczba zwiększyła się o 22,7% w tych jednostkach, które posiadały fotoradary, natomiast w pozostałych (które fotoradarów nie posiadały) liczba tych samych wykroczeń wzrosła tylko o 2,5%. Przewinienia komunikacyjne to tylko jedna z 26 grup wykroczeń, które powinni ujawniać strażnicy, a są jednostki, w których 97% spośród wszystkich wystawionych mandatów dotyczy przewinień drogowych […] W efekcie działania strażników nie mają znaczącego wpływu na poprawę porządku publicznego. Liczba interwencji związanych bezpośrednio z bezpieczeństwem mieszkańców zmalała w niektórych gminach nawet o 41%.

ZOBACZ TEŻ: ŚWIAT WG WIEWIÓRA - FOTORADARY

 

Do dnia dzisiejszego statystyki te są coraz „korzystniejsze” dla fotoradarów i przekazanie ich innych służbom (w tym IDT), co osobiście popieram chociażby dlatego, że fotoradary zarządzane przez ITD stawiane są w miejscach niebezpiecznych, zatem zgodnie z przyjętym rozporządzeniem (tak stwierdza NIK w najnowszym raporcie). Pojawia się więc pytanie: czy w miastach, poza wykroczeniami drogowymi, nie ma już innych problemów? Z raportu wynikałoby, że tak właśnie jest, niestety statystyki policyjne mówią coś zupełnie innego. Dodzwonienie się na Straż Miejską graniczy z cudem, a kiedy dochodzi do bezpośredniej konfrontacji, np. podczas próby wlepienia mandatu za zaparkowanie motocykla na chodniku (tuż przy krawędzi jezdni, tak że pozostawia co najmniej półtora metra dla przechodniów), to zaczyna się  tłumaczenie i uczenie strażników PoRD (sytuacja, którą sam przerobiłem). Kiedy człowiek prosi o interwencję, nagle znajduje się kilkadziesiąt przepisów mówiących o tym, że status straży miejskiej na to nie pozwala i „prosimy o kontakt z Policją”. Tak po prawdzie, straż nie jest w ogóle przygotowana merytorycznie do pełnienia obowiązków, a ich wiedza – w większości przypadków – sprowadza się do wiedzy powszechnej zaczerpniętej z forów lub Super Expressu. Znajomość przepisów jest na poziomie zerowym, albo osiąga dno i muł. Chęć poszerzania wiedzy również nie jest zbyt wysoka, na co wskazują słowa obrońców strażników z Białegostoku, którzy bez cienia zażenowania twierdzili, że

strażnicy nie mieli stosownego przygotowania (wykształcenia) do właściwego prowadzenia postępowania.

Kilka lat służby i panowie nadal nie ogarnęli, że mandatem należy ukarać winnego, a nie przypadkowego obywatela. Może w takiem razie tym bardziej odebrać im coś, czego po prostu nie ogarniają i doprowadzają do niepotrzebnego narażania Państwa na ponoszenie kosztów procesowych, a obywateli (oczywiście niewinnych) na tracenie czasu i nerwów? Problem w tym, że przypadki objęte zarzutami to – jak twierdzi sędzina – "kropla w morzu" wśród kilkuset przebadanych przez śledczych postępowań.

 

strony

oceń ten materiał:
Straż miejska Straż miejska
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści