Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Porady Poradnik motocyklowego wagabundy 2 – gotowanie i dodatkowe gadżety Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Porady

Poradnik motocyklowego wagabundy 2 – gotowanie i dodatkowe gadżety

W poprzedniej części naszego poradnika motocyklowego wagabundy pokazaliśmy, gdzie, w czym i na czym spać. Teraz zabieramy się do gotowania w plenerze obok naszego motocykla.

Oczywiście możemy iść na skróty i stołować się w restauracjach i barach, ale nie zawsze na naszym szlaku znajdziemy takie miejsca. Dlatego warto doświadczać nowego i od czasu do czasu własnoręcznie upichcić posiłek w obozowisku.

 

Najprostszą, traperską metodą jest rozpalenie ogniska i gotowanie na nim strawy, ale – trwa to długo i wymaga survivalowej wprawy, a wiadomo, że głodny motocyklista, to zły motocyklista. Jeżeli wybieramy się na długie wyprawy w dosyć dzikie rejony, jak np. daleka Rosja, Mongolia itp., to najlepszym rozwiązaniem są palniki wielopaliwowe (zdjęcie poniżej). Nadają się do używania gazu, benzyny, ropy, parafiny, nafty a nawet paliwa lotniczego.

 

palnik wielopaliwowy primus omnifuel II

 

W podróżach w odległe zadupia daje to nam komfort i niezależność. Tam gdzie pożywi się nasz rumak, tam również zaopatrzymy naszą przenośną kuchnię.

 

Są pewne minusy tego rozwiązania. Po pierwsze pojemnik na paliwo musimy trzymać w szczelnym opakowaniu, ponieważ zawsze śmierdzi benzyną (w naszym przypadku jest to główne paliwo, jakim uzupełniamy butlę).

 

Po drugie nie można takich maszynek używać wewnątrz namiotu (podczas rozpalania zdarza się, że do czasu rozgrzania dyszy pali się dosyć sporym ogniem).

 

I po trzecie musimy dbać o palnik i regularnie go czyścić.

 

JetboilInnym i najbardziej popularnym rozwiązaniem są palniki gazowe. Wybór jest ogromny – ale przy zakupie zwracajcie uwagę na to, żeby palnik i butla miały gwint. Są tańsze wersje na przebijane kartusze gazowe, ale w przypadku podróży motocyklowych lepiej jest używać tych nakręcanych – zajmują mniej miejsca po złożeniu i łatwiej dają się pakować.

 

Z doświadczenia mogę polecać rozwiązania, które jako pierwszy wprowadził na rynek Jetboil. To zestaw naczynia do gotowania z palnikiem. Menażka posiada wbudowany tzw. napromiennik, który redukuje znacznie straty ciepła wynikające z gotowania w terenie otwartym, co skraca czas gotowania oraz zużycie gazu. Jest to dosyć drogie rozwiązanie, ale warto w nie zainwestować (zdjęcie obok).

 

Osoby szukające tańszych rozwiązań znajdą kopie tych maszynek na aliexpress. Podobno działają całkiem sprawnie.

 

Ponieważ moda na styl EKO zatacza coraz szersze kręgi, to warto wspomnieć o alternatywnych źródłach gotowania. Takim systemem gotowania jest Kelly Kettle, zwany „wulkanem”. To nic innego jak stalowy lub aluminiowy kociołek bez dna z podwójnymi ściankami. Kociołek ustawia się na specjalnym palenisku (w zestawie) a wodę wlewa do ścianek naczynia. W środku rozpala się ogień z drobnych gałązek, igliwia, szyszek, etc. Kształt kociołka powoduje bardzo szybkie zagotowanie się wody (3-4 minuty).

 

Do zestawu możemy dodać wtykany w górny otwór kociołka ruszt, na którym możemy ustawić garnek i wykorzystywać naczynie jak kuchenkę opalaną drewnem. Poza tym palenisko możemy wykorzystać do grillowania mięsa. Całość waży niecały kilogram (zdjęcie poniżej). Oryginalne zestawy i różnej wielkości butelki znajdziecie tutaj: kellykettle.com.

 

Kelly Kettle

 

Dla minimalistów podobnym rozwiązaniem będzie Solo Stove (zdjęcie poniżej) – to niewielkie palenisko na to, co znajdziemy w najbliższym otoczeni biwaku –  gałązki, szyszki, sucha trawa, etc.

 

Solo Stove

 

Pozostając przy paleniskach wykorzystujących drewno i szyszki, warto zwrócić uwagę na kuchenkę Camp Stove firmy Bio Lite (zdjęcie poniżej) – tutaj podczas gotowania mamy dodatkową możliwość ładowania naszej elektroniki (telefonów, gps-ów, tabletów). Całość bardzo pomysłowa, tylko sporych gabarytów.

Może być przydatna, gdy nie mamy możliwości doładowania naszej elektroniki. Producent zapewnia, że wyjście zasilające w standardzie USB (napięcie 5 V) umożliwia ciągły pobór mocy 2 W. Maksymalny chwilowy pobór mocy wynosi 4 W.

 

 

I na koniec coś naprawdę drobnego. Kuchenka, którą możemy zmieścić do wewnętrznej kieszeni kurtki motocyklowej Pocket Stove firmy Esbit (oczywiście lepiej jej tam nie wozić) (zdjęcie 15). Ta drobinka jest kuchenką na paliwo stałe (w kostkach) i sprawdza się do podgrzania posiłków i zagotowania wody. Została wymyślona w 1936 roku i była na wyposażeniu armii niemieckiej podczas II wojny światowej.

 

palnik Esbit

 

Wykonana jest z galwanizowanej stali. Po rozłożeniu na środku paleniska umieszczamy specjalne kostki, które dają nam płomień i wysoką temperaturę, w zależności od wielkości – od 5 do 12 minut. Tego typu rozwiązanie kuchni polowej sprawdza się, gdy posiłkujemy się żywnością liofilizowaną i wystarczy nam gorąca woda do przygotowania całego obiadu.

 

Gotując na tej kuchence mamy spore straty ciepła i jest ona bardzo wrażliwa na wiatr. Dlatego warto zaopatrzyć się w ekran własnej produkcji chroniący od wiatru, wykonany z aluminiowej folii. Bardzo ułatwia gotowanie, nie zajmuje miejsca i waży parę gramów.

Dodatki

Mamy już praktycznie wszystko, aby ruszyć w drogę. Na koniec jeszcze parę przydatnych gadżetów.

 

W obecnych czasach większość z nas używa smartfonów – od rozmów, poprzez Internet po nawigację drogową. Niewątpliwą zaletą jest posiadanie wszystkiego w jednym. Minusem – potrzeba ładowania telefonu praktycznie codziennie. Jak zrobić to w podróży?

 

Poza wspomnianą wyżej kuchenką najlepiej jest używać tzw. powerbanków. To turystyczne, przenośne akumulatory, z których w zależności od ich pojemności będziemy czerpać prąd do naszych urządzeń elektronicznych. Na dalsze i dzikie wyprawy lepiej jest zabierać odporne na wodę i zabrudzenia oraz większe powerbanki.

 

Innym rozwiązaniem jest używanie ładowarek solarnych. Liderem na rynku jest firma Brunton specjalizująca się w tego typu rozwiązaniach. Najlepiej sprawdzają się fotoogniwa woltaniczne w kształcie zwijanej maty. Łatwo je spakować i mają tę dużą zaletę, że możemy ładować nasze urządzenie jadąc motocyklem (oczywiście pod warunkiem, że jest słoneczny dzień).

 

Poza tym nie zapomnijcie zabrać ze sobą czołówki i kawałka karimaty, który posłuży za siedzisko na gołej ziemi. Bo nawet największy twardziel może dostać „wilka”.

W dalekich wyprawach trzeba gotować samodzielnie W dalekich wyprawach trzeba...
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści