Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Pętla śmierci, czyli linki na szyję oczami posłów Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Pętla śmierci, czyli linki na szyję oczami posłów

Nasi posłowie rzadko podejmują tematy związane z motocyklami, a jeśli już to robią, to zawsze z przytupem, którego echa niosą się bardziej niż sloganów ich kampanii wyborczych. Nie zmienia to faktu, że czasami powstają inicjatywy, które – tutaj pewnie zaskoczę wielu – mogą ułatwić nam życia. Ot, „buspasy dla motorów”.

Ale to co ostatnio wpadło mi w ręce sprawiło, że do dziś jestem zdziwiony i staram się podnieść z podłogi, na którą zrolowałem po przeczytaniu czegoś, co poseł Józefa Lassota oraz posłanka Lidii Gądek (Platforma Obywatelska) wyprodukowali w zaciszu swoich biur. Jeśli stoicie – usiądźcie. Jeśli siedzicie – trzymajcie się. Będzie grubo! Nasi posłowie wystosowali interpelację do Ministra Spraw Wewnętrznych „W sprawie motocyklistów ze stalowymi linkami na szyi”. Poniżej przedstawiam treść, ale od razu uprzedzam, że ryje mózg i prostuje zwoje niczym kolejne ekspertyzy ekipy smoleńskiej.

Szanowny Panie Ministrze! Z policyjnych statystyk z ostatnich lat wynika, że rocznie w wypadkach motocyklowych ponosiło śmierć ok. 250 osób. Sytuacja w 2013 r. znacznie się poprawiła, gdyż śmierć poniosło „tylko” ok. 150 motocyklistów. Głównie są to ludzie młodzi, a główną przyczyną wypadków była nadmierna szybkość.

 

Jednocześnie pojawiają się informacje, że zdarzają się sytuacje, gdzie motocyklista zakłada na szyję pętlę z linki stalowej, której drugi koniec przymocowany jest do elementu motocykla, do rurki kierownicy. Praktykujący ten proceder nazywają je „pętlami śmierci”, a chodzi podobno o to, aby w razie wypadku ponieść śmierć na miejscu, a nie zostać kaleką. Ponadto taka jazda ma podnieść poziom adrenaliny, co ma uczynić jazdę bardziej atrakcyjną.

 

Trudno nawet wyobrazić sobie ocenę takiego zachowania. Ale jeśli faktycznie ma to miejsce, to oczywiście jest to świadome igranie z samobójczą śmiercią. Wprawdzie nie ma przepisu zabraniającego takiego zachowania, ale kłóci się to z zasadą obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa w samochodach. Jeśli więc takie zachowania występują, to wydaje się, że konsekwentnie powinien pojawić się przepis zabraniający takich praktyk.

 

W związku z powyższym pytania do Pana Ministra:

1. Czy znane są przypadki jazdy na motocyklu z „pętlą śmierci” na szyi?

2. Czy zdarzały się śmiertelne wypadki motocyklistów, w których ponieśli oni śmierć spowodowaną „pętlą śmierci”?

3. Czy widzi Pan Minister potrzebę uregulowania ustawowego zakazu stosowania „pętli śmierci” przez motocyklistów?

 

Z poważaniem

Posłowie Józef Lassota

i Lidia Gądek

Warszawa, dnia 29 sierpnia 2014 r.

I jak ich nie kochać? W każdym razie jest moc, a ja prawdopodobnie ową treść wydrukuję, kupię jakąś fikuśną ramkę, oprawię i strzelę na drzwiach wejściowych do klatki, aby wszyscy sąsiedzi zobaczyli, że jest ktoś, kto o nas (motocyklistów) walczy. Ponieważ do dziś dnia posłowie nie doczekali się odpowiedzi od ministra (zakładam, że obecnie trwają wzmożone prace nad zbieraniem materiału), pokuszę się o napisanie czegoś w rodzaju listu otwartego, który takową odpowiedź będzie stanowił.

 

Szanowna Pani Posłanko, Szanowny Panie Pośle!

Jako motocyklista ze sporym stażem, a również niemałym doświadczeniem, jestem do głębi poruszony tym, co przeczytałem w Państwa interpelacji. Nie ukrywam, że napawa mnie przerażeniem, iż motocykliści mogą stosować tak ohydne metody w celu podniesienie poziomu adrenaliny. Dziwi mnie to tym bardziej, że większość z nich posiada żony, a co za tym idzie, również teściowe, zatem wysokie ciśnienie mają gwarantowane 24h na dobę. Właściwie nie znam również przypadku, aby któryś był tzw. „singlem”, więc i tutaj temat „adrenalina w moim życiu” jest mocno na czasie. Mimo to postaram się, w miarę skromnych możliwości, ustosunkować do meritum. Zanim jednak to nastąpi kilka słów wyjaśnienia odnośnie kwestii, którą poruszyliście Państwo na początku interpelacji.

Szanowny Panie Ministrze! Z policyjnych statystyk z ostatnich lat wynika, że rocznie w wypadkach motocyklowych ponosiło śmierć ok. 250 osób. Sytuacja w 2013 r. znacznie się poprawiła, gdyż śmierć poniosło „tylko” ok. 150 motocyklistów. Głównie są to ludzie młodzi, a główną przyczyną wypadków była nadmierna szybkość.

Obawiam się, że informacje, na które się Państwo powołujecie, są albo niekompletne, albo po prostu źle zostały zrozumiane. Nadmierna prędkość, wg statystyk policyjnych, nie jest powodem śmierci motocyklistów (sam również podzielam to zdanie), a najczęstszą przyczyną wypadków jest nieustąpienie pierwszeństwa przez kierującego pojazdem (tutaj jednak moja zgodność z policyjnymi danymi nieco się rozchodzi). Tylko znikomy promil wypadków jest spowodowany winą motocyklisty, z czego – tutaj można się zgodzić – nadmierna prędkość odgrywa znaczącą rolę. Oczywiście można podnosić kwestię głupoty, braku wyobraźni, braku umiejętności przewidywania, czy nawet braku umiejętności prowadzenia motocykla przez motocyklistę, jednak takich elementów statystyki policyjne nie ujmują, więc powoływanie się na nie raczej nie ma sensu. Zresztą, byłyby one ciężkie do ustalenia.

 

Odpowiadając na zadane pytania:

 

Czy znane są przypadki jazdy na motocyklu z „pętlą śmierci” na szyi?

Nie, nie są znane takie przypadki, a przynajmniej nie są znane w Polsce (nie mówimy tutaj o źródłach typu Super Express, czy innych, niemniej wiarygodnych). Wspomniane przez Państwa „pętli śmierci”, to nic innego jak zlepek guseł i mitów, które powstały  na samym początku nowego stulecia, kiedy to w jednym z bardziej popularnych pubów dla motocyklistów zjawił się jakiś pismak z Super Expresu (lub czegoś podobnego) i zaczął dopytywać o nielegalne wyścigi.  Niestety został potraktowany sikiem. Kiedy miał się zebrać pod pub  podjechał motocyklista; typ z kamizelką powietrzną i zrywką przyczepioną do kierownicy (chyba do kierownicy). Pismak zwietrzył materiał i spytał, co to jest. I tutaj się zaczęła się radosna twórczość braci motocyklowej, a jednym z ciekawszych motywów była ów o „lince śmierci”. Kilka dni później pojawił się artykuł, a mit o rycerzach na mechanicznych rumakach, którzy nie chcą być kalekami, był coraz szerzej powtarzany (ach Ci motocykliści, takie zgrywusy!). Dziś jednak mit taki rozpowszechniany jest wyłącznie przez gimnazjalistów, którzy wyrywają starsze koleżanki na „niebezpieczne hobby”. Dlatego też, mając to na względzie, sugerowałbym  zastanowienie się nad dalszymi próbami zgłębiania tematu, ponieważ argumentacja oparta o fakty może okazać się niestrawna i nie stworzy podwaliny do merytorycznej dyskusji.

 

Czy zdarzały się śmiertelne wypadki motocyklistów, w których ponieśli oni śmierć spowodowaną „pętlą śmierci”?

Nie są znane takie przypadki w Polsce, a wynika to w prostej linii z faktu, że motocykliści linek , czy też „pętli śmierci” nie używają. Aby jednak oddać sprawiedliwość, to słyszano o jednym przypadku (ale również niepotwierdzonym) z Niemiec, który miał miejsce jakieś 30 lat temu. Byłbym jednak daleki od stwierdzenia, że takie zachowanie jest normą.

 

Czy widzi Pan Minister potrzebę uregulowania ustawowego zakazu stosowania „pętli śmierci” przez motocyklistów?

Nie jestem ministrem, ale – moim skromnym zdaniem – potrzeby uregulowania czegoś, co nie istnieje, raczej nie ma.

 

Oczywiście rozumiem Państwa troskę o bezpieczeństwo motocyklistów oraz chęć uregulowania wielu kwestii związanych z poruszaniem się motocyklem po drogach. Jednak proponowałbym zająć się sprawami bardziej realnymi, ot linkami porozciąganymi w lasach, które służą jedynie jako forma urządzenia do dekapitacji jadącego motocyklisty (fakty potwierdzone przez Policję), barierami energochłonnymi montowanymi przy jezdni (a właściwie ich brakiem), czy choćby uwolnieniem buspasów dla motocykli (które obecnie mogą jeździć w taki sposób wyłącznie w jednym mieście).

 

Zanim jednak usiądziecie Państwo do tego typu interpelacji, względnie rozpoczniecie realizację projektu czy ustawy w tej sprawie, gorąco zachęcam do udania się na długi urlop i odpoczynek w cieniu palm, z drinkiem serwowanym z bibułkową parasolką i oliwką. Jak bowiem widać z popełnionej przez Państwa treści, trudy zarządzania Państwem i decydowania o jego losach, potrafią odcisnąć swoje piętno nawet na najbardziej odpornych psychicznie jednostkach. No i, nie ulega wątpliwości, że taka ustawa bez wątpienia przyczyniłaby się do podniesienia poziomu bezpieczeństwa na drogach. A przynajmniej nikt nie musiałby zakładać kamizelek z linką.

 

Z nieukrywanymi i głębokimi wyrazami szacunku

Redaktor Marcin „Wiewiór” Piotrowski

 

Serdeczne podziękowania dla Marka “Mam Fajny Kuferek w mojej Hayce” Bieniarza, który naprowadził mnie na przemyślenia naszych posłów. 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści