Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Po godzinach Motocyklem w Nieznane – Czas stop, czyli trochę śląskiego urbexu Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Po godzinach

Motocyklem w Nieznane – Czas stop, czyli trochę śląskiego urbexu

Z Maćkiem (Motocyklem w Nieznane) znamy się i współpracujemy od lat. Poza motocyklami mamy wspólną zajawkę, czyli urbex*. Weekendowy wyjazd na Górny Śląsk planowaliśmy w zeszłym sezonie, niestety, nie udało się. Postanowiliśmy to nadrobić w 2018. W marcu, po kilku słonecznych dniach nastąpiło załamanie pogody, zamiecie śnieżne i spadek temperatury, dlatego w ostatniej chwili zamiast jechać motocyklami, skorzystaliśmy z auta.

Oto kilka miejsc, których świetność przeminęła, ale wciąż czuć wspaniały, idustrialny klimat…

 

Z czym kojarzy się wam Górny Śląsk? Zapewne większość od razu odpowie, że z przemysłem ciężkim, kopalniami, trującym powietrzem i „generalnie panie depresja, nie ma nic do oglądania”. Nic bardziej mylnego! Niniejszą propozycją z mojego „Subiektywnego przewodnika motocyklowego po Polsce” chciałbym odczarować tereny województwa śląskiego. Tym razem, po raz pierwszy, ale nie ostatni, pospacerujemy szlakiem zabytków techniki.

 

 

Pierwszym z obiektów, do jakiego udało mi się uzgodnić wejście, była Eletrociepłownia Szombierki (dawniej Bobrek) zlokalizowana w bytomskiej dzielnicy Szombierki. Ten wzniesiony po zakończeniu I wojny światowej obiekt majestatycznie góruje nad okolicą. Otwarto go w 1920 roku i stopniowo rozwijano, podnosząc moc maksymalną z 12,8 MW przez 100 MV (1944 r.) do 108 MW (1958 r.). W 1925 roku na wieży elektrowni zamontowano czterostronny zegar marki Siemens und Halske, sprzężony z 54 zegarami działającymi w zakładzie.  

 

W czasach świetności pracowało tu 900 osób, a obiekt uznawany był za jeden z największych w Europie. Od 1998 r. w EC Szombierki nie wytwarzały już energii elektrycznej, pozostając rezerwowym źródłem systemu ciepłowniczego Bytomia. Całkowite zamknięcie zakładu nastąpiło w 2011 r. Obiekt dzięki niesamowitemu, industrialnemu klimatowi stanowi prawdziwą gratkę dla zwiedzających. Gabinet administracji z wyposażeniem z epoki, puste korytarze, hala produkcyjna i widowiskowa, sterownia… Wszystko to sprawia, że poczuć się można jak w kapsule czasu. Fenomenalny klimat! Pozostaje nadzieja, że ta perła techniki uniknie dewastacji i odzyska niegdysiejszy blask. Jest to miejsce, do którego koniecznie trzeba wrócić, tak jak do następnego, jakie odwiedziliśmy.

 

Wielu, myśląc o cmentarzu pociągów, zapewne od razu wspomni o węgierskim Istvántelek. Ale czy byliście w Rozbarku…? Początków tego miejsca należy szukać w roku 1898, kiedy to Zakłady Naprawcze GKW powstały w dzisiejszej dzielnicy Rozbark. Kompleks z odlewnią, halą, kuźniami i  tokarniami stale udoskonalano i rozbudowywano, a po roku 1912 warsztaty wyposażono w nowoczesne maszyny pneumatyczne. Jak na ówczesne czasy bytomskie zakłady były jednymi z największych i najnowocześniejszych w Europie.

 

 

Okres prosperity, pomimo perturbacji związanych ze zmianą granic i właścicieli, trwało do lat 70-tych. Lata późniejsze to niestety ciągła redukcja kadry i brak pomysłu na wykorzystanie potencjału warsztatów. W latach 90-tych podupadłe warsztaty obsługiwały już tylko kilka relacji kolejowych, w tym trasę turystyczną Bytom – Miasteczko Śl. 1 października 2001 roku zarząd PKP podjął decyzję o zakończeniu eksploatacji wszystkich kolei wąskotorowych… Jeżeli zdecydujemy się zwiedzić to miejsce (po wypełnieniu wszystkich formalności) ochroniarz wpuszczając do hal, niczym Dr Emmett Brown, zrobi nam ekspresowy powrót do przeszłości. Czas zatrzymał się tu prawie dwie dekady temu, zakłady powoli przejmuje natura. Tak jak w przypadku EC Szombierki – jest moc! Wagony, lokomotywa, zakładowe wyposażenie, dużo rdzy i odłażącej farby. Miejsce idealne do fotografii, nie wspominając o przestrzeni hal, która tylko potęguje wyobrażenie, jak wyglądały te zakłady, kiedy funkcjonowały.

 

 Dzień drugi na szlaku techniki obejmował Gliwice oraz Zabrze. Pierwszym obiektem była Radiostacja Gliwice, znana z niemieckiej prowokacji, jaka miała tu miejsce 31.08.1939 i niestety dla większości osób znana tylko z tego faktu. Obiekt jest niezmiernie interesujący, wznosi się majestatycznie nad miastem i nie sposób pomylić jego ażurowej konstrukcji z inną. Wieża nadawcza zbudowana jest z drewna, które łączy ponad 16000 śrub, wznosi się na wysokości  111,1 m, a jej podstawę wyznacza kwadrat o szerokości 20m x 20xm. Niestety nie udało nam się odwiedzić budynku z aparaturą nadawczą, byliśmy tego dnia po prostu za wcześnie, pozostało pokręcić się po terenie dookoła. Wrócę tu na pewno w czerwcu!

 

 

Drugim z obiektów, do jakiego się udaliśmy, była Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido. Ta nieeksploatowana już kopalnia powstała w 1855 r. i postawiono ją w stan likwidacji w 1996 r., a obecnie jest nie lada gratką dla zwiedzających. Poza trasami na poziomach 170, 320 i 355, pełni również rolę centrum kulturalnego, wykorzystując część pokopalnianych pomieszczeń do koncertów, sztuk teatralnych czy konferencji. Nas do odwiedzenia Guido przyciągnęła 1,5 km trasa „Mroki Kopalni”, prowadzona na poziomie -355 m, przebiegająca w znacznej części przez wyrobiska utworzonej tu w 1967 r.

 

 

 Doświadczalnej Kopalni Węgla Kamiennego M-300. Po krótkim zjeździe górniczą szolą i pokonaniu kilku śluz wchodzimy w kompletne ciemności, dookoła nas rozprzestrzenia się całkowita cisza. Snopy świtała oświetlają pozostawione tu przenośniki zgrzebłowe, rurociągi, pyłowe zapory przeciwwybuchowe i mnóstwo innych urządzeń. Spacer górniczymi chodnikami przebiega przez wznosy, upady i ciasne przejścia, ale uwierzcie, dla kadrów, jakie uchwycicie na tym poziomie, naprawdę warto się pomęczyć.

 

*-urbex, czyli eksploracja opuszczonych/nieczynnych miejsc

 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści