Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Turystyka Wyprawy motocyklowe Motocyklem po Wietnamie: Jak turysta [Dzień 14] Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Wyprawy

Motocyklem po Wietnamie: Jak turysta [Dzień 14]

Jest późna noc, ale jeszcze nie śpimy. Z zewnątrz dochodzą nas intensywne hałasy okrzyków i radości. - „Co tam się stało?” - pyta szybko Jacek unosząc głowę znad autobiografii Bruce'a Dickinsona z Iron Maiden.

Nie wiem, może obalili komunizm? Choć wyjdziemy na zewnątrz!”
Jacek nawet nie zmienia pidżamy na spodnie wyjściowe i minutę po tym dialogu stoimy już przy recepcji.

„Co tu się dzieje?” - pyta Jacek recepcjonistkę.
- „Piłka nożna... Wietnam wygrał mecz z Iranem, lub z Irakiem, dokładnie nie wiem z kim.” - odpowiada niezainteresowana wyraźnie piłką nożną drobna dziewczyna na recepcji.

 


Rany boskie! Na całym świecie ta sama ignorancja. Iran, Irak – żadnej różnicy. Ja pier#$#, czy ludzie nigdy tego nie ogarną?
Tłum ludzi na skuterkach przemierza przez miasto, ciesząc się i wymachując flagami Wietnamu. Takiej bomby radości i uśmiechów na twarzach obywateli to Świat nie widział chyba od wybuchu euforii w Miami po śmierci Fidela Castro.

 

- „Jacek, to najgorszy masaż stóp jaki w życiu widziałem!” - patrzę z rozczarowaniem na umięśnioną łydkę Jacka po której jeżdżą w górę i w dół małe dłonie wietnamskiego chłopca z błyszczącą cyrkonią w uchu.
Jacek milczy w ciszy obserwując co robi wietnamski masażysta. Ten odrywa jedną dłoń od łydy Jacka, wkłada wskazujący palec do nosa, dłubie nim przez chwilkę i wyciąga z niego kozę. Tłusta, czarna koza z nosa zbliża się do stopy Jacka. Jest za późno na jakąkolwiek reakcję. Jej los jest już przesądzony.

 

Ustawiamy budziki na piątą rano, żeby obejrzeć mieszkańców miasta ćwiczących Thai Chi o wschodzie słońca. Nic z tego planu nie wychodzi, bo poprzedniej nocy Jacek przytargał do hotelu jakąś lokalną whisky z logotypem przypominającą do złudzenia logo Yves Saint Laurent i wypadało jej skosztować. „Wyszukana mieszanka szkockiej whisky i wietnamskiej gorzały” - zachęcał marketingowy slogan na etykiecie pod logiem „YSL”.
Wszystko tu podrobią. Nasze motocykle, które wczoraj sprzedaliśmy były podróbkami Hondy Win i myślałem, że to nie do przebicia, ale się myliłem - to jeszcze nic! Dzisiaj naciąłem się na podrobione krewetki z grilla! Oszukane przekąski uformowane były z mięsa z parówek w kształt wygiętej krewetki w tempurze.

 

 

Dzisiejszy dzień przeznaczamy na zwiedzanie Sajgonu. Dużo chodzimy i kupujemy jakieś pamiątki. Pamiątki, które są tu raczej słabe. Zakupy nie idą nam najlepiej. Na jednym z bazarów zostajemy nawet zwyzywani od mafii podczas negocjowania ceny. Z Wietnamu raczej powinno przywozić się wspomnienia, a nie te plastikowe ciulstwa, którymi zawalona jest cała Azja.

 

Dzisiaj zwiedzamy też Muzeum Pozostałości Wojennych. Muzeum jest bardzo smutne i pełne drastycznych zdjęć. Jeżeli jest tutaj z nami jakiś Amerykanin, którego ojciec lub dziadek walczył w wojnie w Wietnamie, to myślę, że po dzisiejszym zwiedzaniu z mniejszą dumą będzie patrzył na medale wiszące w jego domu w Stanach.

Kręcąc się po mieście turystycznymi szlakami trafiamy do salonu masażu, gdzie wybieramy najbezpieczniejszy, naszym zdaniem, zabieg godzinnego masażu stóp.

Kręcąc się po mieście turystycznymi szlakami trafiamy do salonu masażu, gdzie wybieramy najbezpieczniejszy, naszym zdaniem, zabieg godzinnego masażu stóp.

Koza z nosa masażysty ląduje na dolnej części stopy Jacka zgodnie z naszymi przypuszczeniami i zostaje sprawnie wtarta w piętę kolistymi ruchami małej wietnamskiej dłoni.

 

>>>Koniecznie przeczytaj poprzednie części wyprawy: pierwszą, drugą, trzecią, czwartą, piątą, szóstą, siódmą, ósmą, dziewiątą, dziesiątą i jedenastą!!! <<<


- „Tak, to najgorszy masaż stóp” - Potwierdził z opóźnieniem Jacek. „Przerywamy i wychodzimy?” - dodał szybko. Gdy skończył zadawać to pytanie na mojej nodze masowanej przez wietnamską kobietę siada mucha. Masażystka oklepując mnie po łydkach zwinnym ruchem szybkiej dłoni wali mnie w miejsce gdzie siedzi mucha i zakończa żywot owada miażdżąc go na moim kolanie.


Teraz już rozbroili nas totalnie i nie potrafimy opanować śmiechu czym wprowadzamy masażystów w małe zakłopotanie.

Bardzo dziwny jest ten salon masażu. Chyba masują nogi po raz pierwszy w życiu. Zaczynam sądzić, że masaż stóp, który wybraliśmy to chyba jedyna usługa w tym salonie, która nie wymaga założenia prezerwatywy...

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści