Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Turystyka Wyprawy motocyklowe Motocyklem po Wietnamie: CZY ZIEMIA KRĘCI SIĘ JESZCZE WOKÓŁ SŁOŃCA? [Dzień 4] Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Wyprawy

Motocyklem po Wietnamie: CZY ZIEMIA KRĘCI SIĘ JESZCZE WOKÓŁ SŁOŃCA? [Dzień 4]

Śpię w dwóch kurtkach, spodniach i grubych skarpetach przykryty cienką derką i szczękam zębami z zimna. W hotelu nie ma ogrzewania ani koców do przykrycia. O 4 nad ranem osiągam apogeum wychłodzenia. Determinacja i chęć przeżycia zrywa mnie z łóżka i latam po pokoju szukając czegokolwiek czym mógłbym się dodatkowo przykryć.

 Jacek jakoś to wytrzymuje, albo i nie, tylko może nie pieści się ze sobą jak ja. Rozglądam się po pokoju. Oprócz zakurzonych mebli nie ma niczego, dosłownie niczego czym mogę uratować się przed hipotermią. Zapalam światło, żeby mieć lepszy obraz całej sytuacji. Spod mojego łóżka wybiega duży karaczan i biegnie zygzakiem przed siebie. Wymiatam go delikatnie za drzwi i wracam do swoich poszukiwań. Duże zasłony przykrywające zakurzoną szybę okienną zdają się być moją ostatnią deską ratunku. Jestem tak zdeterminowany, że jestem gotów wyrwać je razem z karniszem byle tylko czymkolwiek się owinąć i minimalnie podnieść temperaturę swojego ciała.

 

Zobacz poprzednie odcinki: część pierwszą oraz drugą.

                                      

Co się tu dzieje z tą temperaturą? Miało być przecież 20 stopni ciepła? Zostawiamy w tyle nasz opustoszały kurort z łodziami rybackimi i ruszamy na południe licząc, że tam będzie jakieś słońce. Mimo chłodu jedzie się dosyć przyjemnie. Mijamy pola ryżowe i barwnie udekorowane cmentarze. Po drodze wypatruje jakiegoś straganu z odzieżą, żeby docieplić się czymkolwiek. Znajdujemy sklep z pseudo militarnymi ubraniami a na nim cudny płaszcz wykonany z jakiejś dziwnej mieszanki gumy.

 

 

O dziwo pasuje na mnie jak ulał. Fasonem przypomina jeden z tych płaszczy, który każdy latający po parkach i straszący kobiety ekshibicjonista zapewne ma w swojej szafie. Sprawdzi się rewelacyjnie, bo nie dość, że klawo wygląda to jeszcze ma właściwości przeciwdeszczowe. Praktyczność, prostota wykonania i elegancja w jednym. Jestem nim zachwycony. Po kilku kilometrach jazdy odkrywam jeszcze jedną jego zaletę: w połaciach płaszcza od wewnętrznej strony znajdują się jakby kieszonki, do których po wsunięciu kolan podczas jazdy nie podwiewa całości.

 

Po przejechaniu 160km mamy dosyć jazdy na dziś. Ten niewielki dystans jechaliśmy ponad pół dnia. Jacek koniecznie chce znaleźć fryzjera i poddać się zabiegowi golenia. Nie jest to łatwe, bo większości salonów fryzjerskich nie chce podjąć się wykonania takiej usługi. Po długich poszukiwaniach udaje nam się znaleźć golibrodę, który podejmuje się tego zadania. Na fotelu obok siedzi babka podłączona do gigantycznej lokówki, wyglądającej jak jakaś cewka Nikolaja Tesli, lub mikro statek kosmiczny. Z urządzenia wychodzi cała masa wtyczek i przewodów. Wszystko wygląda bardzo komicznie niczym jakaś scena z „Powrotu do Przyszłości”.

 

 

Siadam na fotelu obok Jacka, zamykam oczy i ucinam sobie cudowną drzemkę. Wieczorem weryfikujemy nasz plan podróży. Mieliśmy jutro pojechać do Laosu, jednak czujemy, że przy tempie naszej jazdy nie będzie to możliwe. Bardzo chciałem zobaczyć Laos, ale niestety będę musiał pozostawić tę destynację na kolejny wyjazd. Dojeżdżamy do miasta Vinh. Zrobiliśmy dzisiaj jedynie 160km, a wczoraj 180km. Przed nami jeszcze 1600km. Dystans, który naszymi motocyklami w Europie pokonalibyśmy nie mecząc się specjalnie w dwa dni tutaj na tych naszych małych motorkach urasta do rangi mega wyzwania. To trochę tak jakbyśmy chcieli pojechać jakimiś skuterkami na wakacje z Polski do Chorwacji a dodatkowo nasze motocykle zaczynają się powoli sypać, ale o tym napisze jutro..

 

 

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści