Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Motocykl elektryczny – przyszłość, która się dokona Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Motocykl elektryczny – przyszłość, która się dokona

Normy czystości zabiły dwusuwy i stają się coraz większym zagrożeniem dla silników czterosuwowych. Obserwując reakcje i komentarze użytkowników na wszelkie newsy czy informacje o pojazdach elektrycznych często widać zdecydowany sprzeciw a momentami wręcz agresję.

Dlaczego tak się dzieje?

Odnoszę wrażenie, że człowiek najbardziej boi się nieznanego. Pamiętacie wprowadzenie motocykli z ABS? Na wielu forach rozpoczęła się agresja. „Nikt nie będzie mi narzucać woli z góry”, „ABS wydłuża drogę hamowania więc jest niebezpieczny”, „dlaczego EU nam coś narzuca” – grzmieli lokalni wieszcze na wszelkich forach.

Owszem, pierwsze systemy były niedoskonałe, ale dziś technika znacznie poszła do przodu. Każdy, kto pokonał dłuższą trasę motocyklem drogowym z ABS, szczególnie w okresie „późno-jesiennym” przy dużej wilgotności szybko stawał się zwolennikiem tego rozwiązania. Wyposażenie danego modelu motocykla w ABS nierzadko stawało się argumentem za zakupem używanej sztuki.

 

 

W sezonie 2018 do sprzedaży trafi Vespa Elettrica...

 

Zaryzykuję stwierdzenie, że z elektrykami jest podobnie. Pierwsze pojazdy elektryczne miały grację i polot starych, zakładowych wózków akumulatorowych: słaba sprawność, duża masa i osiągi porównywalne z zamęczonym koniem na szlaku do Morskiego Oka a przede wszystkim czas ładowania dłuższy od istnienia wszechświata.

 

Tymczasem technologia i sprawność baterii znacznie idą do przodu. Skraca się także czas ładowania. Sprawność silników elektrycznych jest wysoka i ponad dwukrotnie przewyższa spalinowce. Oznacza to, że marnotrawimy dużo mniej energii. Silniki elektryczne maja liniowy przebieg momentu obrotowego, mogą płynnie pracować przy dużo niższych obrotach, nie potrzebują tak skomplikowanych przekładni, jak spalinowce.

 

Eliminujemy zatem mechaniczną komplikację konstrukcji a przebieg osiągów jest niedostępny dla spalinowców. To nie wszystko. Elektryki nie generują w miejscu eksploatacji zanieczyszczeń i hałasu. Energia elektryczna jest tańsza i może być pozyskiwana w sposób czysty. Utylizację i produkcję baterii z pewnością da się uczynić bardziej przyjazną środowisku a serwis mechaniczny będzie znacznie mniej skomplikowany (pomyślcie o regulacji rozrządu, wymianie łańcuchów, tłoków, panewek).

 

Pojazd z rozładowanymi bateriami waży tyle samo co z pełnymi. Baterie możemy umieścić w różnych miejscach co oznacza, szczególnie w sportowych pojazdach, optymalne wyważenie przez cały wyścig. Jeśli ich ładowanie jeszcze spadnie, w zasadzie ciężko będzie znaleźć duże wady tych konstrukcji.

No to teraz kilka słów o wadach. Elektryki nie generują dźwięku. Osoba, która uwielbia odgłos pojazdów wyścigowych zapewne się zawiedzie. Ale zyska na tym otoczenie. Mieszkam przy ruchliwej ulicy i dźwięk katowanego starego ściga z wybebeszonym tłumikiem o trzeciej w nocy powoduje, że mam ochotę delikwenta stłuc na kwaśne jabłko.

 

 W przypadku elektryków z pewnością da się stworzyć dźwięk wg życzenia i zintegrować go z systemem nagłośnienia kasku. Pojawiają się przy tym duże możliwości: lubicie sportowe L-Twiny, katowane, rzędowe trójki czy wysokoobrotowe dwusuwy? A może klasyczne single w wydaniu Brytyjskim? Wybieracie odpowiednie ustawienie i do Waszych uszu dociera dźwięk jeszcze bardziej rasowy, niż w obecnym spalinowcu i to bez uciążliwości dla otoczenia. Wszystko jest do zrobienia, o ile oczekuje tego rynek.

 

Myślę, że nie ma sensu przejmować się tym, co wydaje się nieuchronne. Nie sądzę, żeby pojazdy spalinowe, zwłaszcza używane zniknęły jeszcze przez wiele lat. A z elektrykami będzie jak z ABSem – dopóki każdy z nas nie zrobi tym kilkuset kilometrów-z pewnością się nie przekona.

 

Ja w każdym razie poczekam do pierwszych takim sprzętem dopiero wówczas będę mógł wyrobić sobie zdanie, teoria przekonuje do elektryków. A praktyka? Czas pokaże…

 

 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści