-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Sport Rajdy motocyklowe Lindner po debiucie w ADDC 2019: "jestem o niebo mądrzejszy" Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Rajdy

Lindner po debiucie w ADDC 2019: "jestem o niebo mądrzejszy"

Arkadiusz Lindner wrócił właśnie do Polski z rajdu Abu Dhabi Desert Challenge, który okazał się bardzo wymagający zarówno dla niego, jak i jego maszyny. W ciągu pięciu ciężkich dni ścigania się po pustyni Liwa, łódzki zawodnik poznał prawdziwy przedsmak rajdu Dakar, w którym wystartuje już w przyszłym roku.

29. edycja Abu Dhabi Desert Challenge była bardzo nieprzewidywalna już od samego początku. Wielu zawodników, w tym także Arkadiusz Lindner i jego zespół, przybyli do Zjednoczonych Emiratach Arabskich na kilka dni przed rozpoczęciem rajdu, aby zaaklimatyzować się i przyzwyczaić organizmy do pustynnego słońca i wysokich temperatur. Na miejscu okazało się jednak, że jest deszczowo i zimno jak na tamtejsze warunki. Dopiero w dniu rozpoczęcia rajdu na stałe powróciło palące słońce i temperatury przekraczające 40 stopni Celsjusza.

 

 

Polski zawodnik z Łodzi miał świadomość tego, że nagła i wysoka zmiana temperatur może być dla niego groźna, dlatego starał się oszczędzać siły. Przez ponad 200 km pierwszego odcinka specjalnego Arek jechał dobrym, równym tempem i wszystko szło zgodnie z planem. Jednak przez źle dokręcony na strefie tankowania camelbak jego zapas wody niestety skończył się na około 50 km przed metą. Skutkowało to odwodnieniem i znaczącym spadkiem tempa jazdy. Arek dojechał do mety, ale był w bardzo słabej kondycji fizycznej, a pełnię sił odzyskał dopiero pod koniec następnego dnia, w którym niestety, za sprawą zerwanego roadbooka, znacznie zwolnił tempo w ostatniej części drugiego oesu, szukając strzałek, śladów i innych zawodników na horyzoncie.

 

Gdy wydawało się już, że od trzeciego etapu będzie mógł w końcu odrabiać straty do uciekających w klasyfikacji generalnej rywali, los zesłał mu kolejną lekcję pokory w postaci przegrzewającego się układu hamulcowego. Problem okazał się bardzo poważny i trudny do rozwiązania. 39-letni kierowca quada Can-am szukał wszelkich sposobów, które pozwoliłyby mu na płynna jazdę. Najbardziej skutecznym rozwiązaniem było po prostu nie używanie hamulców i pozbycie się płynu z układu, aby nie powstawało ciśnienie, a to wiązało się ze zdecydowanie wolniejszą jazdą.

 

Po czwartym etapie i nocnej pracy mechanikanad przebudową systemu hamowania udało się rozwiązać największe problemy oraz dać nadzieję na możliwość podjęcia walki z rywalami w ostatnim dniu rajdu. Plan się sprawdził, a jedyny w stawce quad z napędem na dwie osie dojechał do mety piątego etapu na drugim miejscu, mimo jeszcze innych technicznych niedomagań maszyny, które towarzyszyły Arkowi także w ostatnich dwóch dniach ścigania. Kilka elementów wciąż skutecznie wpływało na utratę cennego czasu przejazdu. Są one do wyeliminowania, gdyż dopiero w skrajnie gorących warunkach dały o sobie znać mimo, wielu testów przeprowadzanych wcześniej w Europie. Zespół znalazł już rozwiązania, ale wymagają one dopracowania, aby kolejne rajdy, rozgrywane w równie skrajnie gorących warunkach przebiegły już bez podobnych problemów.

 

- Wbrew pozorom bardzo się cieszę z przebiegu całego rajdu, ponieważ jestem o niebo mądrzejszy. Pomimo tych wszystkich problemów, które zabrały mi na pewno kilkadziesiąt minut, osiągnąłem i tak satysfakcjonujący wynik. Wszystkie te sytuacje potwierdziły, że w motorsporcie często na wynik mają wpływ najdrobniejsze szczegóły. Dużo wcześniej trzeba umieć przewidzieć problemy, które mogą pojawić się w najmniej oczekiwanym momencie, a jak już się to przewidzi, to trzeba także znaleźć rozwiązanie i przetestować je przed rajdem. Ten rajd był dla nas poligonem doświadczalnym przed nadchodzącym Dakarem. Wiemy, co musimy jeszcze dopracować i poprawić, a bez testów na takich terenach jak ten w Abu Dhabi nie moglibyśmy nawet myśleć o ukończeniu Dakaru. Najważniejsze jest jednak to, że mam wspaniały zespół, który jest w stanie przenosić góry oraz realizować nawet najbardziej skomplikowane i, wydawać się mogło, niemożliwe projekty. Dziękuję więc całemu squadowi Lindner Team za wykonanie kolejnego, tak ważnego zadania na naszej "#drodze do Dakaru" - podsumowuje Arkadiusz Lindner.

 

Kolejny etap drogi do Dakaru Arkadiusza Lindnera to dziesięciodniowy maraton Silk Way Rally, który rozpocznie się 6 lipca w rosyjskim Irkutsku, a zakończy w chińskim Dunhuang. Zapraszamy na instagram Arkadiusza Lindnera, gdzie zawsze znajdziecie najświeższe informacje oraz relacje wydarzeń, a także na fanpage’u zespołu Kingsquad Lindner Bros oraz stronę lindner91.com

 

Fot. Serwis prasowy Lindner team

 

...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści