Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Jesienne dylematy – motocykl sprzedać, kupić, zostawić. Nowy czy używany… Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Jesienne dylematy – motocykl sprzedać, kupić, zostawić. Nowy czy używany…

W życiu motocyklisty zawsze przychodzi moment, kiedy zaczyna mieć dość swojego motocykla. Spędził z nim kilka sezonów, znudził się, chciałby pojeździć czymś zupełnie innym. I podejmuje decyzję – chcę zmienić motocykl. Zaczynamy myśleć o zakupie motocykla. Nowy czy używany? Na tym etapie jeszcze nie wiadomo.

Decyzja podjęta. Rozpoczyna się przeglądanie aukcji internetowych. Stary motocykl wyceniony, ogłoszenie wystawione, więc jeszcze tylko analiza własnych funduszy i droga do nowego sprzętu otwarta. Dołożę trzy tysiące i już będę miał… (tutaj wpada nazwa motocykla do niedawna dla nas niedostępnego finansowo). Znowu przeglądamy aukcje i trafiamy na interesujący nas pojazd. A że znajduje się niedaleko – wsiadamy w samochód i przynajmniej obejrzymy, może zadatkujemy.

 

Na miejscu zastajemy takiego parcha, że nawet sprzedawca wstydzi się do niego podejść. Wkurzeni wracamy do domu. Znów portale, aukcje, przeglądamy setki ogłoszeń, pod uwagę bierzemy różne modele, różnych producentów i nagle dochodzimy do wniosku: 90% ofert to syf a jesteśmy zbyt biedni, żeby przesiąść się na coś dużo droższego ale w słabym stanie technicznym. Może nówka, kredyt, leasing – przegląd wyprzedaży salonów – i olśnienie – motocykle, wraz z końcem  sezonu ewidentnie tanieją. Do tego kuszą mnóstwem dodatków i atrakcyjnymi sposobami finansowania: raty, leasing i to na całkiem fajnych warunkach.

 

Wracamy do domu, podekscytowani rozmawiamy z partnerką. Szybko okazuje się, że chciałaby, żebyśmy kupili sobie nowy motocykl, ale wcześniej obiecywaliśmy remont mieszkania,  wyspawanie podłogi w jej aucie czy wyjazd na Sylwestra – zbici z tropu zaczynacie rozmyślania. Niby można postawić na swoim, ale w końcu jakiś kompromis musi w domu być.

 

Cierpliwie znosiła mnóstwo waszych pomysłów, wyjazdy, zakupy akcesoriów do moto, ale władowanie się na cztery lata w raty, zwłaszcza że planujecie powiększenie rodziny może okazać się słabym pomysłem. Mimo przyzwoitej pensji wasza zdolność finansowa na co dzień znacznie się zmniejszy. Dojdzie serwis w ASO, ubezpieczenie z AC i pewnie jeszcze jakieś koszty... W tym momencie powstaje pytanie: czy nowy motocykl jest tego warty?

 

Zaczynacie myśleć spowrotem o Waszym starym sprzęcie.

Jest pewny, w niezłym stanie, ma całkiem akceptowalne osiągi, a na targach motocyklowych pojawiło się kilka fajnych sprzętów na nadchodzący rok. I dochodzicie do prostego wniosku – może zrobić ten remont, żeby zamknąć kobiecie usta a za rok zmienić sprzęt na coś jeszcze fajniejszego?

 

Chwile później rezygnujecie ze sprzedaży motocykla, przecież nie był zły, włożyliście mnóstwo kasy w dodatki, a poza tym, jesteście w niego wjeżdżeni i znacie słabe punkty…

 

Tak, macie rację – w tym myśleniu jest pułapka – postępując zgodnie z tym schematem nigdy nie zmienicie motocykla, albo zrobicie to za dziesięć lat. Z drugiej strony, czy to coś złego? Jeśli zmieniać sprawdzony sprzęt to tylko na dużo lepszy. Porównywalny, albo trochę lepszy to strata czasu i pieniędzy...

 

 

 

 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści