Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Porady Jak uniknąć wypadku motocyklowego? Wystarczą proste zasady... Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Porady

Jak uniknąć wypadku motocyklowego? Wystarczą proste zasady...

Powinienem zacząć jak typowy telemarketer dzwoniący do klienta z super ofertą – dzięki naszej radzie odmienisz swoje życie, staniesz się kimś lepszym, narodzisz się na nowo. A tak naprawdę wcale nie jest mi do śmiechu. Codzienny przegląd internetu to przynajmniej dwie-trzy wstrząsające informacje dotyczące poważnego wypadku z udziałem motocyklisty.

W Warszawie pijany motocyklista uderzył w samochód, chwile później w wyniku wymuszenia zginął kierujący innym motocyklem. W międzyczasie w kolizji niegroźnych potłuczeń doznał prowadzący skuter. Jeszcze gdzieś indziej ludzie zatrzymali pijanego kierowcę auta, który potrącił motocyklistę i próbował zbiec z miejsca wypadku.

 

Każda osoba, która czyta ogólnopolskie media i widzi takie informacje, może mieć tylko jedno wyobrażenie. Motocykliści to przestępcy, samobójcy, pijacy i dawcy organów. To bardzo krzywdzące, bowiem jeśli sprawdzimy przyczyny, to strzelam, że przynajmniej w 70% przypadków bezpośrednią przyczyną był błąd innego uczestnika ruchu – wymuszenie, zajechanie i wiele innych grzechów. Oczywiście błąd kierowcy auta może wynikać z różnych przyczyn: zła widoczność, oślepienie słońcem, zła ocena dystansu, cokolwiek. Czasami jadąc z nadmierną prędkością nie dajemy kierowcom szansy nas zauważyć. Ale ja nie o tym.

 

Zakładając, że większość wypadków dzieje się z dwóch powodów: nieustąpienia pierwszeństwa i nadmiernej prędkości. Więc przyczyny znamy – pozostaje przeciwdziałać sytuacji. Jak to robić? Już odpowiadam.

 

Po pierwsze zmniejsz prędkość. To straszny banał, ale na autostradzie, szczególnie pustej, znaczne przekroczenie prędkości wiąże się najczęściej maksymalnie z odpowiedzialnością karną. Robiąc to samo w mieście, nie dajemy innemu kierowcy szansy się zauważyć. Całkowicie eliminujemy margines na reakcję swoją i innych uczestników ruchu.

Na odcinkach bez skrzyżowań, świateł, czy „zawrotek” nie musimy drastycznie zwalniać. Przed skrzyżowaniami, szczególnie bez wydzielonych faz skrętu, przy wjazdach o kiepskiej widoczności, posesjach z wysokim płotem, szczególnie tam, gdzie są szyldy firm, przy rzędzie zaparkowanych aut na poboczu – zawsze zwalniamy. Nie wiadomo, czy jakaś „śpiąca królewna” nie włączy się „na sztukę” gadając przez telefon dokładnie przed nasze przednie koło. Co z tego, że mieliśmy pierwszeństwo skoro w pewnym wieku kości przestają się dobrze zrastać, a rekonwalescencja trwa lata. Na nagrobku też nie chciałbym napisu „miał pierwszeństwo przejazdu”.

 

 

strony

...
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści