Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Porady Jak sprzedać motocykl, czyli jak napisać ogłoszenie sprzedaży motocykla? Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Porady

Jak sprzedać motocykl, czyli jak napisać ogłoszenie sprzedaży motocykla?

Nadeszła jesień. Jedni z nas cały czas nawijają kilometry na koła swoich motocykli, inni już przesiedli się do samochodów, albo innych, zastępczych środków transportu. Nieważne jednak do której grupy się zaliczasz, bo właśnie teraz każdy z nas zaczyna powoli myśleć o przyszłym sezonie. A może zmienić motocykl? Może kupić coś nowego na nowy sezon? No tak, ale trzeba sprzedać pojazd, który teraz posiadamy. No właśnie, jak to zrobić, by sprzedaż odbyła się szybko i bezproblemowo.

Jako handlowiec, w różnych motocyklowych dealerstwach, przez 10 lat mojej pracy sprzedałem setki jednośladów, i to nie tylko tych nowych. Często przychodzili do mnie klienci, mówiąc, że jeżeli odkupię ich pojazd, albo pomogę w sprzedaży, bo im to jakoś nie wychodzi, kupią u mnie nowy motocykl. Zatem pomagałem. Często też łapałem się za głowę widząc ogłoszenie, które wystawił właściciel niesprzedawalnego, wg niego, pojazdu. Po prostu wiedziałem, dlaczego się nie sprzedaje. Oto jak przygotować ogłoszenie i jak przeprowadzić proces sprzedaży, żeby było… miło i skutecznie:

 

Zdjęcia są najważniejsze

 

Wszyscy kupujemy oczami. Jeżeli pojazd nam się spodoba, jesteśmy w stanie przejechać po niego pół Polski. To właśnie zdjęcia w głównej mierze sprawiają, że ktoś zainteresuje się naszą ofertą. Jak zrobić dobre zdjęcia? Nikt nie wymaga artystycznych zdolności, nawet lepiej, jeżeli zdjęcie będzie niezbyt „pozowane”, z niewyszukanym tłem – wystarczy gładka ściana garażu, czy bloku.

 

Koniecznie fotki róbmy za dnia, muszą być dobrze skadrowane i ostre. Do ogłoszenia najlepiej dodać około 8 zdjęć. Po jednym z każdej strony motocykla (jeżeli wszystkie zdjęcia zrobimy z jednej strony, ktoś może pomyśleć, że coś mamy do ukrycia). 5 zdjęć to fotki detali, którymi chcemy się pochwalić. Jedno zostawmy sobie, aby pokazać jakiś minus wizualny naszego motocykla. Każde moto ma jakąś rysę, jakieś niedociągnięcie, patent, czy delikatne uszkodzenie. Pokażmy na zdjęciu chociaż jedną taką rzecz – wzbudzimy tym zaufanie naszego potencjalnego kupca, będziemy dzięki temu bardziej wiarygodni.

 

Bardziej ambitni sprzedający mogą naprodukować kilkadziesiąt zdjęć każdego detalu motocykla i zawrzeć w ogłoszeniu link do ich pobrania, czy też link do serwera, na którym zdjęcia te zostały umieszczone. Najgorliwsi nagrywają film z odpalaniem sprzęta, przechadzką wokół niego i umieszczają go np. na YT. Ale spokojnie, nie jest to nic obowiązkowego. Poniżej prawidłowo ogranięty temat zdjęć pewnej cebry z pewnego portalu aukcyjnego:



 

Umyj mnie

 

Zanim zabierzesz się za robienie zdjęć – porządnie umyj sprzęta. Nawet jeżeli to GS, albo inne enduro, które dużo profesjonalniej prezentuje się umorusane w błocie. Czysty, świecący się aż pojazd wzbudza większe zainteresowanie kupującego. Klient wcale nie musi wiedzieć, że pojazd został odpicowany wizualnie dopiero na sprzedaż, a na co dzień jeździliście umorusanym zgniłkiem. Jeżeli pomyśli, że właściciel jest pedantem – tym lepiej dla nas.

 

Uwaga – jeżeli zdecydujecie się dopieścić lakier pastą lekko ścierną – koniecznie doczyśćcie pozostałości po niej. Co innego pojazd zadbany, a co innego gdy nosi ślady „ratowania” wyglądu. To na pewno nie pomoże.

 

Łatwe do usunięcia usterki i detale

 

Oprócz doczyszczenia, ważne jest, żeby przed zrobieniem zdjęć motocykl doprowadzić do jak najlepszego stanu technicznego – przynajmniej wizualnie. Nie musisz czyścić gaźników, wymieniać klocków hamulcowych itp. – tego przecież nie widać. Jednak naciągnij łańcuch, napompuj opony, dokręć i uzupełnij brakujące śrubki, upnij wystające kable itp… Niech na zdjęciach motocykl wygląda tak, jakby jego stan techniczny był wprost bez zarzutu i niech żadne patenty nie rzucają się w oczy – a najlepiej je usuń. To, że tobie nie przeszkadzało niechlujne poprowadzenie kabli, nie znaczy wcale, że nie będzie ono przeszkodą w zakupie twojej sztuki przez potencjalnego, nowego właściciela. Dla ciebie chwila roboty, dla klienta zagwozdka – skoro nie chciało mu się zrobić tak prostej rzeczy, to czy chciało mu się wymieniać olej co 6 tys. km?

 

Opis musi stanowić uzupełnienie zdjęć

 

Opis historii i aktualnego stanu twojego pojazdu jest bardzo ważny. Ogłoszenie o treści:

 

Sprzedam motocykl model CBR600, stan jak na zdjęciach, więcej info pod numerem telefonu

 

jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu, ale ile takich właśnie ogłoszeń znajdziesz na serwisach aukcyjnych!? Niech twoje ogłoszenie wyróżnia się wśród nich! Opis w ogłoszeniu daje nam nieograniczone możliwości przekazania PRAWDZIWYCH informacji nowemu właścicielowi. Dobrze przemyślany opis sprawia, że klient po prostu chce być właścicielem twojego pojazdu.

 

Jak dobrze opisać swój pojazd? Po pierwsze konkrety. Nikogo nie interesuje opowieść od kogo kupiliście motocykl i jak on płakał jak go sprzedawał, czy jak to latami zbieraliście kasę na ten wymarzony sprzęt. Napiszcie zgodnie z prawdą wszystkie plusy waszego motocykla (w tym zamontowane akcesoria, dodatki). Napiszcie co zostało w nim zrobione, wymieńcie dokładnie aktualne czynności serwisowe (nie, że wymienialiście klocki 12 tys. km temu), ale też nadmieńcie co jest do zrobienia. Może nie musicie pisać wszystkiego jak na spowiedzi, ale najważniejszą rzecz – np. niedługo, za jakieś 3 tys. km, do wymiany tylna opona.

 

Przekażcie też w ogłoszeniu swoje emocje, które podkreślą, że z waszym pojazdem łączy was więź – to potwierdzi, że dbaliście o niego. Warto też podać powód sprzedaży. Poniżej znajdziecie całkiem zgrabny opis motocykla znaleziony na jednym z portali aukcyjnych:



 

Rozmowa przez telefon

 

Jest równie ważna, jak nie ważniejsza od opisu. Jeżeli ktoś dzwoni, to znaczy, że dotychczasową robotę zrobiliście dobrze! Gratulacje! Jest zainteresowany klient, to najważniejsze. Przede wszystkim musicie być miłymi. Choć oczywiście pewnie nie będziecie się przyjaźnić kupcem, to jednak dużo przyjemniej robić interesy z kimś miłym, niż z bucem. Uwierzcie mi, że to bardzo ważne. Człowiek z którym rozmawiacie przez telefon jest klientem – dlatego też należy go traktować z szacunkiem. Bądźcie kulturalni, odpowiadajcie na pytania zwięźle i bez kręcenia oraz opowiadania farmazonów. Najważniejsze jest, żeby to co napisaliście w ogłoszeniu zgadzało się z tym co mówicie – 100%, że człowiek zanim do was zadzwonił, na pewno 10 razy przeczytał opis. Może zatem zadawać pytania, na które odpowiedź jest już czarno na białym w waszym ogłoszeniu…

 

Nie warto też kłamać. Prawda wyjdzie na jaw przy oględzinach, a nawet jeżeli klient kupi motocykl, którego opis nie będzie zgadzał się z tym co jest naprawdę, może dochodzić swoich praw na zasadach rękojmi. Jeżeli nie sfotografowaliście jakiegoś feleru, jeżeli nie napisaliście o nim w ogłoszeniu – może właśnie teraz jest moment na to, by wspomnieć o zarysowanej ladze, albo zamocowanym na patencie lusterku.

 

Negocjacje

 

Jeżeli klientowi nawet wszystko będzie pasować w waszym pojeździe, to na pewno nie będzie pasować mu cena. Przyjęło się, że nie sprzedajemy motocykla za cenę, którą umieścimy w ogłoszeniu, bo klientowi zawsze coś trzeba opuścić. Stąd różne czytelne zabiegi sprzedających, polegające na ustalaniu cen typu 11 200 zł. Wiadomo, że chcemy 11, a 200 upuścimy. Ja radziłbym coś innego. Jest jesień, nie mamy ciśnienia na sprzedaż na już w tej chwili. Spróbujmy zatem wystawić nasz motocykl trochę drożej niż byśmy finalnie mogli go sprzedać. Chcesz wziąć 11? Wystaw za 12 500. Być może ktoś szuka takiego właśnie modelu, być może takiego malowania, a może trafimy kogoś, dla kogo cena nie gra roli (takich klientów każdemu z nas życzę).

 

Negocjacje warto odbyć już przez telefon – np. powiedzieć, że jeżeli wszystko się potwierdzi, co mówię, to sprzedam go za równe 12 000 zł. Cwaniak, który przyjedzie z drugiego końca Polski może próbować zagrać va banque – biorę go za 11, a jak nie, to jadę do domu. Pozwólcie mu jechać. Jeżeli pojazd rzeczywiście mu się spodobał, nie będzie chciał wracać na pusto do domu. Jedni Ślązacy objechali moje osiedle dookoła i wrócili po mój motocykl – ich blef na mnie nie zadziałał. Motocykl kupili po cenie, jaką chciałem. Warto być twardym, jeżeli wiecie co sprzedajecie.

 

Ogólnie mówi się, że motocykle używane są droższe na wiosnę, a tańsze jesienią… Może i tak, bo jesienią odpada nam problem garażowania pojazdu, dbania o niego przez całą zimę, a środki uzyskane ze sprzedaży możemy zainwestować, bo wydać je będziemy musieli dopiero za kilka miesięcy. Także lepiej jest sprzedać motocykl na jesieni, bo mamy więcej czasu na znalezienie jego godnego następcy. Zatem tylko udanych transakcji wam życzę!

 

Powiązane materiały

PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści