Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze Elektryczny KTM Freeride E SX vs Freeride 350 - potyczka w wolnym stylu Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu
 
Buty Sidi Crossfire 2
 
 
Kask Rocc 729
 
 
Rękawice ONeal Butch Carbon
 
 
Gogle Blur B2
 

Laboratorium

Elektryczny KTM Freeride E SX vs Freeride 350 - potyczka w wolnym stylu test, opinie i oceny

Temperatura za oknem nie sprzyja jeździe na motocyklu i nawet w offroadzie ciężko jest wytrzymać dłużej niż parę okrążeń na torze. Jednak gdy KTM zaprosił naszą redakcję na testy elektrycznego Freeride’a, nie mogłem odmówić. Byłem bardzo ciekaw, jak elektryczna crossówka wypadnie w porównaniu ze swoją spalinową wersją KTM Freeride 350.

Zobacz też: Kawasaki - przetestowaliśmy czterosuwowe crossówki na rok 2015

 

Wiem, że wielu z was wzdryga się na myśl o elektrycznych motocyklach w motocrossie czy enduro, ale powiedzmy sobie szczerze: elektryczne pojazdy są przyszłością, czy to wam się podoba, czy nie. Z pewnością upłynie wiele lat, zanim elektryki zdobędą popularność, ale duże marki, takie jak KTM, BMW czy Yamaha, postanowiły już zacząć walczyć o rynek i wprowadzać swoje pierwsze seryjnie produkowane modele. W przypadku pomarańczowej marki z Mattighofen mamy do dyspozycji aż trzy odmiany Freeride: motocross, enduro i supermoto (dwie ostatnie odmiany posiadają homologacje drogową; swoją drogą ciekawe czy będzie można na nich jeździć z prawem jazdy kat. B?). Udało mi się przyjrzeć z bliska i przetestować dla was wersje MX. Pewnie jesteście ciekawi, jak wypadnie w konfrontacji z już od pewnego czasu produkowaną wersją z czterosuwowym silnikiem spalinowym.

Silnik

W elektrycznym KTM Freeride E znajdziemy chłodzony cieczą silnik typu PMAC. Dysponuje on mocą 22 KM, więc jest to ta sama moc, którą uzyskuje jego czterosuwowy odpowiednik w klasycznym Freeride. Niespodzianką jest moment obrotowy! Producent twierdzi, że elektryczny silnik generuje 42 Nm już od samego początku obrotów. Niestety, w praktyce tego nie czuć, mamy wrażenie, że motocykl jest łagodny, a jego reakcja na rollgaz jest nieco opóźniona.

 

 

 

Przeniesienie napędu jest bardzo płynne. Na elektrycznym Freeride czułem się jak podczas jazdy na skuterze z przekładnią CVT. 

Zawieszenie

Elektryczny Freeride, jak i jego spalinowy brat, został wyposażony w przedni widelec typu "upside  down". Ta jednokomorowa konstrukcja pochodzi z małego wyczynowego KTM SX 85. Z tyłu znajdziecie klasyczny dla KTM'a system PDS, czyli jeden amortyzator zamontowany bezpośrednio do wahacza (brak kiwaczek). Fabryczne zestrojenie zawieszenia jest miękkie i nie pozwala oddawać dalekich skoków. Przy lotach tzw. "płaskie" dobijanie było bardzo nieprzyjemne. Nie pomogło nawet zwiększenie kompresji amortyzatora. Ta miękka charakterystyka sprawia jednak, że Freeride nie męczy na niedużych, poprzecznych nierównościach. Nie zapominajmy, że nie są to sprzęty do ostrego wyczynu, a sposób zestrojenia "zawiasu" idealnie wpisuje się w zabawowy charakter maszyn.

Hamulce

System hamulcowy jest identyczny we wszystkich odmianach FR'a, jednak w elektryku dźwignia hamulca tylnego przeniosła się spod prawej nogi na kierownicę, w miejsce klamki sprzęgła.


Ten układ to z pewnością najsłabszy element wszystkich motocykli z rodziny FR. KTM przyzwyczaił nas do świetnych systemów hamulcowych od Brembo, niestety w przypadku wszystkich Freeridów do dyspozycji mamy tylko układ produkowany przez tajemniczą markę: "Formula". Jak widać KTM chciał obniżyć koszty, a niestety odbiło się to na jakości.

 

Głównym problemem podczas hamowania nie jest dozowalność siły hamowania, a jej skuteczność. Gdy już poznaliście jak działają hamulce w „dużych” modelach KTM'a, będziecie zawiedzeni siłą hamowania, jaką oferuje Freeride. Odniosłem wrażenie, jakby inżynierowie z Matinnghofen na fali upodobniana Freeride E do roweru downhillowego, zaadaptowali hamulce właśnie z tego typu sprzętu.

 

 

Przeznaczenie

Freeride jest motocyklem służącym głównie do zabawy i miłego spędzania czasu poza drogami. Teraz, gdy rodzinę FR'ów zasilił motocykl elektryczny, otworzyły się nowe możliwości. Dzięki temu, że motocykl nie generuje spalin ani hałasu, będziecie mogli jeździć tam, gdzie dotychczas było to niemożliwe. Na większości polskich torów MX obowiązuje zakaz treningu w niedzielę i święta, ale elektrycznego KTM'a to nie dotyczy, bo nie generuje on uciążliwego hałasu. Możecie też bez przeszkód ćwiczyć na przydomowej miejscówce bez obaw, że hałasem doprowadzicie sąsiadów do szewskiej pasji.


Niestety, Freeride mimo swych licznych zalet nie jest prawdziwym motocyklem crossowym, więc jeśli chcecie naprawdę ostro jeździć i daleko skakać, nie sprosta on waszym oczekiwaniom. 

Ile to kosztuje?

Być „eko-frendly” i jeździć motocyklem elektrycznym jest teraz w modzie, ale nie owijajmy w bawełnę - kosztuje to nie mało. Zakup Freeride SX w odmianie z silnikiem elektrycznym to wydatek 48000 zł (odmiana EXC z homologacją drogową – 49300 zł). Do motocykla warto by dokupić drugą baterię, bo jazda w cyklu godzina jazdy-półtorej godziny ładowania wydaje się bezsensowna. Koszt drugiej baterii to 15000 zł. Nie jest to niska kwota, ale niestety innowacje kosztują.


W cenie Freeride E, wraz z dodatkowym akumulatorem, jesteście w stanie kupić razem, obydwa klasyczne Freeride (30000 zł dwusuw i 32000 zł czterosuw).


Jestem przekonany, że wraz z rozwojem technologi motocykli elektrycznych, ceny będą spadać. Póki co na zakup elektrycznego Freeride będą mogli sobie pozwolić tylko nieliczni.

 

Wrażenia z jazdy Freeride E

Gdy wsiadłem na małego KTM’a od razu poczułem, że coś tu nie pasuje. Spodziewałem się braku dźwigni zmiany biegów, ale brak tylnego hamulca pod prawą stopą lekko mnie zaniepokoił. Pewnie z zaciekawieniem zapytacie: "co się z nim stało?". Otóż dźwignia powędrowała na kierownicę, zastępując klamkę sprzęgła. Osobiście to rozwiązanie nie przypadło mi do gustu, jednak podejrzewam, że ludzie, którzy jeżdżą na rowerach górskich od razu poczują się na Freeride E jak ryba w wodzie.

 

 

 

Gdy już rozgościłem się na kanapie, postanowiłem od razu pójść na całego na torze w Mysiadle. Po naciśnięciu przycisku startera i włączeniu „trzeciego” najagresywniejszego trybu ruszyłem zdecydowanie do przodu. Studiując przed testem tabele z danymi technicznymi spodziewałem się ostrego kopa już od pierwszej chwili. Producent zapewniał, że maksymalny moment dostępny jest od samego początku obrotów silnika elektrycznego, ale niestety nieco się zawiodłem. Elektryczny Freeride reaguje z opóźnieniem na rozkazy wydawane za pośrednictwem rollgazu. Motocykl przyśpiesza łagodnie i liniowo, zupełnie nie jak na motocykl crossowy przystało. Mimo początkowych obaw przeskakiwałem wszystkie skoki na torze i z okrążenia na okrążenie czułem się coraz pewniej. Jestem przekonany, że tym elektrycznym motorkiem można jechać szybko, jednak wymaga to treningu i przełamania przyzwyczajeń nabytych podczas jazdy motocyklami spalinowymi. Do uzyskania pewnego porozumienia ze sprzętem niestety zabrakło mi czasu, ponieważ po niespełna godzinie ostrych motocrossowych harców akumulator się rozładował. Bez obaw, motocykl nie gaśnie znienacka! W pierwszej kolejności uporczywie informuje migającą czerwoną kontrolką, a gdy to zignorujemy, po pewnym czasie wejdzie w tryb „ledwo jadę”. Nie istnieje ryzyko, że motocykl przestanie przyspieszać przed skokiem czy innym niebezpiecznym elementem. Nie oszukujmy się - Freeride E, jak i jego spalinowy kolega, nigdy nie będzie motocyklem crossowym z prawdziwego zdarzenia i nie można go w takich kategoriach odbierać. Jest to sprzęt służący do zabawy i rozrywki, a nie do walki w sporcie wyczynowym. Dla mnie elektryczny KTM jest oderwaniem od poważnego świata motocrossu i zwiastunem nadejścia ery pojazdów elektrycznych w offroadzie. Powiem szczerze, że chciałbym mieć takie elektryczne cudo w swoim garażu. 

KTM FREERIDE 350 ONBOARD

KTM FREERIDE E sx ONBOARD

Więcej o motocyklach KTM

Strony:

Tagi

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
Oceń ten materiał:
Zobacz galerię

KTM Freeride E SX podczas testu MOTOGEN.

25
zdjęć
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści