Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Drogowa furia: "Dzień uprzejmości za kierownicą". Urwane lusterka, rozbite auta... Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Drogowa furia: "Dzień uprzejmości za kierownicą". Urwane lusterka, rozbite auta...

Piąty kwietnia jest „Dniem uprzejmości za kierownicą”. Agresja na drodze to niestety powszechne zjawisko, którego skutki mogą być niebezpieczne dla wszystkich uczestników ruchu.

W kwestii statystyk odsyłam was do materiału, który znajdziecie tutaj. Całkiem niedawno miałem okazję rozmawiać z kolegą, który jest psychologiem. Podczas jakiejś dyskusji poruszyliśmy temat agresji drogowej. Spytałem go, z czego może wynikać. Odpowiedź jest bardzo złożona.

 

Siedząc za kierownicą pojazdu (szczególnie samochodu) mamy poczucie bezpieczeństwa i anonimowości. To trochę jak za klawiaturą komputera. Wprawdzie auto ma tablice rejestracyjne, ale sami o tym nie myślimy. Jesteśmy anonimowi, izolowani od „przeciwnika” kaskiem, drzwiami auta a w sytuacji krytycznej bez trudu odjedziemy, czyli mamy możliwość ucieczki. Przy tym pojawia się wątek bezkarności. Inny kierowca nie ma czasu zareagować a co usłyszał wyzwisk, to nasze! A co! Nauczyliśmy „chama”.

 

 

 

Drugą sprawą jest chęć pouczania innego uczestnika ruchu. Pokazywanie innym błędów, stawianie się w pozycji wymagającego zwycięzcy. Kogoś lepszego. Codzienna frustracja, zażenowanie czy niska samoocena ma różne tła. W jednym przypadku będzie to zły dotyk z dzieciństwa, w innym neurotyczny szef a jeszcze w innym brak sexu, ignorancja ze strony partnera czy zwyczajne problemy finansowe. Do tego wszystkiego dochodzi zmęczenie wynikające z jazdy w korkach, pośpiech, czyli poczucie presji. Może to być presja czasu, pieniądza, jednym słowem, w naszej podświadomości narasta emocja: złość. Im jest większa, tym szybciej przechodzi w agresję.

 

„Spieszymy się, jest późne pomarańczowe, a ten baran przed nami staje. Jedź idioto, jeszcze trzech przejedzie. Co za „przegryw”. No i co się patrzysz debilu, jeździć nie umiesz? BMW się zachciało a na światełkach stajemy?”. Po zmianie świateł wyprzedzamy delikwenta i profilaktycznie pokazujemy mu środkowy palec. „A co, niech się nauczy”. Osoba, która zobaczyła obraźliwy gest zaczyna przyspieszać, żeby dojechać do agresora. Zaczyna się zajeżdżanie, obelgi, ostatecznie bijatyki.

 

 

Czy któraś z tych pań wygrała? :D

 

Słuchając wywodu kumpla zacząłem się zastanawiać jak dużo zależy od stanu codziennej równowagi. Jeśli jej nie złapiemy w życiu, będziemy agresywni w tym także na drodze. Problem jest złożony. Jesteście wściekli, miejcie tego świadomość, ale koleś na światłach nie jest winny, że wasze dziecko się nie uczy, żona ma was gdzieś a szef chce zwolnić. Problemem nie jest inny kierowca. Jest nim…wasz umysł i podświadomość, ego, duma – jakkolwiek to nazwiecie. Czyli po prostu wy!

 

Przyznam, że po wypowiedzi kumpla zacząłem się zastanawiać także nad sobą. Może faktycznie warto zacząć odpuszczać innym kierowcom. W końcu może wcale to nie oni są przyczyną mojej złości a tylko i wyłącznie ja i moje problemy. Spróbujcie. Dzień uprzejmości za kierownicą może być początkiem waszego nowego, lepszego „ja”…

 

 

Powiązane materiały

...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści