Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Prezentacje Dirtbike Husqvarna Team: pierwsze wrażenia z jazdy Husqvarną TE250i oraz TE300i Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Prezentacje

Dirtbike Husqvarna Team: pierwsze wrażenia z jazdy Husqvarną TE250i oraz TE300i

Jak zapewne wiecie właśnie zaczyna się nowa era 2T. To co jeszcze wczoraj było tylko teorią dziś staje się nową rzeczywistością wielbicieli hardenduro. Do Brennej zostaliśmy zaproszeni przez Husqvarnę już miesiąc przed oficialną prezentacją. Miejsce zostało wybrane nie przypadkowo, bywają tu takie sławy jak Adam Tomiczek, Rafał Sonik czy Adam Małysz i wiele innych byłych, ale też przyszłych gwiazd szeroko pojętego offroadu.

Na miejsce dotarliśmy po północy. Nocleg był zlokalizowany u podnóży zbocza góry a w tle było słychać muzykę biesiadną. Nam jednak bliżej było do snu niż do imprezowania.

 

Góra należąca do Pana Zbyszka, u którego spędziliśmy noc przywitała nas typowo angielską pogodą. Łąki na zboczu były tak nasiąknięte kilkudniowymi opadami, że ciężko było ruszyć z miejsca bez zrywania przyczepności.

 

 

 

 

 

Pan Zbyszek w swoim pickupie pokazał obszar, po którym możemy bezkarnie jeździć przez następne kilka dni. Nasze zadanie polegało na wytyczeniu trasy, na której dziennikarze motocyklowi oraz dealerzy Husqvarny będą nawijać motogodziny wtryskowymi dwusuwami.

 

Zadanie okazało się bardzo przyjemne, ale niosło za sobą niemałą odpowiedzialność. Trasa miała być zarówno ciekawa, jak i przejezdna dla wszystkich uczestników wydarzenia. Wytczyliśmy więc pętle, mającą 10 minut jednym ciągiem, ale z kilkoma opcjonalnymi atrakcjami. Jedną z nich był malowniczy potoczek z ostrymi kamieniami, który wraz z kilkoma dziennikarzami zdecydowaliśmy się zaatakować. Była to prawdziwa uczta dla fotografa, który towarzyszył nam od kilku godzin we wszystkich widowiskowych miejscach.

 

 

 

W potoku mogliśmy się przekonać, że wtryskowe dwutakty mają mniejszą skłonność do gotowania niż poprzednicy na gaźniku. Tu również można było docenić opony 6days w jakie ubrane są fabrycznie Huski. Co ciekawe odcinek ten był trudniejszy pokonywany "w dół" niż "w górę".

 

Poza wspomnianym potokiem mogliśmy przekonać się, jak Huski radzą sobie na długich górskich podjazdach oraz na szybkich zjazdach. Zjazdy to część, którą lubię najbardziej. Prędkości sięgają tu 70km/h ,ale trzeba być czujnym by nie wpaść na kamień, który nam nagle wyrasta przed kołem. Tu świetnie sprawdzały się nowe hamulce Magury, które bardzo precyzyjnie dozują siłę hamowania tak ważną zwłaszcza na przednim kole. Balansowanie w winklach na zblokowanym tylnym kole to jest to co tygrysy lubią najbardziej. Koniec pętli to zeskok z półmetrowej półki. Tu warto było przestoić dość miękko ustawione zawieszenie. Po pierwszym lądowaniu ustawiłem napięcie wstępne na maksimum, a obicie i powrót o kilka klików mocniejsze. Przy kolejnym lądowaniu motocykl był zdecydowanie stabilniejszy.

 

Zdziwiło mnie jak płynnie silnik wkręca się na obroty. Kontrolowanie mocy oddawanej na tylne koło jest szczególnie ważne w warunkach górskich, gdzie jest mnóstwo kamieni innych elementów utrudniających utrzymanie przyczepności. Płynne przejście z niskich przez średnie aż po maksymalne użytkowe obroty to duży atut wtryskowych 250tek i 300tek.

 

 

 

 

strony

Powiązane materiały

POBIERZ WIĘCEJ
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści