Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Czy wiek ma znaczenie – motocyklem aż po grób Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Czy wiek ma znaczenie – motocyklem aż po grób

Zastanawialiście się kiedykolwiek jak będzie wyglądał wasz „motocyklizm w wieku emerytalnym”? Czy dalej będziecie jeździć czy siedzieć na działce i przesadzając krzaczki porzeczek mówić do wnuka sąsiada, który wówczas podleci motocyklowym dronem – „Panie, też kiedyś jeździłem motocyklem, ale wtedy nie latały i były na benzynę”…

Etapy

Do niedawna motocyklowa droga była prosta. Zaczynaliście od najtańszych zabawek znalezionych w piwnicy sąsiada lub strychu dziadka na wsi: motorynka, WSK, potem Junaki, Dniepry przerobione na choppera. Rozpoczynaliście studia i zaczęły się dorywcze prace. Dzięki nim przesiadaliście się na VF750F, XJ600 czyli pierwszą japonię. To czas wyjazdów, szaleństwa, głupot i poważnych życiowych wyborów. Skończyliście studia, znaleźliście nieźle płatną „tyrkę”, wasze zarobki rosły. Po raz pierwszy było was stać na zupełnie nowy motocykl. Miłość do prędkości, która w was rosła wraz z upalaniem GPZ-ty dała o sobie znać. Kawasaki ZX9R czy YZF-R1 doskonale podkreślała wasz charakter; miała super osiągi, a wy mogliście oddawać się codziennej pasji zupełnie bez ograniczeń. Dzięki swojej szlifierce poznaliście najfajniejszą laskę w okolicy. Zaczęliście się z nią spotykać, spędzać coraz więcej czasu. Później urodziło się dziecko i założyliście firmę.

 

Jako stary dziad pewnie będe wspominał wspaniałe czasy silników spalinowych i motocykli poruszających się tylko w dwóch wymiarach...

 

Na codzienną jazdę czy wypady turystyczne nie było już najmniejszych szans. Zresztą prędkość i lans zupełnie przestały was kręcić.  A może by tak teren? R1 została zmieniona na DRZ-tę i co dwa tygodnie w niedzielę rano cisnęliście z kumplami w offroadzie.

Lata leciały, a na spotkanie biznesowe ktoś przyjechał Harleyem. To było to! Przypomnieliście sobie, że w garażu od kilku lat stoi enduro a wy jesteście motocyklistą. Dzieci odchowane, wzięliście leasing na Electrę i z żoną zaczęliście zwiedzać świat. Oczywiście w towarzystwie takich samych pozytywnych starych „dziadów” jak wy.

To siedzi w głowie

W wielu wypadkach ewolucja motocyklisty wyglądała podobnie. Czy to znaczy, że w podeszłym wieku skazani jesteśmy na turystyki albo choppery? Mam odmienne zdanie. Znam kilka przypadków nobliwych panów z wysoką siódemką na krzyżu (prościej będzie siedemdziesięciokilkulatków), którzy poruszają się dużymi nakedami, ale próbowali używać motocykli sportowych. Młodość to kwestia ducha. Oczywiście ograniczeniem bywa ciało, ale na naszą sprawność na starość pracujemy dzisiaj. Alko, zła dieta, nerwy, stres? Po zawale prawdopodobieństwo jazdy na motocyklu będzie znacznie mniejsze. Serce otyłych osób także może mieć problem z nadążaniem za marzeniami głowy.

Odstawiamy

Brak albo odstawienie motocykla to kwestia tylko i wyłącznie własnej głowy lub stanu zdrowia. Nie wierzę, że przy obecnych cenach motocykli, przez kilka lat nie odłożymy trzech tysięcy na starą XJ600. Nie wierzę także w stwierdzenia „ja to jestem za stary na moto”. Popatrzcie na Anglików, Włochów, Francuzów. Czy odstawiają motocykl w wieku 50 lat mówiąc, jestem za stary? A może to Polakom dużo wygodniej wymienić jednoślad na telewizor w technologii LED, dużo browaru i oglądać „Świat według Kiepskich”? Jesteś za stary, czyli co? Czekasz na śmierć? Rzeczy spakowane?

 

Rozumiem, że ktoś odstawia motocykl w sposób świadomy czując, że szybkość, koordynacja czy wzrok zaczynają szwankować. To zachowanie rozsądne i odpowiedzialne. Nawet zrozumiem rzucenie motocykla na rzecz spacerów górskich, roweru, szachów. Czegokolwiek, co nas pochłania. Ale nigdy zwykłego poddania się na zasadzie „bo tak wygodniej”. Wygodniej jest po prostu przestać żyć. Wszystkie problemy rozwiążą się od razu a i domownicy odetchną po odejściu frustrata.

 

Prawdziwa pasja do was wróci, uderzy ze zdwojoną siłą, czego dobrym przykładem jest mój sąsiad. Kiedyś był motocyklistą, wraz z urodzinami córki sprzedał jednoślad. Dzisiaj prawie siedemdziesięcioletni pan podchodzi często jak mnie widzi podjeżdżającego na motocyklu i po raz setny zaczyna swoją historię: „Bo ta krowa kazała mi sprzedać Junaka - żeby człowiek był mądrzejszy, do dzisiaj bym jeździł...” I tutaj zaczyna się wyliczanka modeli, które posiadał.

Wyobrażenie

Jak sobie wyobrażam swoją motocyklową starość? Chciałbym jeździć, zwiedzać świat, najchętniej z żoną i dwoma, trzema zaprzyjaźnionymi parami. Motocykl nie ma większego znaczenia, ale na dzisiaj mógłby to być zadbany youngtimer wygodny dla dwóch osób. Ważniejsze, żeby drogi były kręte, w dobrym stanie i zapewniały super widoki. Nie chciałbym być dziadem siedzącym na ławeczce przed domem, tępo gapiącym się w dal i odliczającym czas do wyroku, popijając tanie wino i nie robiąc zupełnie nic. Jest tyle pięknych, czekających na odwiedziny miejsc w Polsce czy Europie, że szkoda marnować czas na sitkomy i idiotyzmy w klimacie „Gwiazdy tańczą śpiewając na lodzie”.

 

Transfogarska, Transalpina, Costa Blanca, Dolomity, Alpy, Wyspa MAN, Fiordy czy Toskania to miejsca, które powinny zostać odwiedzone przez każdego motocyklistę. I dopóki wszystkich nie zobaczę, mam pretekst do jazdy motocyklem i wymówkę przed śmiercią. A jak już je zobaczę, wymyśli się następne trasy!

Autor: Jakub Olkowski
...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści