-->
Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Czy warto kupić youngtimera? Czy da się zarobić na klasyku? Jakie modele wybrać? Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Czy warto kupić youngtimera? Czy da się zarobić na klasyku? Jakie modele wybrać?

Załóżmy, że macie kilka wolnych złotówek. Trzymanie pieniędzy w banku i odsetki często są na granicy godności, dlatego warto się zastanowić, czy nie zainwestować w klasyka. Szczególnie, że od 2-3 lat zaczynamy obserwować boom na youngtimery zarówno wielo- jak i jednośladowe. Jakie jednak kupić, żeby nie stracić...

Dlaczego ludzie kupują klasyczne pojazdy? Z dwóch powódów: jako lokatę kapitału i z pobudek sentymentalnych. Na początek zajmijmy się pierwszą grupą.

Lokata kapitału

Ceny klasycznych motocykli systematycznie rosną. Ilość maszyn dostępnych na rynku (w ramach jednego modelu) może tylko spadać, lat w dowodzie rejestracyjnym przybywa, dlatego z pewnością pojazd nie będzie już tańszy. Ale czy wszystkie jednoślady staną się kiedyś okazami kolekcjonerskimi?

 

W moim odczuciu nie. Oczywiście wierzę, że bez względu na okoliczności, konstrukcje które były przełomowe zawsze będą trzymać cenę. Patrz pierwsza Honda CB750, Kawasaki Z1300, Suzuki GSXR750 z początkowych roczników, Honda NR750, RVF750, Kawasaki ZX7RR czy wcześniej przykładowo Ariel Square Four, Vincent Black Shadow. Wersje wyczynowe, bądź egzemplarze z konkretną historią (np. poprzenim właścicielem była osobistość ze świata aktorów, sportowców, czy rządowe przeznaczenie) mogą dodatkowo zwiększyć cenę.

 

Limitowana, usportowiona wersja olejaka z 1986 roku z pewnością jest już pojazdem kolekcjonerskim...

 

Mniejszy przebieg i stan zachowania bliski perfekcyjnemu będą kolejnym estymatorem wzrostu ceny. Ale nie zawsze. Jeśli mamy motocykl z 1920 roku, który przykładowo bił jakiś rekord a do naszych czasów pozostał bliski oryginałowi ale z patyną - to także może być atut, ale najczęsciej dotyczy egzemplarzy tworzących jakąś historię.

 

Yoshimura Hayabusa X1. Jeden z około 100 egzemplarzy...

 

Czy zwykłe, typowe, średniej klasy, wielkoseryjne motocykle będą lokatą kapitału? W ujęciu kolekcjonerskim moim zdaniem nie. Owszem, jeśli ktoś ma przykładowo kolekcję sportowych Hond np. NR750, VFR750R, RVF750 to zakup VFR750F z tego samego rocznika w stanie idealnym może być tylko po to, żeby pokazać motocykl wielkoseryjny korzystający z podobnej myśli technicznej. Ale VFR wyprodukowano miliony sztuk i samodzielnie długo nie osiągnie statusu kolekcjonerskiego rarytasu. Będzie dopełnieniem ale nie filarem kolekcji.

 

Kolekcjonerska ikona z lat 50: Vincent Black Shadow. Stabilna lokata kapitału.

 

W każdym razie ogólna zasada jest taka: jeśli masz dostęp do motocykla rzadkiego i w miarę kompletnego (tutaj też nie jest to regułą*), kóry zapisał się w historii - będzie dobrą inwestycją.

 

*-myślę, że zwłoki Sokoła 500, którego wyprodukowano 9 prototypów a do dzisiaj wiadomo, że przetrwały 2 sztuki będą doskonałą lokata kapitału mimo niekompletności stanu. W końcu to mega unikat. Z drugiej strony seryjna Hayabusa w cywilnym wydaniu stanie się klasykiem, ale to kwestia czasu (poza Yoshimurą Hayabusa, ale to temat na inną historię)

Kwestia sentymentalna

Motorynka Romet Pony. Kto tak zaczynał przygodę od jednośladów? Kto przerabiał, stuntował, uciekał z podstawówki, żeby w piwnicy podłubać przy "dryndzie"?  Dzisiejsze ceny Motorynek przyprawiają o zawrót głowy w odniesieniu do ich wartości kolekcjonersko-użytkowej. Dlaczego? Motorynka weszła wiek, w którym wzbudza sentymenty w grupie osób o dużej sile nabywczej. Mówiąc krótko wiele osób, które miały lub marzyły o Pony są w stanie zrealizować to marzenie powrotu do młodości bez względu na cenę.

 

Jednoślady z PRL w stanie jak ten niżej, biją rekordy popularności...(i cen)...

 

I tak Pony często przekracza wartość porównywalnych ale znacznie trwalszych Yamah czy Hond. Na tego typu youngtimerze już nie zarobicie - ale jeśli kupilibyście kilka sztuk w dobrym stanie za bezcen 10-15 lat temu, dzisiaj mielibyście przebicie kilkuset procent.

 

Żeby zarobić na klasykach z powodów sentymentalnych trzeba mieć ogromne wyczucie rynku. Mój youngtimer (Kawasaki KZ750 z 83 roku) nie jest motocyklem specjalnie rzadkim, ciekawym, kultowym. Kupiłem go tylko dlatego, że był w sensownym stanie a poza tym, mam z tym modelem związane super wspomnienia na poziomie szkoły średniej. Dla mnie jest warty dużo, pod wzgledem klimatu, przeżyć. Użytkowo i realnie, to stara zadbana, wielkoseryjna 750 ccm, z którą może być duży problem z odsprzedażą, chyba, że trafię na kogoś, kto czuje podobnie.

 

W przypadku tej Kawy decydującym czynnikiem o zakupie był sentyment...

 

Taka sytuacja powoduje, że warto kupować tylko takie youngtimery, z którymi w razie czego chcecie pozostać na dłużej. Mogą się sprzedać z zyskiem w ciągu kilku dni, albo zalegać kolejne lata z coraz niższą ceną na portalach aukcyjnych. Oczywiście jest kilka pewniaków (Kawasaki Z1000, CB900 Bold'Or, Kawasaki ZX7R czy Honda VTR1000SP, Ducati 996). Ale pamiętajcie, stan musi być super, wówczas sprzedaż w dobrej cenie jest kwestią czasu.

 

OferTy

Na koniec kilka słów o egzemplarzach - chyba wolałbym motocykl w stanie oryginalnym, z patyną, niż chałupniczo odświeżany z niezbyt dużą starannością. Osiemdziesiąt procent sprzętów oferowanych przez sprzedających (handlarzy) jako "okazja, youngtimer/klasyk na cafe, scramblera" to gruzy mechaniczne i wizualne. Często nie zgadzają się detale, kolorystyka, wykończenie.

 

Czy rarytasem kolekcjonerskim jest GSXR750W z opisem "olejak" z kombinacją plastików w kolorze czerwonym z 750 z tyłem od 1100 w kolorze niebieskim, na żółtych felgach z kierunkowskazami w lusterkach i wydechem "Atrapowicz" z Aliexpress? Dobra, warta wzięcia sztuka, oryginalna i w specyfikacji fabrycznej nie będzie okazją cenową. W perspektywie czasu i tak na niej zarobimy, ale...w przypadku klasyków w 90% sytuacji bardziej opłaca się kupić kompletny w dobrym stanie niż gruza wymagającego reanimacji.

 

Dlatego po prostu kupcie klasyka, bo chcecie taki motocykl. Zarobek w przypadku realnej igły i tak będzie, o ile nie będziecie odczuwać presji czasowej przy sprzedaży a przyjemność, spełnienie dawnych marzeń lub powrót do młodości będzie największą wartością dodaną!

 

 

 

 

...
oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści