Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Artykuły Felietony Czy odstawić motocykl po urodzeniu dziecka? Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Felietony

Czy odstawić motocykl po urodzeniu dziecka?

Pojawienie się nowego członka w rodzinie wiąże się ze zmianą nastawienia, światopoglądu i hierarchii wartości. Wielu motocyklistów decyduje się sprzedać motocykl przynajmniej na jakiś czas. Czy słusznie?

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie będe nikogo pouczać, oceniać ani komentować, jedynie zaakcentuję własne zdanie w dyskusji. Wielokrotnie czytając różne fora, spotkałem się z wątkami w których urodziny dziecka wiążą się ze sprzedażą motocykla. Argumenty są różne. Finansowe, niektórzy wypowiadają się na temat odpowiedzialności inni, że czas dorosnąć, a jeszcze inni, że to kuszenie losu. Poza argumentem finansowym nie zgadzam się z większością. Tak się jednak składa, że kilka dni temu urodziła mi się córka i ostatnią rzeczą, o której myślałem, to pozbyć się jednośladu.

 

Może to mało rozsądne, ale postaram się odpowiedzieć dlaczego...

 

Zacznijmy od kuszenia losu. Owszem, jazda motocyklem jest niebezpieczna. Wypadki często wiążą się z poważnymi urazami lub śmiercią. Z drugiej strony, zabijają także cholesterol, nadużywanie alkoholu, cukru czy siedzący tryb życia. Tyle, że dzieje się to w sposób mniej spektakularny. Jeśli zatem chcecie zrobić coś dla siebie i nie kusić losu, zacznijcie od zdrowej diety, zrzucenia kilku kilogramów czy odstawienia ulubionego drinka. Niech motocykl będzie kolejnym etapem.

 

Odpowiedzialność. Tutaj argument jest ciężki do zbicia. Jeśli jednak od wielu lat nie mieliście dzwona, myślicie za kółkiem, a mottem waszej jazdy jest zasada ograniczonego zaufania jest szansa, że nie zrobicie sobie krzywdy. Zresztą, czy przejawem braku odpowiedzialności jest jazda motocyklem? Czy jesteście pewni, że za kierownicą auta, albo przechodząc przez pasy nie zrobicie sobie krzywdy? W najgorszym wypadku czy nie spadnie na was butelka piwa pozostawiona zimą na parapecie bloku? Kilka lat temu prawie dostałem takim zamarzniętym piwem i była to sytuacja, która najbardziej mnie zbliżyła do przejścia na drugą stronę tunelu. Nie wchodząc w szczegóły i tak nie znacie dnia ani godziny, kiedy coś pójdzie nie tak.

 

Argument finansowy to indywidualna sprawa i nie będę go poruszać. Po urodzeniu córki miałem trochę przemyśleń w kierunku bezpieczeństwa jazdy. Po przywiezieniu jej do domu miałem ochotę wieczorem, nawet na dziesięć minut wsiąść na motocykl. To doskonały wentyl emocji, chwila dla was, w czasie której możecie nabrać dystansu do różnicy zdań czy znoszenia różnych emocji waszej partnerki. W czasie jazdy przechodzi złość, a po powrocie macie kolejną dawkę cierpliwości do znoszenia zmęczenia i złości waszej kobiety. Swoją drogą, to panie mają w tym okresie przerąbane. Karmienie, brak regularnego snu, można dużo wymieniać.

 

Znajomy psycholog stwierdził, że każdy związek lepiej funkcjonuje, jeśli jest odpowienia proporcja pomiędzy wzajemnym spędzaniem czasu, pomaganiem sobie, ale i pewną przestrzenią dla siebie. Jeśli sprzedacie motocykl, prędzej czy później dopadnie was frustracja, poczucie wyzbycia się własnych zajawek. Więc gdzie ta "życiodajna" z punktu widzenia dobrych relacji z partnerką przestrzeń? Oczywiście można wspomnieć o bezpieczeństwie i dorosłości, ale to takie mydlenie oczu. Jeśli szukaliście pretekstu do sprzedaży moto-właśnie go znaleźliście. Jeśli naprawdę to lubicie, kwestią czasu jest, aż do tego wrócicie. Ale przy dziecku będzie dużo ciężej (wydatki, inny stan mentalny partnerki).

 

Uważam, że narodziny dziecka to najfajniejszy moment w życiu faceta. Z drugiej strony tak, jak wspomniałem, większość osobników rodzaju męskiego potrzebuje adrenaliny, doznań, czegoś dla siebie. Napewno w wychowaniu dziecka bardzo potrzebna jest konsekwencja. Jeśli zatem nosiliście spodnie wiele lat, bez sensu, żebyście nagle je zdjęli. Natomiast uważajcie dwa razy bardziej. Nie liczcie także, że znajdziecie mnóstwo czasu na wyjazdy, przynajmniej przez kilka lat. Moja żona stwierdziła że mimo to nie chciałaby żebym kiedykolwiek sprzedał motocykl, bo stanę się nie do wytrzymania.

 

Na sam koniec jeszcze warto wspomnieć o technice jazdy. W jakich sytuacjach mieliście dzwony? Ja, jedyną stłuczkę z autem przez ponad 20 lat miałem dokładnie wtedy, kiedy odpuściłem - jechałem wolno, zdekoncentrowany. Warto zatem przemyśleć, czy jazda asekuracyjna jest lepsza od dotychczasowych przyzwyczajeń, które sprawdziły się od wielu sezonów?

 

Odpowiedź pozostawiam wam. Mam też nadzieję, że podejmiecie najlepszą z waszego punktu widzenia decyzję. A wsiadając na motocykl niech wasze myśli krążą wokół powrotu do domu, czasem podświadomość czyni cuda. Bezpiecznego sezonu dla wszystkich motocyklistów, a także obecnych i przyszłych rodziców...

 

 

 

 

oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści