Logowanie/Rejestracja

Zaloguj się

Na swoje konto

Zarejestruj się

Załóż konto
Szukaj
Szukaj

SZUKAJ

w 3 sekundy lub mniej
motogen.pl Testy Testy motocykli - recenzje, opinie, zdjęcia i komentarze BMW S1000R vs S1000RR - W ciuchach czy na golasa? Drukuj Poleć znajomemu Poleć znajomemu

Laboratorium

BMW S1000R vs S1000RR - W ciuchach czy na golasa? test, opinie i oceny

Niby prawie takie same, a jednak sporo inne. Stajemy przed dylematem: w ciuchach, czy na golasa? BMW S1000R i S1000RR bazują na niemal tych samych podzespołach. Ale różnica w ich cenie (zarówno podstawowej, jak i podobnie skonfigurowanych „wszystkomających” wypasach, to niemal 20 000 zł. Czy jest sens dopłacać aż tyle za 40 KM? I czy aby dopłacamy tylko za same konie?

Symon Dziawer

Pod koniec lat 90. streetfightery tworzyli sami motocykliści, głównie na bazie rozbitych motocykli sportowych. Dziś na rynku jest całkiem sporo zupełnie fabrycznych golasów bazujących na modelach sportowych. BMW nie mogło być gorsze i już w 2013 roku pokazała swego streeta zbudowanego na bazie S1000RR, urywając jedną „R” z nazwy. Zabraliśmy obie sztuki na tor, aby sprawdzić zasadność użytkowania golasa na torze.

Sport

S1000RR to maszyna niemal doskonała. Czepliwi mogą mieć zastrzeżenia do jej formy, zarówno wizualnej, jak i specyfiki prowadzenia, zwłaszcza w odniesieniu do litrowej, wyścigowej konkurencji, ale nikt nie może odebrać jej skuteczności. Przez parę lat obserwując różne ligi wyścigowe można było nawet odnieść wrażenie, że aby wygrywać, trzeba dosiadać właśnie BMW. Złożyło się na to wiele czynników. Dobre prowadzanie będące niezwykle udanym kompromisem pomiędzy odpowiednim wyważeniem i stabilnością w szybkich zakrętach, a prędkością w ciasnych łukach. No i niezaprzeczalny atut - silnik. Jego moc, a także forma, w jakiej potrafił ją przekazać. Choć w siodle S1000RR spędziłem sporo czasu (w 2010 roku pełen sezon w pucharze BMW), to ta maszyna nie przestała mnie zaskakiwać.

 

BMW S1000RR

 

Za każdy razem, kiedy siadam na ten motocykl, trudno mi uwierzyć, jaki potencjał generuje czterocylindrowiec BMW. S1000RR na papierze chwali się mocą 199 KM, ale jak dotąd żadne pomiary na hamowni tego nie potwierdziły. Z reguły moc BMW jest znacznie wyższa. I czuć to za każdym razem, a już zwłaszcza wówczas, gdy mamy wrażenie, że dochodzimy do kresu możliwości silnika. Wówczas BMW serwuje nam niespodziankę w postaci solidnego kopa, choć właśnie spodziewaliśmy się, że motocykl przestanie „ciągnąć”. Bez względu przy jakiej prędkości odkręcimy gaz do końca, BMW wyrywa się do przodu, jakby właśnie zaczynał przyspieszanie od 0, a nie miał już nawinięte ponad 250 km/h. To uczucie, które potwierdzą wszyscy dosiadający S1000RR. Ci którzy go jeszcze nie doświadczyli, powinni spróbować niezwłocznie przejechać się „RR”.

 

Naked

Jego „goły” odpowiednik w postaci S1000R ma nieco mniejszy potencjał silnikowy, ale deklarowane 160 KM i tak daje dużo radości. Charakterystyka nakeda bardziej przystaje do tego, czego spodziewamy się po motocyklu tego typu. Naked o wiele lepiej sprawuje się w codziennej jeździe, ale jak będzie się zachowywał na torze? Przede wszystkim pozycja wcale nie jest dyskwalifikująca. Co więcej, pewne trzymanie „górnej” kierownicy daje nawet pewną przewagę w ciasnych nawrotach i przy szybkich zmianach kierunku. Te, co prawda, łatwiej znaleźć na ciasnym, kartingowym torze lub górskich agrafkach, niż na torze Slovakiaring, gdzie sprawdzaliśmy oba motocykle. Przy wysokich prędkościach brak owiewki i bardziej „odprężona” pozycja sprawia, że trzeba trochę powalczyć z naporem wiatru, ale S1000R nadal pozostaje bardzo skutecznym motocyklem i pokazuje „rogi” wielu stricte sportowym maszynom.

 

BMW S1000R

 

Bez wątpienia S1000R jest ciekawym pomysłem, jako jednego motocykla do wszystkiego. Jest prawdziwym „ulicznym wojownikiem”, który bez trudu odnajdzie się także na torze wyścigowym. Ale gdyby pozostawiono mi wolną rękę, dla siebie wybrałbym RR, zarówno na drogę, jak i na tor. Po tylu latach jazdy sportowymi motocyklami pozycja „embrionalna” właściwie mi nie przeszkadza (nawet mam wrażenie, że jest najmniej dotkliwa dla mego zdewastowanego kręgosłupa) i choć świetnie dogaduję się S1000R, to, być może przez sentyment, wolałbym podwójne „R” także i na drogę.

 

Czytaj dalej na następnej stronie>>>

 

Więcej o motocyklach BMW

Tagi

Powiązane materiały

Oceń ten materiał:
PRAWA AUTORSKIE © 2006-2011: Motogen Logo WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE
Szukaj W Górę Zgłoś nieodpowiednie treści